Ruletka - Jak przechytrzyć kasyno              

    rady gracza ruletki  -  systemy ruletki

    

Dzień dobry, bardzo mi miło, że zawitaliście na me strony. Pragnę Was tutaj regularnie zaznajamiać z niektórymi matematycznymi prawidłościami, które możecie dogodnie obrócić na swą korzyść. Sprawa będzie się toczyć o ruletce. To czarująca gra, lecz mnóstwo z was, pewnie powie sobie: Co można na nią wymyśleć? Z postępem  internetowych kasyn chwilami coś się pojawi. I w ten sposób również ja odkryłem jakościowe kasyna, które udzielają graczom solidne bonusy do gry.

 

KASYNO         OPIS
Casino Euro   ulubione kasyno, wszystko po polsku, żetony o nominale 0.1 € !!!
Unibet

ulubione kasyno oraz bukmacher, żetony o nominale 0.1 € !!! bonus powitalny 100

Bet at Home kasyno oraz bukmacher, wszystko po polsku, 100% bonus powitalny, maks. do 400 PLN
Bet Clic ulubione kasyno oraz bukmacher, bonus powitalny do 800 zł
Europa Casino kasyno s wyjątkowym bonusem powitalnym  - 2400 USD
Casino Las Vegas

kasyno,  bonus 400 USD, żetony o nominale 0.01 € !!!

Jetbull kasyno premia 2 000 zł, bukmacher, poker
Bet 365 kasyno, poker, maszyny wrzutowe, bukmacher 200 zł startowego bonusu

Z danymi bonusami w kombinacji z systemami ruletek,  można już coś wymyśleć! Wszystkie wspomniane kasyna są bardzo solidnymi spółkami, które prowadzą oprócz kasyn również agencje bukmacherskie, więc jeżeli rozumiesz zakładom, jest to coś dla ciebie. Na tych stronach pragnę was zaznajowić z kilkoma prostymi systemami, które dopomogą wam zwyciężyć w ruletce. Chociaż chodzi o skuteczne metody, są one dosyć znane.W kombinacji z danymi bonusami wystarczy tylko podjąć pieniądze…Przekonajcie się sami…. W  wspomnianych kasynach można wszystkie systemy  najpierw spróbować na brudno.

Powodzenia!

 

Listy graczy: 
Witam panie Jeszka,

Pana strony bardzo zmieniły moje podejście do ruletki, która przed tem była dla mnie tylko wymogiem bogaczy lub ostatnią szansą wariatów. Dzięki Panu zacząłem badać możliwości i kaprysy ruletki.

Tylko jeden system, z tych wszystkich, tak naprawdę różnił się od wielu, które kiedy grałem, dlatego chciałbym je panu jako pierwszemu, przedstawić i poprosić o opinię. Jest aż zaskakująco prosty. Jeszcze nigdzie go nie widziałem opublikowany, po prostu wpadł mi do głowy. Jednak prosty fakt statystyczny trochę daje mi myśleć, jeślni nie popełniłem gdzieś błędu. Teoretycznie można nim przegrać, tak jak w wypadku wszystkich systemów ruletki, jednak praktycznie to 156:2, czyli 156 razy zakończyłem prawie godzinową grę w Bet at Home w ogromnym plusie i skończyłem de facto dlatego, ponieważ nie miałem już czasu grać dalej, tylko dwukrotnie dostałem się na stop-loss, czyli dolną granicę do ukończenia gry w stracie.

 

System jest bardzo prosty. Wybieram jeden kolor i do niego parzystą lu nieparzystą połowę. Na każdy kładę po jednym żetonie:

 

Podczas spinu mogą pojawić się trzy możliwości:

 

1) wygrywa kolor oraz P/N

2) wygrywa jedno lub drugie

3) nic nie wygrywa 

 

w wypadku punktu jeden lub dwa zyskuje, ewentualnie nie tracę niczego, w wypadku punktu trzy tracę całą stawkę. Jeżeli tak się stanie, w kolejnym spinie podwajam stawkę na obydwie pozycje, a więc kolor oraz P/N. Jeżeli po spinie wydarzy się wariant 1, wracam na pierwotną stawkę (jeden żeton), w wypadku wariantu 2 nic się nie dzieje, pozostawiam podwyższoną stawkę tak długo, dopóki nie nadejdzie wariant 1. Jeżeli przegram, ponownie podwajam stawkę. W ten sposób najdalej dobrnąłem aż do poziomu siedem, kiedy miałem obstawione łącznie 254 żetonó w i przegrałem. Jednak jak pisałem na początku, zdarzyło się to tylko dwukrotnie, podczas 158 gier próbnych. Do tego przed tem czy po tym zdarzało się często, że po dwu godzinach gry byłem w plusie nawet 500-700 żetonów (używając podanej progresji. Całkiem łatwo można ją jeszcze opracować, kiedy gramy przykładowo z pięciokrotnością podstawowej stawki (czyli (tedy 1 - 5 - 25 - 100 - 200 - 600 ). W ten sposób jest bardzo łatwo, w przeciągu 15minut, osiągnąć plusu nawet 1000 żetonów i zakończyć grę. Gra działała w ten sposób w wypadku jakiejkolwiek kombinacji, nwet wtedy, kiedy po każdym spinie przypadkowo mieniłem kolor lub przerzuciłem parzysty za nieparzysty.

Zero, które jest skarbem dla ruletki, zupełnie straciło swój wpływ.

Pozostawiam na Panu, czy opublikuje Pan ten system. Chciałby znać tylko Pana opinię na jego temat. Analiza statystyczna tego wzoru, nieco zmniejsza matematyczną wygodę ruletki (ponieważ stosunek wygrywających numerów, lub takich, gdzie nic się nie dzieje, w porównaniu z tymi z stratą, wynosi 28:9, co mówi samo za siebie. No i fakt, że nastaje sytuacja, kiedy nic nie tracę ani nie zyskuję, ale ciągle gram. Możo to powody sukcesu tego systemu. Jednak jak już wcześniej pisałem, może zapomniałem o czym, może robię gdzieś błąd.

Dziękuję za Pana czas.

Pozdrawiam

E.S.



Dzień dobry Jerzy,

już prawie dwa miesiące oglądam Pana strony i muszę przyznać, że zachęciły mnie do gry w ruletkę. Najpięrw tylko z ciekawości spróbowałem niektórych systemów. Najbardziej sprawdziły mi się te opierające się na systemie 63. Po dłuższym testowaniu bardzo sprawdził mi się system Wybór Sylwii, w którym trochę przerobiłem progresję, ponieważ odpatrzyłem numery, które regluarnie nadchodzą do 70 spinu. Potem bardzo inspirował mnie Fibonacci na 3 tuziny, czy słupki. Gram go na 3 słupki, każdy samodzielnie, taką oto progresją: 2,2,4,4,8,8,16,16,32,32,64,64,128,128...w razie czego mam obstawione również zero. Większością dobrnę do 6-7 progrejsi. Najdalej dotarłem do 12 (to były nerwy). Ta progresja wydaje mi się bardziej łagodna wobec kapitału w wypadku niekorzystnych serii jak Fibonacci. No i głównie nie muszę skreślać i czekać. W wypadku wygranej idę od razu na początek szeregu. Żetony zbieram trochę wolniej, jednak kiedy padnie zero, jestem w plusie30 – 50 €, resetuję grę i gram od początku. 15-20 Euro wygram nawet bez zera, wtedy też resetuję. Wolę nie ryzykować, nie chcę by ruletka pokazała mi, co potrafi:).

Limit dzienny mam 60 € i jak narazie sprawdza mi się to. Jeżeli mam to już nagrane i pragnę odrobinę adrenaliny, to gram jeszcze Świętego Grala czy Wybór Sylwii o skróconej progresji.

Panie Jerzy, bardzo dziękuję Panu oraz wszystkim tutaj za inspirację oraz bardzo użyteczne rady.

P.D.

 

Dzień dobry,

zdecydowałem opisać Panu moją przygodę z ruletką. Prawie całe życie czuję się być graczem. Stawki kursowe czy zakłady nie przyrosły mi zbytnio do serca. Ponieważ jestem matematykiem, Pana system bardzo zaciekawiły mnie. Zacząłem grać ich w różnych „free“ online kasynach i wytworzyłem kilka systemów, wyglądających na bardzo stabilne, tzn.: nawet w wypadku złej serii system nie przegra, używając każdego z opisywanych systemów, zakończyłem grę w zysku!

Niżej opisane system działają większością w kasynach, gdzie można kręcić ruletką „na pusto“. Aktualnie gram głównie w Kasynie Europa, gdzie odpowiada mi szybkość spinu oraz już wspominana możliwość zerowej stawki.

Zacząłem systemem Charlotte II. Jednak trochę przerobiłem go tak, że najpierw zacząłem stawiać aż po 40tu spinach, kiedy wybrany przezemnie numer nie padł – ponieważ kombinowałem to z innym systemem, wybrałem sobie numer 0. Tak, możecie mieć pretensje, że straciłem możliwość, kiedy numer ten powtórzy się do dziesięciu spinów od ostatniego padnięcia. Jednak swoim sposobem podwyższyłem sobie prawdopodobieństwo, że za tych 110 spinów, właśnie padnie mój numer. Jak już wpominałem, podczas „czekania“ kombinowałem ten system jeszcze z innym systeme. Poćciwie przeczytałem wszystkie listy od graczy. Zaś system, który wybrałem jest mutacją systemu kaskada pana M.M. Muszę dopełnić, że dzięki limitom (kończę grę, kiedy osiągam wyznaczonego profitu oraz kiedy system nie sprawdzi się) już kilkukrotnie dobrnąłem do bardzo ciekawego plusu. Lecz potem nadeszły 2 dni pod rząd, kiedy system załamał się (0 po prostu nie chciało padnąć...) i ja szukałem kolejnego systemu, który bardziej sprawdziłby się.

Myślę, że znalazłem go. Znowu chodzi o łagodną mutację znanego systemu, konkretnie „63“. Ponownie korzystam z możliwości pustego spinu i czekam, zanim padnie tuzin, lub szereg 2x pod rząd – przy czym ignoruję wypadki, kiedy padnie ten sam numer wielukrotnie. Kiedy nastanie ten przypadek (większością do 10ciu spinów) stawiam 1 żeton na tuziny / szeregi, które nie padły. Trochę sztucznie pomagam sobie, zaś wypadki, kiedy dobrnę do 3 rundy (tzn: stawka 9 żetonów), były by, stawiając normalnym sposobem moim końcem, stratą. Matematycznie rzecz biorąc, system ten ma stratę 17 żetonów w 65 spinach (więc wypadek, kiedy przegram 4 rudnę nastanie średnio raz na 65.6 spinów, za ten czas wygram tylko 64 żetonów i stracę 81). Jednak po prostej przeróbce do 4 rundy dostaję się bardzo wyjątkowo, i jak narazie przegrałem w tej rundzie tylko 2 razy. Ponieważ ilość wygranych wielokrotnie przewyższa przegrane, myślę, że odkryłę pudlicę złota:-). Zobaczymy za rok:-). Faktem jest, że pani ruletka oczarowała mnie, jednak ciągle jestem swoim panem. Nie boję się złych serii, maksymalnie próbuję udoskonalić czy wymyśleć kolejny system. Wierzę, że mój 6. zmysł powie mi, kiedy zakończyć grę, tak jak pomaga mi w innych sytuacjach życiowych.

Pragnę, by moje systemy pomogły Panu lub graczom odwiedzającym Pana strony.

Pozdrawia gracz ruletki

Karol



Dobry wieczór panie Jeszka,

Pana strony odwiedzam bardzo często i zawsze znajdę tu mało ryzykowny  system niewymagający wysokiego kaptału. Na treningowej (max 50euro) ruletce najbardziej sprawdził mi się system na trzy tuziny o klasycznej progresji.

Wygrana nadchodzi właściwie w każdym spinie, oprócz „0“.

Wielka strata kapitału grozi kiedy 15x pod rząd nie padnie tuzin. Chciało by to wymyślić „hamulec“, gdzieć, kiedy tuzin nie natchodzi w 10-12x.

Przykład: 

Stawki na każdy tuzin, w razie wygranej zaczynamy znów 0,1 na każdym tuzinie samodzielnie
 

spin stawka kapitał wygrana zysk
1 0,1 0,1 0,3 0,2
2 0,2 0,3 0,6 0,3
3 0,3 0,6 0,9 0,3
4 0,4 1 1,2 0,2
5 0,6 1,6 1,8 0,2
6 1 2,6 3 0,4
7 2 4,6 6 1,4
8 3 7,6 9 1,4
9 4 11,6 12 0,4
10 6 17,6 18 0,4
11 10 27,6 30 2,4
12 15 42,6 45 2,4
13 22 64,6 66 1,6
14 33 97,6 99 2,4
15 50 147,6 150 2,4

 

V.H.

 

Notatka Jerzego Jeszki:

Niedawno otrzymałem ciekawy mail od gracza Andrzeja (autora systemu Zmienna Ruletka), który posiada tu własną stronę. Jak zwykle mail był bardzo ciekawy, dlatego wraz z zasadą gry publikuję go również dalszym graczą do opinii...


Jeszcze raz miłego dnia,

ponieważ ostatnio wspominany systemek w już przez długszy okres czasu znacznie ulepsza moje finanse (oprócz „głuchich“ miejsc oraz „rzetelnych“ okazji) opuszczam od stawiania na tuziny i eveny i gram swój nowy system. Odrobinę udoskonaliłem go i zprecyzowałem.

A więc jeszcze raz i lepiej:

Podchodzę do ruletki i tylko obserwuję padające numery. W głowie pamiętam głównie pary numerów: 1-4, 2-5 a 3-6. Kiedy nadchodzi sytuacja, że 12x pod rząt nie padnie żaden numer kończący jeden z numerów z wyżej podanych par, stawiam tak:

po 1 żetonie na każdy z tych numerów (czyli 1,4,11,14,21,24,31,34) i dotego 2 żetony na każdy street, w którym każdy z tych numerów znajduje się. W ten sposób pokrywam 2/3 połótna i jeżeli trafiam „obok“, mój wkład powraca do mnie.

Ważna była decyzja, jak grać w chwili, kiedy padnie zupełnie zły numer. Pamiętam, że seria numerów, która nie kończy ani 1 ani 4 ciągle przedłuża się. Więc podczas pierwszego „lapsu“ podwyższam stawkę o 1 żeto na każdy zajęty street (stawiam więc po 3 żetonach). W tym wypadku w razie padnięcia „sąsiada“, wygrywam 4 żetony. Przy drugim „lapsie“ dodaję żeton na każdy z pokrytych numerów.

Według woli można żetonem chronić też zero. Kolejna progresja przebiegała by podobnie, jednak jeszcze nigdy nie byłem zmuszony decydować przy takiej sytuacji. Prawdopodobnie zmiennie podwyższałbym stawki na streety i na numery tak, by podczas wygranej (która pewnego razu nadejdzie), być w ůlusie.

Jeżeli pojawiła by się seria numerów bez jedynek i czwórek i byłaby naprawdę długa, jeszcze raz powtórzyłbym stawianie właśnie na nią.

Kilkukrotnie bezpośrednio w kasynie notowałem sobie pojawianie się końcowych cyfr i po około 150-200 spinach stan był całkiem zrównoważony. 0,1,2,3,4,5,6 i tak samo 7,8,9 o jedną czwartą mniej.

Nie zapominam, że jest jeszcze jedna taka par, konkretne 0-3. Więc mam mały dylemat, czy obstawiać jeszcze street więcej, czy raczej oszczędzać.

Te pary jednak nie potrzeba uważać za dogma, dobre są również tak ie par, gdzie ich różnica jest wyższa niż 3, więc 1-5,1-6,2-6, 0-4,0-5,0-6.


W wypadku prędzej wpominanych par, można grać „za mniej“ tak, że obstawiam splity i konkretne szóstki, i potem gram „za połowę“, lecz również z mniejszym efektem w wypadku wygranej. Prawdopodobieństwo wygranej jest takie same.

Wierze, że napisałem to zrozumiale. Nie wiem, czy warto oznaczyć system samodzielnie, ponieważ nie jest oryginalny i używa niektóre elementy z innych systemów.

Wielkie dzięki Panu za wszystko

A.

P.S.  Jeżeli miał bym wybrać aktualnie mój najbardziej ulubiony Pana system, to na pewno była by to „obrona rogowa“. No i stwierdziłem, że przestały interesować mnie stawki na tuziny czy eveny i zaczynam myśleć głównie na numery. Z tego posunięcia mam dobre uczucie.

A.


Szanowny panie Jeszko,

do ruletki trzeba podchodzić jak do ognia. Z dala jest piękna, kiedy ale podejdę bliżej i przestanę uważać, spalę się. Dlatego zawsze powinniśmy szanować ruletkę i nie podchodzić do niej jak do skarbca prawdopodobieństwa matematycznego.

Również ja, jako początkujący, popełniłem tem błąd. Najpierw znalazłem w internecie kilka systemów ruletki i próbowałem zagrać w nie (na przykład 63). Po krótkim czasie stwierdziłem, że system nie jest dla mnie właściwym. Zbiegiem okoliczności natknąłem się na Pana strony i spróbowałech chyba wszystkie systemy. Potem spróbowałam system 6 street. Po kilku godzinach, z sercem w karku, dobrnąłem na sześciokrotność pierwotnej stawki. Jednak źle przeczytałem system i zamiast podwyższać o 1 chip, podwajałem stawki, i wszystko podczas jednej złej serii straciłem.

Nie była to wielka kwota, jednak byłem wściekły na siebie. Po tej przegranej 3 miesiące spędziłem testując najróżniejsze systemy, mnóstwo nocy wymyślałem nowe opracowania, które zadziałały by na ruletkę.

Podczas tych przemyśleń, spróbowałem również modyfikować kilka „sprawdzonych“ systemów.
Ze względu na wzrost kapitału, najbardziej podoba mi się
system, który nazwałem Follow the Red Queen.

System działa tak:

          Wstępny spin ruletki gram bez stawki. Według padniętego numeru stawiam na osiem neighbours w kierunku rotacji ruletki, razem z padniętym numerem. Tzn: jeżeli padnie 0, a ruletka podczas spinu kręci się jak zegar, numery są wtedy następujące: 0,32,15,19,4,21,2,25,17; jeżeli padnie na przykład 10 a ruletka kręci się przeciw zegarowi, wtedy numery to: 10,23,8,30,11,36,13,27,6. Na każdy numer stawiamy po jednym chipie, jeśli nie wygranym, kontynuujemy grę w wybranej progresji, wygrywając powracamy znowu na 1 chip. Zawsze stawiamy na padnięty numer i jego 8 neighbours, nigdy nie zostawiamy chipy na innych numerach! Osobiście testuję ten system prawie trzy tygodnie i jak narazie nigdy nie dostałem się ponad progresję na poziomie 10. Mimo to system uważam za bardzo bardzo skuteczny. Proszę więc graczy, niech spróbują otestować go i podzielić się o swoje doświadczenia z innymi.

Progresji używam według własnej woli. Osobiście polecam chipy niższych wartości (€0,1) by w wypadku niekorzystnych serii wymogi bankrollu nie były za wysokie. Nawet przy tak niskich stawkach można osiągnąć ładnych wygranych. Careful version jest przygotowana do graczy szukających spokój podczas gry, careless version dla adrenalinowych graczy z wysokim bankrollem.

Pozdrawiam, M.K.

 

Dzień dobry panie Jeszka,

chciałbym opisać Panu swoją przygodę z systemem, który polubiłem najbardziej. Głównie dlatego, że system, który znalazłem, według mnie jest bardzo stabilny (chociaż jest to tylko opracowanie systemu Fibonacci na szeregi słupki). A więc najpierw jak odkryłem ruletkę:

Przypadkowo wyskoczyło mi okienko z napisem: przegraj kasyno. Więc oczywiści wypróbowałem to. Chodziło o zupełnie podstawowy system Martingale, jednak mnie, jako zupełnego amatora, bardzo interesowało to. Jestem studentem, posłałem więc do Unibetu 150 zł i zacząłem „zarabiać“ z 0,1 E żetonami. Wspólnie z bonusem miałem tam 78 euro. Jakimś szczęściem (o którym teraz już wiem) udało mi się dobrnąć bez problemu aż do 200euro. Ucieszony swoim sukcesem zrobiłem największy błąd, zacząłem obstawiać 0,2 i 0,5 żetonami. No i nadeszło to, co nadejść musiało... Podczas jednej gry, przed tem, niż odebrałem spowrotem swój wkład 150zł, moje konto zruinowałem do zera.

Nie traciłem głowy z powodu pieniędzy, ale mówiłem sobie, że jestem głupkiem. Jak mogło żądanie większego zysku tak oślepić mnie. Pokazało mi to jednak jedną rzecz: musi istnieć system, który by to matematycznie przechytrzył, lub przynajmniej ograniczył ryzyko. No i potem natknąłem się na Pana strony. Wypróbowałem D´alembert, Labouchere, Wybór Sylwii, Kaskady, Johna Wayna itd...nic z tego nie działało, tak, jak wyobrażałbym sobie ja. Aż natknąłem się na Fibonacciego. Z początku grę źle zrozumiałem i po każdym zakończonym szeregu wszystko streślałem i zaczynałem od zera. Grałem więc długo i prawie nic nie wygrałem, aż dostałem się na bardzo dużą kwotę, którą nie przetrwałbym z swoim kapitałem. Liczyłem, że na konto prześlę koło 40 Euro. Potem znalazłem EuropaCasino. To kasyno posiada dla mnie jedną wielką zaletę. Umożliwia stawiać żetony o wartości 0,01. Łączna obstawiona kwota musi być 0,1 euro, ale może być rodzielona. No i teraz do mojego systemu:
       Biorę papier A4 i dzielę go na dwie połowy na wysokość. U góry piszę słupki poziomo, na dole rządki pionowo. W gruncie rzeczy, jest to jedno, ale w ten sposób oszczędza to czas. Stawiam na wszystkie trzy grupy rządków i słupków 0,02 euro i rozkręcam ruletkę. Zapisuję numery padnące w rządkach i słupkach. Gram według Fibonacciego, więc jeżeli jestem na przykład na numerze 13 na rządku, stawiam tam 21 żetonów. W moim przypadku 0,21 euro. Jedyna różnica w porównaniu z Fibonaccim jest to, że jeżeli padnie rządek, zeruję go i zaczynam od początku (tu wykorzystałem to, od czego przez pomyłkę zaczynałem). Nie przytrafia mi się więc, by szereg rósł by i ja musiałem stawiać za duże kwoty. Powiedziałbym, że około 20godzin na stole próbnym i 30 godzin realnej gry, to już dosyć na sprawdzenie systemu. Za ten czas stało mi się maks 18x, by nie padł podany rządek czy słupek. Tak więc wygląna mój szereg Fibonacciego:
0, 1,1,2,3,5,8,13,21,34,55,89,144,233,377,610,900,1400,2200,3530 łącznie 9626. Jak widać, z kapitałem 100 Euro jestem zdolny przebrnąć 20 spinów, w których nie padnie mój rządek czy słupek. Najpier szereg ten miałem nieco łagodniejszy. Już przy 377 łagodniłem progresję i hamowałem, by w spokoju czekać, zanim padnie mój numer. Każdy może przystosować go sobie według siebie.

Na koniec chciałbym tylko powiedzieć, że z kapitałem 110 Euro, z których moich było tylko 40, jestem już na 240, i moje konto ciągle rośnie. Tylko raz spadłem z 160 Euro na 100 no i to tylko dlatego, że zamiast 0,01 żetonami obstawiałem 0,02 żetonami. Wygląda to jako mała różnica, jednak kiedy przez chwilę nie padają te właściwe numery, od razu gra się o wielkie kwoty. Cieszę się, że wybrnąłem z tego, po raz drugi taki błąd nie zrobię już. Moc tego systemu widzę w tym, że dzięki niemu można prosto doklikać się do pieniędzy. Powoli, jednak na pewno. No i nawet zero nie zawraca mi głowy... Średnio za godzinę jestem zdolny wygrać 10Euro. Gra wymaga cierpliwości!!! Z własnego doświadczenia wiem, że niekiedy ciężko jest czekać, jednak opłaci się to...

To chyba wszystko, wierzę, że nie zanudziłem was swoją opowieścią. Jeżeli opublikuje Pan to, to proszę przynajmniej trzykrotnie podkreślić, że trzeba liczyć z ilu żetonami wytrzyma się w 20 spinie (szansa na 20 rund jest tylko 0,01229%, jednak ja jestem pesymistą i myślę, że raz ta chwila nadejdzie. W wypadku 0,1 Eur żetonów to wymaga kapitału 1000 EUR!!
Dzięki za uwagę
Pozdrawiam J.

PPS: Jeszcze przypomniałem sobie. Wpadł mi do głowy jeden prosty system. Rozkręcam ruletkę dopóki nie padną dwa numery w jednym szeregu. Jeżeli dwa numer w jednym rządku nie padną do 10. Spinu od początku, kończę grę bez stawki, resetuję ją i próbuję ponownie. Aż przytrafi się to, stawiam żeton na ten rządek. Z każdym kolejnym spinem dokładam żeton. Aż wygram, kończę grę, resetuję i gram od początku...Korzystam więc z tej tajemniczej własności kulku padając na numery, ktore padły już... Testowałem to na 100 próbach i w 56% przypadków podany rządek padnął do 10. Spinu, w 77% do 20. spinu.


Witam,

do wczoraj chodziłem bawić się w ruletkę. Gram swoje tuziny, czas od czasu dodam coś innego. Całkiem powodzi mi się, niekied powoli. Wczoraj siedziałem przy stole i wpadłem na pomysł. Śledzić przez jakiś czas numery, które właśnie padają, i patrzeć którą cyfrą kończą. Stopniowo wybrałem dwa przypadki (niepadły 12-16x, powiedzmy). Obstawiłem osiem numerów, spełniających moje kryteria, każdy na początek złotówką. Potem śledziłem dalej padające numery. Kierowałem się regułą długich przerw i szóstym zmysłem. Muszę powiedzieć, że z minimalnymi kosztami, bardzo szybko dostałem się do ładnych wygranych. Mogę polecić „zmniejszenie“ gry, tak, że stawiam na sąsiadujące numery (np 1/4,11/14,21/24,31/34) prawdopodobieństwo wygranej jest dosyć duże, a wygrane znaczne. Progresje może każdy wybrać sam. Ja po dziewiątym spinie bez wygranej, podwoiłem stawki, potem po czwartym i ew. Drugim. Więcej nigdy to nie potrzebowałem. Większością jest bardzo dobre, kiedy jeden z numerów nie pada przez dłuższy okres czasu, pozostać kilka spinów na pierwotnych stawkach, często przytrafia się bowiem, że 20 spinów nic a potem jeden z numerów nadejdzie nawet 3x za pięć kolejnych spinów.

Życzę wszystkim miłego dnia i dobrej gry

Dr. M.H.


Wiadomość Jerzego Jeszki:

Pozdrawiam wszystkich, jeden z graczy, grający ruletkę w Monte Carlo, przesłał mi swoją opowieść. Gratuluję w tak ładnej wygranej i przeżyciom. Wierzę, że będzie to nawet dla was ciekawe czytanie...

Ekspedycja za ruletką do Monte Carlo

W ruletkę regularnie gram z przyjacielem, wzajemnie współpracujemy i dzielimy się wygranymi. Specjalizujemy się na ruletkę elektroniczną, lecz w ramach przygotowań do naszej ekspedycji w podróży za ruletką do Monte Carlo, spróbowaliśmy również ruletki na żywo.

Zdecydowaliśmy bowiem, że wypróbujemy swoje szczęście w samym sercu hazardu, w Monte Carlo. Ekspedycję zrealizowaliśmy w tym roku w sierpniu, i było to nasze wielkie przeżycie...No i o tym właśnie chce napisać.

Podróż była zaplanowana jako tygodniowe wakacje nad morzem połączone z wizytą kasyna w Monte Carlo.

Do gry ustaliśmy sobie następujące warunki: Wkład 100 EURO od osoby (łącznie więc 200 EURO), kwotę celową 400 EURO. Po wstępnym oczarowaniu budynkiem kasyna, gdzie już w garażach nasz mały fiatek jakoś nie pasował do parkujących tu aut typu Rolls Roys, Bentley, Porsze, przez przepiękne kaskadowite ogrody przed kasynem, aż po przestrzenie wejściowe, byliśmy zaskoczeni minimalną stawką w ruletce. Przed podróżną w internecie znaleźliśmy notatkę, że chodzi o 2 EURO, w rzeczywistości było to jednak 10 Euro. Znaczyło to, że w mieliśmy każdy tylko na 10 stawek. Uff, normalnie gramy z paru złotówkami...Ale nie mogliśmy już cofnąć. Po chwily zwolniły się dwa miejsca przy jednym stole i rozpoczęliśmy grę.

Stawialiśmy każdy zawsze 2 stawki (tzn. 2 x 10 EURO) na spin. Większością jedną stawkę „pewniaka“ na sześcionumer i jedną bardziej ryzykowną – 4,3,2 i wyjątkowo również na 1 numer. Po prostu żadne kolory, słupki, tuziny, tylko kombinacje numerów. Nie braliśmy w uwagę wzajemnie nasze stawki, więc mogły się też pokrywać.

Grało się jak w bajce:

   Zaraz w 1. spinie padła wygrana, podczas której aż biegały mi dreszcze. W drodze do Monako bowiem trochę pospałem w aucie, i kiedy obudziłem się, patrzę na kilometraż autostrady – 777 km i zaraz w tym momencie wleciał mi do głowy numer „16“. I powiedziałem sobie, że ten numer będzie moją pierwszą stawką w kasynie. Jednak przy stole z min. stawką 10 Euro nie było to takie proste. Obstawiłem więc na czwórkę numerów zawierających 16tkę i .... padła 16!!!! Po prostu magia gry.

   2. spin przegraliśmy

   3. spin obstawiłem ponownie 4numerów i ponownie wyszło to. Podczas wypłacania stawek o moją wygraną zgłosiła się jedna starsza kobieta. Pono jest pewna, że jest to jej stawka. Krupier powiedział, że jeśli też będę w 100% pewny, że to moja stawka, pójdziemy sprawdzić to na wideo. Jednak muszę być w 100% pewien. W tej chwili jednak nie byłem. Był to początek gry, dużo wrażeň, pewna siebie kobitka, powiedziałem po prostu, że pewien w 100% nie jestem. Wygrana została więc wypłacona kobiecie, i graliśmy dalej...

Wygrane zmieniały się z przegranymi, łącznie mieliśmy jednak dużo szczęścia. Jeden raz padł mi nawet dwunumer. W euforii dałem krupierom 10 Euro tip. W ten moment ktoś poklepał mi na ramie. Był to jeden z krupierów, który przed chwilą zmienił się. I mówi, że nie dało mu to i szedł popatrzeć na wideo tej spornej stawki (p. 3 spin wyżej). Była to moja wygrana, tu jest 8 żetonów (80 Euro)“. Byłem maksymalnie pocieszony takim zachowaniem krupierów, podziękowałem bardzi i dałem tip jeszcze jeden żeton. Aż potem zaczęliśmy liczyć nasze żetony i stwierdziliśmy, że mamy 390 Euro. Kdybym nie dał jeden z tipów, mielibyśmy nasz cel 400 EURO. Nic nie da się robić, reguły są reguły i gramy dalej...Mówię sobie, że teraz wszystko przegramy i będę tego żałować...“

Ponownie gramy ze zmiennym szczęściem, jednak więcej przegrywamy, stawiamy raczej na sześcionumery niż ryzykować, po prostu nie powodzi nam się zbytnio.

Potem stawiam na trójnumer 4, 5, 6, kładę żeton na czyjś położony już (taka sama stawka). Przy stole gra dużo ludzi, to nic niezwykłego. Pytam kolegi czy nie wie, kogo ta stawka, on uśmiecha się i mówi, że jego. Chcę to jeszcze zmienić, on jednak mówi, bym to pozostawił tak. Przy stole jest na prawdę dużo ludzi, stawki trwają długo, więc nasza uwaga kieruje się na coś innego, nawet nie zauważyliśmy, że już kręci się ruletka i niewiarygodnie padnie numer „4“. Aż po chwili uświadomiliśmy sobie to, że wygrywamy 220 EURO! Liczymy żetony, przeliczaliczamy je chyba 5 razy, mamy 510 EURO. 10 EURO stawiamy jeszcze na numer (padnie numer obok), 500 euro każemy sobie wypłacić. Trwało to chyba 45 minut.

Było to niesamowite przeżycie. Koleżankę, która przyjechała z nami zaprosiliśmy na dobrą kolację, i resztę wakacji spędziliśmy odpoczynkiem. Jak pomyślę, że równie dobrze mogliśmy po 5 spinach iść do domu, dziękuję bogu gry. Chociaż do gry podchodziliśmy z tym, że liczymy z przegraną. Nawet samo przeżycie gry, bez wygranej, było niesamowite i na prawdę bardzo polecam Monte Carlo to każdemu graczowi!

W drodze powrotnej planujemy, że w przyszłym roku spróbujem może Las Vegas...

V.B.


Dzień dobry panie Jeszko,

również ja znalazłem tu coś dla siebie i system, który bardzo pasuje mi. Do systemu odrobinę zakomponowałem money-management. System ten jest mutacją systemu podanego na Pana stronach o nazwie „Kaskada“.

Ustaliłem sobie dwa limity – odejść z profitem 100 Euro lub z przegraną 196 Euro.

Z całkowitego testu przeprowadzonego na Casino Monte Carlo, grę zakończyłem profitem 16x, z stratą 196 Euro 3x.

Jednak wymaga to większy fragment danych.


System jest prosty:


1) Czekam, niż 7x pod rząd padnie pewien kolor.

2) Stawiam 3 żetony na odwrotny kolor. Jeżeli nie padnie, stawiam 6 żetonów. Jeżeli znów nie padnie, stawiam 12 żetonów. Łącznie mam więc 3 próby. W wielkiej większości wypadków, zadziała to do tych 3 prób. Jeżeli tak, zaczynam ponownie od pocztku i czekam, zanim padną 7x pod rząd takie same kolory.

3) Jeżeli nawet za trzecim razem nie padnie mój kolor, to przechodzę na progresję 10,11,22,44,88. Znów czekam zanim 7x padnie ten samy kolor. Łączne „koszty“ z poprzednich 3 prób to 21 żetonów, spowrotem staram się uzyskać tylko 20. Większością kolor padnie od razu za pierwszym razem, i na tym bazuję. Jeżeli kolor padnie przy pierwszej próbie, wygrywam 10. Jeżeli padnie aż w którymś następnym spinie, wygrywam tylko 1 żeton. Wystarczy, by wygrałem 2x w pierwszej rundzie i straty są odzyskane, mogę grać dalej.

4) Jeżeli nie wyjdzie mi pierwsza część (3,6,12), ani druga część (10,11,33,44,88) nie gram dalej i odchodzę z stratą 196Euro.

Zasadą jest więc to, że będziemy mieć szczęście i 13x pod rząd nie padnie ten sam kolor.

Bardzo polecam, jeżeli w pierwszej części nawet za trzecim razem nie padnie wymagany kolor i my razem obstawiliśmy 12, nieresetować grę i od razu stawiać 10.

Do drugiej części (10,11,22,44,88) większością dobrnąłem tylko w 10-ciu % wypadków.

 

Podstawowa wygrana to 3 Eura. Dlatego nie narażam się na działanie matematycznej korzyści ruletki zbyt długo i kiedy 33x wygram, kończę grę.

Pozdrawam

M.M.

 

Dobry wieczór Jerzy,

wpadłem na kolejną możliwość, która wygląda całkiem dobrze. Wpadłem na pomysł zkombinować dwa różne system. Jeden byłby głównym, przynoszący większością profit, drugi ratunkowy, który nie musiał by nosić wygrane, jednak ważne by było to, by equity wyniku poruszają się w okolicach zera, czas od czasu spadnie odrobinę do ujemności, potem na chilkę do plusu. Tu zatrzymać grę, w ten sposób zapłacić straty z pierwszego systemu i ponownie grać pierwszym systemem, który posiada szanse na sukces ponad 50%.

 

Mój system wygląda więc tak:

System złożony jest z dwu systemów:

1. system

Główny, którym zaczynam. Rozkręcam ruletkę w Casino Euro. Patrzę, który padł tuzin i stawiam po jednym żetonie na te dwa tuziny, które w poprzednim spinie nie padły.

Koszt 2 żetony.

Jeżeli przyjdzie wygrana, mam 1 żeton w kieszeni i gram od początku.

Jeżeli przegram, przegrana wynosi 2 żetony. Idę na 2. System.

Długookresowa skuteczność w wypadku ruletki francuskiej to 63,9% dla systemu nr 1.

2.system

Ten system jest tylko wsparciem, gramy go tylko, kiedy przegrywamy w pierwszym systemie.

Celem jest więc tylko uzyskać z powrotem przegrane 2 żetony.

Drugi system to system opisany na Pana stronach jako „Kaskada“.

Gram go tak samo. Pierwsza stawka jest więc 1 żeton. Kaskadę gram do tej chwili, niż uzyskam 2 żetony. Kiedy je mam z powrotem, znów gram 1.system.

Najpierw myślałem, że to niej jest dobry pomysł i najmądrzejsze rozwiązanie, ale powiedziałem sobie, że spróbuję to. Kręcę ruletką kilka godzin i nie dochodziło do wielkich upadków, mój limit zysku 20 Euro (1 żeton 0,1 Euro) przyszedł bez wielki problemów.

 

Kilkukrotnie jednak wkurzyłem się, że w pierwszym systemie nie wygram np. 10x pod rząd, i większość czasu spędzam na zyskiwaniu utraconych 2 Euro drugim systemem. Myślę, czy nie jest to strata czasu, kiedy na kaskadzie można „zarabiać“ znacznie prędzej.

W końcu jednak stwierdziłem, że to nie błąd. Chyba jestem trochę deformowany swoim zawodem spekulanta giełdowego, często siedząc w statystykach i różnych testach. Dlatego wierzę głównie prawdopodobieństwu, matematyka jest podstawą. Uświadomiłem sobie, że kaskada, tak stamo jak jakikolwiek inny system, mniej czy więcej oparty na martingale, może dojść do bardzo wysokich cyfr ujemnych, i każdym spinem rośnie takie prawdopodobieństwo, dlatego nie warto grać go za długo. Wyliczyłem sobie, że drugi system gram właściwie „tylko“ 36,1% czasu, co jest dobre. Niekorzyścią jest to, że gra trwa dłużej. Tak samo nie polecam powiedzieć sobie, że strata to 2 żetony i kaskadę zaczynać na 2. poziomie 2,3,6,12... nie nie, lepiej grać wolniej od 1. Poziomu. Główna reguła to minimalizować dochodzenie do kolejnych poziomów.

Trzeba szybko zarobić i skończyć wcześniej, zanim nadejdzie zła seria. Mieć maksymalny limit straty. Jak narazie maksymalna strate miałem ok. 10 euro. Dzienny limit profitu mam 20 Euro. Chcę raz przeprowadzić takie badanie, czy jest całkiem normalne, bez wielkich problemów, osiągnąć zysk 20 Euro i jaka pojawi się maksymalna obniżka konta. Będę bardzo zadowolony, kiedy maks. limit obniżki będzie 50 Euro, a zysk 20 Euro osiągnę w ponad 75% dni.
75 x 20€ = 1500€
25 x 50€ = 1250€
zysk 250€ / miesiąc

Planuję również przeprowadzić statystykę pod względem 2. systemu, na jakim poziomie gra zakończyła się.

Trzymajcie kciuki w dniach testowania

Życzę miłego dnia i gry

M.M.

 

P.S. Jeszcze jedna notatka. W chwili kiedy przechodzę na 2.system, patrzę, które kolory właśnie padły. Stawiam na jeden kolor ciągle w kółko (w moim wypadku na czerwony) i jeżeli w podczas przejścia na 2.system padły w ostatnich spinach np. 4 i więcej czerwonych, kręcę ruletką, dopóki nie pojawi się czarny kolor.

 

Pozdrawiam Pana raz jeszcze,

badałem system podane na Pana stronach. Zaciekawił mnie wybór Sylwii. Jej podstawa nie jest zła, jednak według mnie wielkim błędem jest to, że kombinowany jest z martingale. Na przykład stawiać 64 żetonów w rundzie, która nastąpi po około 130 spinach, jest według mnie zbyt ryzykowne. Systuacja, kiedy nie padnie pożądany numer nawet po 130, 150 spinach oczywiście raz za jakiś czas nastąpi, i konto będzie wyzerowane.

Wierzę, że numery kiedyś padnąć muszą. Szukałem więc, czy jest większe prawdopodobieństwo, że padnie jeden konkretny numer częściej, niż inne. Inspirowałem się systemem, kiedy stawiałem na odwrotny kolor w wypadku, że np. 5 razy pod rząd padnie taki sam kolor, lub przykładem, kiedy czekam, aż padną dwa numery za sobą, i ja obstawię wszystkie numery, oprócz tych numerów.

A więc nieco przerobiłem Wybór Sylwii.

W escelu piszę wszystkie numery 0-36, stopniowo kręcę ruletką i skreślam numery, które padłu. Robię tak do chwili, kiedy pozostaną mi 3 numery, które jeszcze nie padłu. W większości do tych 3 numerów dobrnę po ok. 70-100 spinach. W porównaniu z Wyborem Sylwii jestem więc 70-100 spinów do przodu. Teraz stawiam jeden żeton (0,1 Euro) na każdy z tych 3 numerów. Kiedy jakikolwiek z nich padnie, nie stawiam już na niego i stawiam na pozostałe 2, kiedy padnie dalszy, to stawiam na ostatni, do chwili, kiedy również ten padnie.

Niekiedy 2 numery padną do 10tego spinu. Zysk jest wtedy dosyć duży, to opuszczam już trzeci numer. Raz „udało“ mi się dojść aż do 150 spinu, wynik był – 10 Euro.

Teraz trzeba wszystko resetować i zanotować. Jak narazie nie grałem zbyt dużo, jednak całkiem dziwi mnie, że po 50ciu spinach jest taka sytuacja, że 91% rund nie doszło dalej niż za granicę 36 spinów (50rund x 3 numery = 150 sytuacji).

Jak narazie więc +35,2€ w wypadku stawek 0,1€.

Największa przepaść była -10€, średni zysk z rundy wynosi około 5

Życzę miłego dnia

M.M.


 

Dzień dobry, Jerzy, również ja chciałbym podzielić się z Panem swoimi spostrzeżeniami. Już od dzieciństwa bawiły mnie zakłady, starałem się stosować money-management i różne strategie. Jednak dzięki opłatom manipulacyjnym oraz nierównomiernemu rozłożeniu kursów, ciągle jakoś nie powodziło mi się. Przed kilku laty przeszłem od zakładów do handlowaniu na giełdzie, które żywi mnie do teraz. Giełda jest tak samo jak ruletka z 90% założona na money-managemencie i trzeba tej czynności poświęcić dużo czasu. Przed czasem natknąłem się na Pana strony i jak narazie w ruletkę gram tylko „na brudno“.

Pozwólcie mi podzielić się z swoim systemem, który nazwałem „Skrócony Labouchere“.

Chodzi o prostą rzecz, klasyczny Labouchere, kiedy stawiam tylko na jeden kolor.

Zmianę wykonałem w wypadku szeregu numerów, w porównaniu z klasycznym Labouchere, gdzie szereg jest np.. 1-2-3-4-5, nie mam żaden szereg.

 

Zaczynam pisać szereg: „1“
Zaczynam stawką 1 żeton (w moim przypadku 0,1€)
Kiedy przegram, dopisuję (1-1). Teraz stawiam 2 żetony. Kiedy wygram, skreślam wszystkie numery i gram od początku.

Kiedy przegram, dopisuję (1-1-2) Teraz stawiam 3 żetony. Kiedy wygram, skreślam pierwszy i ostatni numer, pozostanie mi numer dwa.

Jeżeli przegram dopisuję (2-2). Teraz stawiam 4 żetony. Itd itd.

Wierzę, że podałem to zrozumiale, chodzi o klasyczny Labouchere, jen mój szereg numerów zaczyna tylko numerem 1 a nie szeregiem.

Jeden numer wybrałem dlatego, by gra była bardziej bezpieczna.

 

Do tego, jeżeli wygram w pierwszej lub drugiej rundzie, kończę grę. Prostą matematyką taka sytuacja nastanie w 76% wypadków.

W przypadku, że nawet po drugiej rundzie nie padł dany kolor, i zaczyna nadchodzić długa seria jednego koloru, system możne to dobrze przetrwać.

Naprzykład kiedy kolor padnie na 10-tą próbę, to łącznie w stawkach to 55x 1. Wkładu (w moim wypadku 5,5 Euro). Również z takiego początku można wybrnąć dzięki systemu skreślania, który pewnie prowadzi do pustej serii numerów w notatniku.

Największy DrawDown (obniżkę kapitału) miałem 200 krotność pierwszej stwki. Była to seria, kiedy 2x pod rząd padły serie, kiedy ten sam kolor nadszedł 8x za sobą.
0,1€ x 200 = 20€. Również w tak bardzo złym okresie ruletki maksymalny Draw Down był 20 Euro. Kapitał podstawowy posiadam 500 Euro, a więc Draw Down wynosi 40 z całkowitego kapitału.

Ten system wymaga dużo pracy, kiedy zaczyna z 0,1 Euro. Postanowiłem wygrać 15 złotych/dzień, na początek. Na to potrzebne jest 40 wygranych. Można wykonać to do godziny. Niektóre serie trwają dłużej, jednak w 76% wypadkuch seria kończy się zyskiem już po jednym spinie.
 

Jako spekulant giełdowy polecam kilka głównych rzeczy: dbać na statystykę, wierzyć swojemu systemu, wiara w system jest koniecznością, ponieważ dzięki tej wiarze można pokonać emocje i złą psychikę w czasie wysokich stawek. Tylko w ten sposób mona trzymać się pewnie danego planu. Dalszą sprawą jest trzymać się maksymalnego DrawDown (obniżki kapitału), i ze względu na to grać z takim kontem, które wystarczy do pokonania złej serii.

 

Jeszcze chciałbym podzielić się jednym systemem, podobnym do Labouchere na dwa tuziny.
 

Znów nie mam żaden szereg, zaczynam numerem 1. Stawiam po jedym żetonie na jeden i drugi tuzin. Przed tem, niż rozkręcę ruletkę, czekam na chvilę, niż dwukrotnie pod rząd padnie taki sam tuzin. Potem obstawiam dwa pozostałe. (Nie posiadam statystki, jednak na pewno lepsze jest stawiać na dwa inne tuziny, niż ten, który padł dwukrotnie pod rząd). Wygrana jest około jednego żetonu. W wypadku przegranej szereg poszerza się, przy pierwszej przegranej 0-2 (stawiam na dva żetony na obydwa tuzny). Profitabilna runda jest tylko ta pierwsza, w kolejnych osiągnę wyniku zero. Staram się wybierać najbardziej ostrożny warian, by szereg nie rozszerzał się.

Głównie z powodu, że Casyno Euro posiada maks. limit 50 Euro w grze, gdzie min. stawka jest 0,1 Euro.

I jeszcze jedna sprawa, kiedy przegram nie notuję dwa numery, lecz ich sumę.

Pozdrawiam
M.M.

 

Wiadomość Jerzego Jeszki:

Pozdrawiam wszystkich graczy, po czasie publikuję historię, no raczej przygodę życza jednej graczki, która bardzo zaciekawiła mnie. Czytanie jest dosyć długie, pełne ciekawych spostrzeżeń życiowych, ruletki, oraz systemów. Pod koniec historii znajdziecie 2 systemy wytworzone przez samą autorkę. Na pewno warto doczytać historie do końca...

Moja droga do ruletki

W dzieciństwie częstwo opiekowała się mną babcia. Często zdarzało się, że odwiedzały ją jej koleżanki, nie raz nawet pięć. No i jak to bywa, tematy pogawędek były różne, większością jednak dotyczyły ich znajomych. Chociaż nie znałam ich, były to bardzo ciekawe historie. Pamiętam czyjegoś syna, który przegrał bardzo dużo pieniędzy. Zruinował całą swoją rodzinę i uciekł od żony i małego synka. Ponieważ babcia znała tą rodzinę, była to dla wszystkich wielka tragedia. Ponieważ była to wielka tragedia. Zrobiło to na mnie wielkie wrażenie. Natychmiast zaszeregowałam sobie granie o pieniądze do tych najgorszych rzeczy, obok palenia czy rabowania.

Dzisiaj bardzo cieszy mnie, że już w dzieciństwie tak sobie to nastawiłam i nie robiłam niczego z tych rzeczy. Hmm, prawie nic. Kiedy miałam szesnaście lat, wpadł mi do głowy pomysł obstawić kilka eur na jakiś mecz. Jednak zła strategia stawek, mój wiek (jako szesnastolatka nie mogłam nigdze grać) przyczyniła się do tego, że moja kariera gracz zatrzymała się na dwa lata.

         Wreszcie miałam osiemnaście lat. Było to fajne uczucie. Nie musiała za nic się usprawiedliwiać. Mogłam grać tak jak chciałam, nie zawracałam sobie głowy jakimiś spekulacjami. Aż do wycieczki do Pragi, kiedy przyjaciel zabrał mnie do kasyna. Wiedziałam, że istnieje jakaś ruletka. Jednak nie wiedziałam jak w nią grać. W kasynie wszystko tylko śledziłam. Ponieważ nie znałam jej reguły i byłam tam z przyjacielem, który grał, ja raczej trzymałam się zdala od stawech, chociaż bardzo kusiło mnie to. Potem parukrotnie spróbowałam obstawić jakiś kolor i w odróżnieniu od przyjaciela nawet wygrałam. Bardzo cieszymał się. Do tego myślałam, że jeśli człowiek stawia na kolory, nie może przegrać:-). Drugi dzień poszłam sama do kasyna i przegrałam. Życie toczyło się dalej. Nie zapomniałam o ruletce, jednak nie miałam potrzebę interesować się nią.

         Tego lata byłam przez parę tygodni w Londynie i zupełnym przypadniem znowu byłam w kasynie. W centrum Londynu zbudowane jest wielkie centru rozrywki. Można ktoś pamięta, kiedy Mr. Bean grał o penny. No właśnie takie maszyny była tam. Rzucasz penny do maszyny, widzisz jak twoje spadnie na taką wahającą się platformę i masz szansę, że to twoje penny posunie wszystkie inne penny i ty skrajne spadną właśnie tobie. W tym centrum znajduje się mnóstwo gier o pieniądze czy nagrody. Przy maszynach o penny spędziłam kilka godzin. Kiedy wychodziłam, zauważyłam, że na parterze znajduje się kasyno. No i wszedłam. Było to inne kasyno, niż w Pradze. Więcej ludzi, mniej oficjalne. Były tam stoły do ruletki, do blackjacku oraz do ruletki elektronicznej. Ponieważ było tam dużo ludzi, wybrałam ruletkę elektroniczną. Ponieważ nie był tam krupier, ani nikt inny, kładłam żetony tak, jak wstydziłabym się przed krupierem. Po prostu zacząłam rozwijać coś w stylu systemów (w tedy nawet nie wiedziałam, że już jakieś istnieją).

Teraz wiem, że nie musiałam się wstydzić przed krupierem, ponieważ te systemy, które używałam tego dnia, były tak dziurawe, że miałam wielkie szczęście, że w ogóle coś wygrałam. Kolejny dzień musiałam odejść z kasyna, zanim zacząłam porządnie grać. Ponieważ wyglądam jak wyglądam, panowie nie dają mi spokoju, nawet w kasynie. Każdy kto grał już, potwierdzi mi, że nie można grać, kiedy ktoś cię zaczepia, chce rozmawiać, czy śledzi cię z daleka. Tego dnia naprawdę nie potrafiłam grać. Szczytem wszystkiego był człowiek z ochrony, który widział, jak wchodzę. Ponieważ kończył zmianę, w ogóle nie było mu głupio wejść do kasyna i szukać mnie tam. Po tym wydarzeniu odeszłam z kasyna i już tam nie wróciłam.

        Kiedy wróciłam do domu, miałam mnóstwo pracy, więc zapomniałam o ruletce. Aż kilka miesięcy później natknęłam się w internecie na pana strony. Od tej chwili ruletka stała się ważnym punktem w mym życiu. Byłam bardzo zaskoczona, ile istnieje systemów. Pobrałam Casino Energy i zaczęłam testować systemy. Stopniowo rozwijałam swoje własne czy udoskonalałam te stare. Chyba najbardziej sprawdził mi się ten, gdzie gracz czeka na tuziny lub kolory, które jeszcze nie padły.

      Stworzyłam mnóstwo systemów. Niektóre działały lepiej, inne gorzej. Chciałabym opisać dwa, które teraz teraz i dzięki którym moje konto ciągle wzrasta. Wierzę im. To też jest bardzo ważne. Jeżeli gracie system, któremu nie wierzycie, przegracie.  

Do stworzenia pierwszego systemu inspirował mnie system Nalot i system 63. Stawiam n tuziny, które padły jako ostatnie i podwyższamy według systemu 63.

 

Przykład realnej gry:

Padł numer 34, stawiamy jeden żeton na trzeci tuzin. W razie przegranej jesteśmy jeden żeton w minusie, podczas wygranej dwa żetony w plusie.

Padł numer 12, dstawiamy po dwu żetonach na pierwszy i trzeci tuzin. W razie przegranej jesteśmy 5 żetonów w minusie, w razie wygranej jeden żeton w plusie.

Padł 10, stawiamy jeden żeton na pierwszy tuzin.

Padł 16, stawiamy dwa żetony na drugi tuzin i dwa żetony na pierwszy tuzin.

Padł 31, stawiamy sześć żetonów na trzeci tuzin i sześć żetonów na drugi tuzin. W razie przegranej jesteśmy w minusie 17 żetonów, w razie wygranej jeden żeton w plusie.         


Krótko: Stawiam jeden żeton na ostatni tuzin, który padł, jeślni nie padnie, stawiam po dwu żetonach na ostatnie dwa, które padły. Jeżeli nie padnie tuzin, który potrzebuję, mnożę stawkę razy trzy, więc na każdy tuzin stawiam sześć żetonów i stawiam ponownie na ostatnie dwa tuziny, które padły. Grać i podwyższać można aż do limitu. Zawsze razy trzy.  

System ten oparty jest na tym, że czakamy, aż tuziny nie będą się ciągle zmieniać, i że ostatni lub przedostatni powtórzy się. Moc tego systemu tkwi w tym, że jeżeli tuzin padnie klikukrotnie pod rząd, wygramy bardzo dużo. Osobiście gram go jako dodatkowy system, kiedy potrzebuję dorównać wygraną. Nie polecam długiej gry. Jak w wypadku Systemu 63, tak również Pływającego Tuzinu (podobne systemu), może zdarzyć się, że tuziny będą nam ciągle uciekać.

 

No i mam kolejny system, który bardzo lubię i podczas którego stosunkowo szybko rośnie konto, nie musząc ryzykować wielkich stawek. Inspirowałam się znowu Nalotem.

 

Tłumaczę na realnej grze:

Stawiam jeden żeton na 1-18.

Padł 2, wygrałam jeden żeton, znowu stawiam jeden żeton na 1-18

Padł 35, stawiam jeden żeton na 1-18 i jeden żeton na street 34-35-36

Padł 27, stwiam dwa żetony na 1-18 i jeden na street 34-35-36 i jeden na street 25-26-27

Padł 4, nie wygrywam, nie przegrywam, powtarzam stawkę

Padł 35, wygrywam, stwiam jeden żeton na 1-18

Padł 14, powtarzam stawkę

Padł 12, powtarzam stawkę

Padł 28, stawiam jeden żeton na 1-18 i na street 28-29-30

Padł 36, dwa żetony na 1-18 i po jednym na street 28-29-30

Padł 34, wygrana, znowu jeden żeton na 1-18

Padł 2, znowu stawiam 1-18

Padł 33, stawiam jeden żeton na 1-18 i jeden żeton na street 31-32-33

Padł 34, stawiam 2 żetony na 1-18 i po jednym żetonie na streety 31-32-33, 34-35-36

Padło 0, stawiam na 1-18 trzy żetony i po jednym żetonie na streety 31-32-33, 34-35-36 a mędzy zero i 1-2-3

Padł 29, teraz uwaga – zmiana stawiam 6 żetonów na pierwszy tuzin i potrzech na streety 31-32-33, 34-35-36 i między zero i pierwszy street.

Padł 3, wygrałam 45 żetonów.

 

Teraz wytłumaczę: Pokrywamy pewną częśc pola – w tym przypadku 1-18 (to coś takiego jak martwy teren, kiedy kulka padnie tu, nie wygrywamy ani nie przegrywamy), z każdym spinem mamy więcej numerów poza tym terenem. My jednak nie bierzemy je jako numery, lecz jako streety. Zakładamy, że streety nie będą się zmieniać, lecz prędzej czy później powtórzą się. Kiedy kulka padnie do pokrytego terenu, nie wygrywamy ani nie przegrywamy, powtarzamy stawkę. Jeżeli padnie do niepokrytego terenu, podwyższamy.  

 

Podwyższanie:

1)

Zaczynamy tak, że mamy 1 żeton na 1-18 i jeden żeton na jednym streecie, który padł poza nasz pokryty teren. Ewentualna przegrana jest 2 żetony, ewentualna przegrana 10 żetonów.

2)

Przegraliśmy 2 żetony, stawiamy więc 2 żetony na 1-18 i po 1 żetonie na 2 streety, które jako ostatnie padły na nasz niepokryty teren. Ewentualna przegrana byłaby 6 żetonów, ewentualna wygrana też 6 żetonów.

3)

Jesteśmy 6 żetonů w minusie. Stawiamy 3 żetony na 1-18 i po 1 żetonie na 3 streety, które padły. Ewentualna przegrana 12. Ewentualna wygrana 0 (tylko redukujemy tych 12, więc nic nie wygrywamy ani nie przegrywamy)

4)

Teraz uwaga, już nie stawiamy na 1-18, lecz na pierwszy tuzin. Na pierwszy tuzin 6 żetonów i na 4 streety po 3 żetonach. Ewentualna przegrana to 30 żetonów, ewentualna wygrana 6 żetonów. O realne pieniądze większością dalej już nie stawiam, jednak mam to wyliczone.

5)

18 żetonów na pierwszy tuzin i po siedmiu żetonach na pięc streetów. Przegrana byłaby 83 żetonów, wygrana 1 żeton.

6)

Teraz można stawiać na 30 numerów po 15 żetonów. Dotąd trzeba mieć 533 żetonów, ktore przegrasz w wypadku przegranej, w wypadku wygranej zyskasz 7 żetonów.


 

 

I tak dalej ...

Lubię ten system, ponieważ za stosunkowo krótki czas wygram fajne pieniądze, a w wypadku przegranej nie ryzykuję zbyt wiele. Oczywiście nawet ten system nie można grać w nieskończoność. Następnie gram system Dominancji, Święty Gral, czasami Fibonacciego. Systemy staram się zmieniać, gram intuitywnie, w dobrym humorze. Według doświadczeń, będąc zła, nerwowa, zmęczona..prawie nie wygrywam. Człowiem musi wierzyć w wygraną, wierzyć w system i wiedzieć, kiedy przestać. Chcę dlatego ostrzeć, przed tym, co zdarzyło się mi. Raz grałam o pieniądze, stan konta wahał się up and down, nic nie wygrywałam, nic nie przegrywałam. Potem wpadł mi do głowy nowy system. Zamiast spróbować go na brudno, od razu próbowała go w realnej grze. Naszczęście zawczasu zatrzymałam się i przerwałam grę. Człowiek musi koncentrować się na grę, nieeksperymentować, nie próbować nowych systemów od razu na żywo.

Jak teraz patrzę, ile tego napisała, troche wstydzę się, że wszystko to posyłam Panu. To chyba temu, że piszę wszystkimi 10 palcami, piszę tak szybko, jak mówię. Jednocześnie wierzę, że email jest zrozumiały.

Na sam koniec pragnę powiedzieć, że istnieją ludzie, którzy podniosą kamień z ziemi i potem stwierdzą, że to nie kamień, lecz diament. Istnieją ludzie, którze raz w życiu zagrają w toto lotka, i od razu trafią 5 numerów. Istnieją ludzie, którzy grając w rulektę, wygrają od razu niesamowite pieniądze. No i potem istnieją ludzie, jak jak, którzy nie mają tyle szczęście, lecz przy pomocy innych sposobów, próbują chwycić to szczęście.
N.

 

Pozdrawiam Pana,

dzisiaj ponownie poszłem do kasyna by jak zwykle spróbować wygrać swoje 3 stówki. Że powiodło mi się to, jak dzięki Bogu regularnie, nie jest teraz ważne.

Najczęściej gram teraz Labouchere na dwa oddalone tuziny, rundy zaczynam szeregiem 12345. Czasami pojawiają się utrudnienia, te ale większością pokonuję. Dzisiaj grało się niezwykle ciężko, dlatego myślałem, jak wybrnąć z tego. Przeskoczyłem na system Fibonacci na 3 słupki i po chwili zakończyłem grę powodzeniem. Podczas gry wpadłem na pomysł udoskonalenia gry, które już ktoś tutaj podawał – nie stawiam ostatnią wartość wkładu, lecz od wszystkich trzech ostatnich numerów w szeregu odejmuję najmniejszy z nich. Efekt wygranej jest taki sam, jednak dosyć zaoszczędzi dużo pieniędzy na zerach. To znana rzecz, która jednak nie jest podana przy opisie systemu, a myślę że warto o tym napisać. Podczas tej gry wpadłem na to, jak podwyższych matematyczno-entropiczne prawdopodobieństwo wygranej. Nazwałbym to: „Fibonacci na trzech słupkach pływających“ – polega to na powtarzaniu zmian słupków (tuziinów) oraz konkretnych szeregów numerycznych. Tak, że zwykle jeden z szeregów jest najkrótszy. Właśnie ten w każdem spinie dokładam no słupka (tuzinu), który właśnie padł. Jak może sam Pan widzieć, właściwie chodzi o kombinację trzech systemów. Notatnik, czysta głowa oraz szybkie zprecyzowane decyzje są konieczością.

To chyba wszystko na dzisiaj odemnie, życzę dużo szczęścia.

A.
 

Notatka Jerzego Jeszki:

Wyżej podany gracz przesłał również ciekawy system, nazwany Zmienna Ruletka, której przeznaczyłem tu własną stronę.

 

Szanowny Panie Jeszka,

Obserwuję Pana strony już wiele lat, ruletkę gram 2 lata. W kasynie byłem tylko raz i odrazu przegrałem 250 zł. Bardzo mnie to gnębiło i powiedziałem sobie, że spróbuję zagrać ruletkę w internecie. Zarejestrowałem się w Euro kasyno. I dlaczego piszę? Widziałem list jednego gracza, w którym wpadł na to samo, co ja: Na ruletce znajduje się 10 numerów w każdej dziesiątce, kończących na 0 aż 9 (poza 3cią dziesiątką). Ten p. H. pisze, że trzeba czekać 17 spinów i stawiać na te, które nie padły. Jak gram to tak, że jeśli po pierwszych 6-7 spinach padnie przynajmniej połowa końcowych numerów, stawiam na 4 końcowe numery, np.: padnie 21,22,23,25,28,36,33, stawiam na numery z końcówką 4,.7,.9,,.0, i tak potem obserwuję, jak padają numery i stawiam na te, które padają najczęściej. Zawsze mam obstawione 2-4 końcowe numery. Oczywiście tu również jest ważne odejść zawczasu. Ja odchodzę po wygranej 25 aż 50 euro i powracam po restartowaniu ruletki wielokrotnie w ciągu dnia. W ostatnich 2 dniach wygrałem 1444 euro. Dobre nie?

Wierny gracz T.

 

Dzień dobry Panie Jeszko,
z kasynem zaznajomili mnie koledzy przed dziesięcioma laty, kiedy pełni zapału powrócili z Las Vegas. Wtedy z ciekawosci poszliśmy obejrzeć kilka kasyn w Warszawie. Oczywiście na początek to były stawki na kolory, czy tuziny, lecz tylko przypadkowe. Pierwszy i przez nas długo używany jedyny system, który wymyślał przyjaciel, stosowaliśmy przez mnóstwo kolejnych wizyt kasyn. W zasadzie to odmiana Wyboru Sylwii, kiedy stawiamy pięć żetonów na jeden spin. Dwa na całe numery i trzy na splity do tych dwu numerów.

 

W moim wypadku
22,26,22-25,26-27,26-29
Pokrywamy więc pięć numerów, prawdopodobieństwo wygranej wynosi około 1:7.

Numery 25,27 i 29 przynoszą nam wygraną tzw.: „do przeżycia“ jednak 22 i głównie 26 to bardzo solidny wynik. Zasada naszej gry opierała się na czekaniu, chociaż powoli przegrywaliśmy, to kiedy nadeszły główne numery, czasami dwukrotnie nawet trzykrotnie szybko za sobą, przyniosą ładny zwrot. Zawsze czekaliśmy na zysk 50 żetonów. Jest aż nieprawdopodobne, jak często nadchodziły te numery, licznie zdarzało się również to, że podczas dogrywania gry, podane nasze zwycięzkie numery padły ponownie i przyniosły nam kolejnych nieoczekiwanych 50 żetonów. Oczywiscie czasami też stawało się to, że nasze numery nie padły przez cały długi czas i zupełnie rozbiły nam cały nasz wkład, jednak kiedy człowiek podchodził do gry z zimną głową, to nie puszczał sie do wyższego minusu i następnym razem odrobił stratę. System może wydawać się nieco nudzący, jednak podczas długiego czekania na „nasz zwycięzki“ numer, oferuje dużo adrenaliny.

Dopiero niedawno natknąłem na Pana strony, właśnie od tego czasu gram w internecie. Przeczytałem już prawie wszystkie Pana systemy, kilka z nich wypróbowałem, opracowałem niezliczoną ilość tabeli w Excel (jak dla śledzenia padniętych numerów, tak do wsparcia oceny, co właśnie stawiać w kolejnym spinie). Dużo powodziło mi się z systemem Fibonacci na 6 tuzinów, z którym różnie eksperymentowałem z serią numeryczną. Mimo to z powodu braku dyscypliny kilkukrotnie zupełnie przegrałem, natrafiając na bardzo długą serię (nawet 18 spinów, podczas gdy nie padł konkretny tuzin) i nie zakończyłem grę zawczasu. Z tego wyciągnąłem już wnioski, teraz staram się grać bardzo zdyscyplinowanie. Ostatnio bardzo ulubiłem sobie system 63 grany tak, że nie czekam aż padnie jakaś para tuzinów, jednak odwrotnie stawiam na dwa ostatnie, które padły. Jest to uzupełnienie poprzedniego systemu i podczas długich „negatywnych“ serii Fibonacciego, tu odwrotnie spokojnie doliczam kolejne i kolejne wygrane. Kombinowanie stawek na tuziny i słupki czasami przynosi bardzo dobre wygrane. Ponownie jednak trzeba być bardzo zdyscyplinowanym i zawczasu zakończyć grę. Podczas gry drugim okiem śledziłem, jak wychodziłby system gracza M.H., na pewno warto było by go wypróbować, jednak widziałem już serię ośmiu spinów, kiedy padł jedyny tuzin, więc minimalnie jedna seria prowadziłaby do przegranej. Jednak jest prawdą, że jeśli człowiek przestanie zawczasu, to pozostałe wygrane miałyby spokojnie przywrócić kapitał. To chyba narazie wszystko, pozdrawiam

V.M

 

Dzień dobry,

ruletkę gram głownie dla zabawy i rozrywki z przyjaciółmi. Raz jednak zdecydowałem się zagrać ruletkę w samotności. Poszedłem do mojego ulubionego kasyna. Nie posiadałem wielkiego kapitału, lecz nie miałem też za mało. Grałem system 63 i system John Wayne. Miałem zły dzień, i kapitał powoli lecz stanowczo znikał. Starałem się nie tracić głowy i zmienić system. Kiedy miałem już naprawdę mało, postanowiłem stawić wszystko na mój ulubiony numer 20. Kulka ucieszyła mnie i padła na mój numer. W ten sposób jakby wszystko obróciło się na lepsze. Kapitał ciągle rosnął i ja dzięki temu byłem w lepszym humorze. Kiedy odchodziłem, spotkałem jednego starszego pana, który chyba codziennie siadywał przy ruletce, nie gawędził z nikim, i grał tylko dla swojej pociechy. Kiedy podał mi reke i powiedział: „To, w jaki sposób wybrnął Pan z tych tarapatów, było fascynujące“. W tej chwili nie miałem radość z wygranej. Więcej radości dawało mi spotkanie z tym nieznajomym. To była chyba moja najciekawsza przygoda, którą przeżyłem, grając ruletkę. Ruletka bardzo zaciekawiła mnie, i stałem się graczem, który nie zwleka, i zawsze, kiedy może, idzie grać.

V.

 

Pozdrawiam,

odkryłem system, który przed tygodniem, kiedy po raz pierwszy użyłem go, zarobił mi 150 euro w CasinoEuro podczas 1 godziny gry!!! Byłem podniecony i grałem dalej i dalej, aż dobrnąłem na 1200eur wygranej, jednak moja chciwość i absolutny brak dyscypliny pozbawiła mnie wszystkiego. System po prostu miał swoje braki. Chodziło o następujący system: grasz 62 free spinów, strannie zapisujesz numery na papier. Po 62 kołach ruletki kontrolujesz numery, i stawiasz 1 żeton na te numery, które jeszcze nie padły. Grasz dalej i po każdym 15 spinie podwyższasz stawkę o 1 żeton (nie mam jeszcze doskonałej progresji, jednak ta przynosiła dobre pieniądze). Kiedy padnie obstawiony numer, usuwasz stawkę i po każdych kolejnych 31 spinach kontrolujesz, czy w ostatnich 62 spinach nie znajduje się numer, który jeszcze nie padł. Jeżeli taki numer istnieje, stawiasz na niego 1 żeton i grasz kolejnych 31 spinów.  Wysokości stawek są na każdym z was, jednak chyba nie istnieje system, który zawsze wygrywa.

O.B.

 

Dzień dobry,

nazywam się Erich i bardzo lubię grać w ruletkę. Po raz pierwszy odwiedziłem kasyno chyba przed rokiem z przyjaciółmi by odrobinę rozerwać się. Oczywiście wszyscy przegraliśmy. Wieczorem nie mogłem zasnąć i starałem się wymyśleć jakiś system, który dawał by mi szansę na przynajmniej małą wygraną. Pierwszy system, który grałem nazwałem podwajanie, ponieważ zawsze kiedy natrafiłem na kolor podwoiłem stawkę. Znalazłem go również na Pana stronie, co dosyć ucieszyło mnie (martingale). Kolejnym razem odniosłem sobie z kasyna całkiem dobry zarobek dla studenta. Byłem pełen zapału, ponieważ z wystarczającym kapitałem, prawie nie można przegrać. To jednak jeszcze nie wiedziałem, że w ruletce obowiązują limity najwyższej stawki, co odkryłem na własną skórę aż grając dość długą serię. Więc zacząłem myśleć o dalszym systemie, który nazwałem potrajanie, ponieważ potrajałem tuziny (system 63), mam małą pomoc, bym nie musiał ciągle przeliczać 1 3 9 27 81 ,,,  stosuję go prosto 1 3 10 30 100 ,,, to prawie to samo i bardzo prosto to zapamiętać.

Ostatnio zacząłem grać ciekawy system, który nawet nie znalazłem na Pana stronie.

Zasada gry:

stawiasz na kolor

jeżeli przegrasz, obniżasz stawkę o 1 żeton

jeżeli wygrasz, podwyższasz stawkę o 1 żeton (wartość żetonu może być oczywiście dowolna), ten system gram tak długo, dopóki nie wygram 5cio krotną wartość 1 żetonu (nie musi to być 5 kolorów za sobą), potem kończę grę i odchodzę lub gram od początku
Zalety: jeżeli nadejdzie długa seria złego koloru przegrywam żetony o małej wartości, zaś jeżeli nadchodzi seria dobrem koloru, to stopniowo dobrnę aż do 5cio krotności pierwotnego żetonu. Bardzo ważne jest wygrać ostatni spin.
Ten system jest jeszcze bardziej skuteczny, jeżeli gramy na 2 tuziny (zasada jest taka sama, jeżeli wygrywam + 1 żeton, jeżeli przegram -1 żeton na obydwu tuzinach

System jest bardzo prosty i skuteczny, nie wymaga wielkiego kapitału, większością mam do dyspozycji kapitał 10krotności 1 żetonu.

Więc kiedy gram z żetonami o wartości 100, posiadam kapitał 1000, większością kiedy wygram tą 5ciokrotność 1 żetonu, w moim wypadku 500, to jestem coś ponad 2000 i tj. całkiem dobre…

Erich.

 

Witam Panie Jerzy.
Nigdy nie przepadałem za ruletką czy innymi grami hazardowymi. Maksymalnie czaeam zagrałem z przyjaciółmi pokera na komputerze, jednak nie o pieniądze. Jedyne, czemu poświęcałem trochę czasu były zakłady bukmacherskie. W moim przypadku chodziło o hokej NHL oraz MLB (amerykańska liga baseballowa). Już wtedy posiadałem serce gracza i całą sprawę traktowałem bardzo poważnie. Nie byłem z tych, którzy podeszli i napchali na ticket dziesięć piętnaście meczów i próbowali szczęścia za 3 złote. Ja stawiałem za dwie setki, i na ticket umieszczałem jeden lub dwa mecze, w banku jako zapas miałem minimalnie 2 tysiące. Jeżeli trafiłem dwa tickety z trzech, wszystko było w porządku. Bardzo lubiłem zdobywać informacje o ekipach i graczach, wszędzie w internecie, robiłem kalkulacje mojej szansy na wygraną. Kiedy wszystko wychodzi mi, to przeżywam naprawdę wielką radość, że coś potrafię. Na pewno nie muszę opisywać tu jakie przeżywałem nerwy, kiedy coś zaryzykowałem.

Jednak dosyć już o zakładach, przejdźmy do ruletki. Lub lepiej mówiąc Pani Ruletki z dużym R. Ponieważ to naprawdę wielka, tajemnicza dama. I zależy tylko na nas czy zdołamy ją ugłaskać, czy odwrotnie, ona będzie robić sobie z nami co zechce.

To już (lub dopiero) ponad pół roku, kiedy z przyjaciołką wieczorem powracałem do domu, i tylko przypadkiem zatrzymaliśmy się w pewnej knajpie z automatyczno-mechaniczną ruletką. No i za kilka złotówek spróbowaliśmy pobawić się i odrobinę wygrać. Ten wieczór był moim przeznaczeniem. Już nie pamiętam czy wygraliśmy czy przegrali. Co ważne, tym wieczorem gra zupełnie pochłonęła mnie jak cicho toczyła się. Jak kulka biega i brzęczy i my czekamy i wierzymy, że padnie tam, gdzie potrzebujemy. Zaraz od pierwszej minuty ciekawiło mnie, czy można prawidłowo trafić, jaki numer właśnie padnie. To przecież matematyka, mówiłem sobie. Po prostu ruletka naprawdę oczarowała mnie.

Następnego dnia w sklepie zabawkowym kupiłem całkiem przyzwoitą ruletkę (tak, naprawdę jestem takim wariatem) i w domu próbowałem, co potrafi. Chyba jak każdy, najpierw wpadłem na Martingale. Jednak po chwili stwierdziłem, że złe serie mogą być za bardzo długie. Nie tędy więc droga. Przynajmniej wtedy, kiedy chcę osiągać stałych wyników. Jako drugi wpadł mi na myśl System Królewski. Wtedy oczywiście nawet nie miałem pojęcia, jak poszczególne systemy nazywają się. Stawianie na tuziny czy numery było bardziej stałe. W międzyczasie szukałem kolejnych informacji o grze, by stwierdzić jak tą tajemniczą Damę pokonać. Tak zażarłem się do gry, że przyjaciółka pod choinkę dała mi książkę o systemach ruletki, którą spisała według Pana stron. Był to najlepszy i najładniejszy podarunek w życiu. Prawie natychmiast zabrałem się do badania wszystkich informacji i odwiedziłem Pana strony. Co powiedzieć więcej, poprostu świetne. Wypróbowałem wszystkie systemy. Niektóre są bardzo udane i zyskowe, inne zaś oferują bardziej spokojną grę, zaś dalsze wymagają agresywnego stylu gry. Niektóre wymagają więcej szczęścia, z innym zaś gra płynie spokojnie wprzód. Jednak co wszystkie te systemy mają wspólnego jest to, że żaden z nich nie jest stuprocentowy. Wcześniej czy później może nadejść zła seria, w której nasz kochający spokój Laboucher zmieni się w piekielną bestię, niszczącą nasz bank. Właśnie tu zacząłem badać, jak można by to zmienić. Numery na ruletce w większości wypadków nadchodzą regularnie. Później wychylą się w tą czy oną stronę. Zależy na tym, w jaki sposób odchylą się i jak długo będziemy czekać, zanim ponownie wychylą się w drugą stronę. Średnio było to w stosunku 50 do 50. Zacząłem uczyć się prawa 37 (38) numerów. To znaczy, że z 37 rzutów nie padnie jedna trzecia numerów. Ile razy za sobą potrafią padnąć połowy (kolory itd). Iluktronie potrafi powtarzać się jeden tuzin, numer czy thiers du cylindre. Ile spinów potrafi nie padnąć jeden tuzin itd. Po prostu nastawiłem się na to, co jest w fizycznych możliwościach ruletki, by później przekroczyć je. I teraz dostajemy się do mojego odkrycia. Na podstawie statystyk dobrnąłem do systemu (jeśli mogę go tak nazwać), którego nazwałem CT4even6. Na czym polega? To bardzo proste, systemy zmieniam według sytuacji. Czakam przy ruletce i śledzę, które numery padają. Jeżeli padnie jeden kolor 6x za sobą, zaczynam stawiać drugi kolor przy pomocy Labouchere, jednak z tą różnicą, że nie stosuję szereg 12345 itd, lecz tylko 1. Chcę wygrać jeden żeton. Jeżeli odrazu padnie mój kolor, to wygrałem, śkreślam jedynkę. Jeżeli przegrywam, dopisuję jedynkę i mam 11. Jeśli znowu przegram, mam 112 itd. Nazwałem to FibonacciLabouchere. Jak napewno wszyscy wiecie, jeden kolor może padnąć nawet kilkukrotnie za sobą. My jednak mamy 6 numerów do zapasu i gramy Labouchere, więc nawet długa zła seria nie pokona nas. Taki sam system stosujemy w wypadku parzystych/nieparzystych, małych/dużych lub Voisins du Zero. Ja gram tak samo również z tuzinami, numerami oraz Thiers du Cylindre. W tym wypadku czekam, zanim tuzin padnie 4x za sobą, potem stosuję Labouchere na ostatnie dwa tuziny przeciwko niemu. Gram znów od jedynki. Można użyć również System Królewski. Jednak uwaga na podwyższanie stawek. Potrzeba je obniżyć za wczasu. Chcę wygrać tylko jeden żeton. No i jeżeli nie padnie jeden tuzin, numer czy Thiers du Cylindre 10x za sobą, zaczynam stosować system Hawana. Ten jednak nie gram do końca, lecz kończę grę po osiągnięciu z góry ustalonej wygranej. Ładnie krok po kroku, bez zbędnego pośpiechu. Ruletka przecież nie jest przeznaczona dla chciwych graczy!

Wiem, że nie wymyśliłem żadnej sensacji. Te wait aplikacje stosuje dużo graczy. Ponieważ freespin jest najlepszym trumfem. Jednak w kieszeni mam jeszcze dwa podobne do siebie systemy, które opierają się na poprzednim. Jak nazywam je 6-2 i 4-2. By nie czekać nad ruletką zbyt długo, możemy iść tym numerom na przeciw. Połóżmy sobie pytanie: Co jest kolor? To przecież grupa 18 numerów, to znaczy 6 streetów. Poczekamy, aż padnie 6 unikatnych streetów, tzn., że każdy numer z innego streetu. Jednocześnie potrzebujemy jednak, by padły przynajmniej 2 kolejne numery z tych streetów. To znaczy, że posiadamy 6 unikatnych streetów, kiedy jeden lub dwa powtórzą się. W ten sposób sama ruledka pokazała nam, którą grupę 18 numerów gra. My zaczynamy więc stawiać przeciwko niej, więc 6 streetów, które nie padły. Posiadamy 8 spinów do zapasu. Stąd ta nazwa 6-2. Ja stosuję tu klasyczny system Martingale z ośmioma poziomami. Więc ruletka, by pokonać mnie, musiała by rzucić 16 razy swoją grupę. Jeszcze notatka: Jeżeli padnie 0 w etapie, kiedy czekamy, jakie streety padają, możemy użyć go w miejsce powtarzającego streetu. Po prostu, jakby powtórzył nam się jakiś street. Lub możemy go zupełnie ignorować. Powiem wam, że niekiedy padnie nawet 11 numerów, zanim ruletka oznaczy swój 6. street. A innym razem numery padają każdym razem z innego streetu. Więc musimy czekać, zanim zaczną się powtarzać, aż będziemy mieć 6 streetów plus 2, co powtórzyły się.

System 4-2 jest podobny. Chodzi o to samo jak w systemie 63(64). Tu również tuzin zbudujemy sobie z 4 streetów, 2 muszą powtórzyć się. W najszybszym wypadku zajmie to 6 spinów. Potem stawiamy na pozostałych 8 streetów z progresją 1-3-9-27-81 na każdym streecie osobno. Wierzcie mi, naprawdę ten piąty poziom jest konieczny. 4 streety potrafią powtórzyć się nawet 10x. I jeśli nadejdzie to w poziomie kiedy stawiamy (nie czekamy), możemy potrzebować go.

Chyba to wszystko co do moich doświadczeń z ruletką, przepraszam za tak długi list, jednak pragnąłem się podzielić się z Państwem. Teraz próbuję grać ruletkę w internecie, głównie w kasynach Eurogrand i Unibet.
         Gracz ruletki M.

 

 

Pozdrawiam,

gram ruletkę już od młodych lat. Chciałem opisać Wam swoją pierwszą, dla mnie stosunkowo wysoką, wygraną.

Pewnego piątkowego wieczora z przyjacielem zdecydowaliśmy, że nie będziemy już tylko marnować pieniędzy w barach, lecz spróbujemy jakieś zarobić. Poszliśmy więc do Biliard Clubu, gdzie znajduje się jedyny automat do ruletki w całej okolicy. Obydwa lubimy wypić, więc również tym wieczorem wypiliśmy koło 6 piw.

Zagrać ruletkę poszliśmy po dwu godzinach. Siedziało tam kilka mężczyzn, prawdopodobnie karciarzy, którzy nie spuszczali z nas oczu. W tym czasie mieliśmy 18 lat, i wyglądaliśmy naprawdę młodo. Biegle usiedliśmy w wygodnych krzesłach i zaczęli myśleć, w jaki sposób inwestować swoje pieniądze. Nikt z nas do tej pory nie grał w ruletkę, więc większość stawek poszła na kolory bez jakiegokolwiek systemu. Mieliśmy dużo szczęścia i z początkowego kapitału 100 złotych osiągnęliśmy coś około 300 złotych. Powiedzieliśmy sobie, że nie będziemy już kusić szczęścia i zakończyliśmy grę. Nastąpiła potem wielka uczta, która wpłynęła na naszą myśl tak znacznie, że włożyliśmy pieniądze do ruletki ponownie. Tym razem każdy z nas włożył 150 złotych. Znacznie pokrzepieni alkoholem obejrzeliśmy różne typy stawek od pozostałych mężczyzn, jednak ich strategia okazała się bez skutku. Kiedy w banku zostało nam tylko 100 zł, poszedłem na toaletę i powiedziałem przyjacielowi, niech stawi, jak chce. Kiedy powróciłem z toalety absolutnie przeraziłem się. Bardzo pijany kolega leżał z głową i rękoma oparty o display, który dawał stawki. Natychmiast podniosłem go i spojrzałem na displej. Nie mogłem wierzyć własnym onom. Głowa przyjaciela trafiła dokładnie na środkowy tuzin, który padł 3x za sobą. Stawki spowodowane jego głową musiały być dysyć wysokie, ponieważ na displeju pojawiła się kwota ponad 2000zł! Od tej chwili stałem się zapalonym graczem tej gry. Regularnie odwiedzam strony casinoeuro, gdzie zarobiłem już niemałe pieniądze.

K. H.

 

Dzień dobry, lub cześć … z systemów najbardziej lubię stosować swój „doublemiks“ polegający na tym, że stawiam po jednym żetonie na 1. i 2. tuzin oraz na prawy i środkowy słupek. Stawiam więc 4 żetony, zaś szansa na wygraną w wypadku tuzinów i słupków wychodzi ponad 60%...kiedy nie trafię numer w tuzinie lub słupku, to w następnym spinie stawiam potrójność poprzedniej stawki, lub podczas progresji 1, 2, 6, 19… która nieco oszczędza kapitał. W tym wypadku numer musiałby wpaść na 25, 28, 31, 34, by stawki podnosły się jak w tuzinie, tak w słupku…a jeśli numer padnie jak na tuziny, tak również na słupki, wygrana wynosi 2 żetony, ryzykujemy jednak tylko 4 żetony…:)

M.

 

Dzień dobry,

ja zacząłem grać ruletkę w kasyno euro, gdzie minimalna stawka wynosi 0,1 euro. Włożyłem więc realne pieniądze i rozpocząłem testowanie systemów. Muszę powiedzieć, że klasycznie zaczynałem na systemie Martingale z ostatnim padniętym kolorem oraz z powtarzaniem podanego koloru, dopóki nie padł. Ten system przyniósł mi zysk za 4 dnie gry 100euro. Jednak jak chyba każdy, natrafiłem na długą serię zmieniających się numerów (ok. 13 za sobą) i skończyłem w wielkim minusie. Potem odrobinę zatrzymałem się, zacząłem studiować pana strony. Teraz chyba już przez miesiąc gram ruletkę codziennie, i muszę powiedzieć, że osiągam ładnych wygranych. Ciągle używam wkładu 0,1 euro za żeton. Za chwilę zmienię to na wartość 1 euro za żeton, ponieważ pierwotny wkład 50 euro już 10krotnie osądziłem. Nauczyłem się 3 zasad, które kosztowały mnie 50 euro:-)

1. zawsze ustalić sobie profit, i po jego osiągnięciu zakończyć grę. Kiedy gram dłużej, zawsze nadejdzie matematyczna korzyść ruletki.

2. zmieniać systemy

3. dotrzymywać dany system 

 

Osobiście bardzo lubię używać 2 systemy, które zmieniam w ciągu jednego dnia gry.

1. Labouchere, gdzie jednak rozpoczynam szereg 1,1,1,1,1,1,1,1,1,1. Zapisuję ten szereg, chcąc wygrać 10 żetonów.

    Po śkreśleniu wszystkich numerów jestem w plusie 10 żetonów. To bardzo oszczędny system, który narazie nie zawiódł mnie. Stawiam tylko na kolory.

2. Nie znam jego dokładnej nazwy, lecz stawiam zawsze 6 żetonów na 1szereg, 6żetonów na 2szereg i po 1 żetonie na 5 par.

    Posiadam 3 niepokryte numery. Wygrana wynosi 1 żeton, stawka 17 żetonów. Po przegranej gram dalej według progresji ilość obstawionych żetonów x 17.

    Do 3 progresji jeszcze nigdy nie musiałem dojść, i myślę że nawet nie poszedłbym.

 

Muszę przyznać, że ruletka to bardzo ciekawa gra, i jeśli posiadamy zimną głowę, da się nawet coś zarobić.

Pozdrawiam
M. Z.

 

Witam serdecznie Panie Jeszka,

z ruletką zaznajomił mnie przyjaciel, który grał ją, i zaciekawiła mnie. Rozpoczął tłumaczyć mi reguły i kalkulacje w ruletce i namawiał, bym ja też wypróbował grę. Nie byłem przeciwko, jednak najpierw chciałem dowiedzieć się więcej o tej grze, więc zawitałem na internet i natknąłem się na Pana strony. Przeczuwałem, że będą istnieć systemy gry w ruletkę, jednak nawet nie wpadło mi na myśl, że może ich być tak dużo. Po pewnym czasie treninku, spróbowałem szczęścia w rzeczywistości. I zaraz po kilku tygodniach zrozumiałem, że ruletka jest bardzo wiarołomna, zaś ludzie (w tym wypadku ja) bardzo chciwi. Zacząłem grę z 100zł i dobrnąłem aż na 205 zł. Zysk105zł,bardzo dobre, powiedziałem sobie. Po trzech dniach wygrałem kolejnych 130zł i potem 150 zł. W wszystkich wypadkach grałem system Martingale. Sprawiał wrażenie bardzo stabilnego, aż nawet myślem, że nawet nie mogę przegrać. To był mój pierwszy błąd. Następny dzień bowiem nadeszła zła seria (mam przeczucie, że było to 12 czarnych) i ja po raz pierwszy przegrałem. Przegrałem 150zł. Po tym powiedziałem sobie, że muszę jeszcze więcej trenować i próbować grę na brudno, zanim ponownie będę grać o prawdziwe pieniądze. Z biegiem czasu i z większymi doświadczeniami w znaczny sposób zmieniała mi się pomyślna drabinka moich ulubionych systemów ruletki. Najpierw byłem zachwycony prostymi systemami. Jednak potem niestety na własną skórę stwierdziłem, jak mogą być wiarołomne i złudne. Mimo to uważam, że z ostrożnością oraz wielkim kapitałem, można pograć o dobry wynik. Jestem bardzo ostrożnym graczem, dlatego bardziej lubię oszczędne i stabilne systemy, nie wymagające wielkiego ryzyka. Do mych najbardziej ulubionych systemów należy System 63, bezpieczniejszy System Szóstka i jeszcze bardziej bezpieczny system, który nazwałbym Street.

Bardzo ciekawymi systemami są Fibonacci. Ja w większości wypadków gram je na kolory oraz prazysty/nieparzysty. Za bardzo dowcipny uważam system Siedmiu Rogów – tu naprawdę można bawić się podczas gry.

Pod koniec chciałbym Panu powiedzieć, że chyba urok dobrego gracza rozpozna się według tego, kiedy odejdzie z gry. To według mnie jest chyba najbardziej ważne, odejść zawczasu i nie ryzykować niepotrzebnie.
 

Opracowania systemów:

 

System 300 na 320 (ewentualnie 640/1280 itd. według kapitału)
       110 żetonów na pierwszy tuzin/słupek
       110 żetonów na drugi tuzin/słupek
       po 1 żetonie na 10 dowolnych numerów z trzeciego tuzina/słupka

System Street
       100 na Street 4,5,6
       200 na Szóstkę 7,8,9,10,11,12
       400 na 2. tuzin
       400 na 3. tuzin
       przegrywają numery 0,1,2,3 pozostałe profit 100 żetonów, kapitał 1100 żetonów

 

Pozdrawiam
       T. M.

Dzień dobry,

ruletkę odkryłem w związku z graniem BlackJacka w kasynach internetowych – wypróbowałem już mnóstwo klasycznych metod opisanych między innymi na Pana stronach.

Później próbowałem wymyśleć swoje sposoby -
 

Gram tylko w kasynach używających software, gdzie można wyłączyć bieg ruletki i które zaraz generują numer. Np: Europa Casino (software PlayTech).

1.) Sposób wait z tuzinem
- Czekam, dopóki jeden z tuzinów niepadnie 10x

- Potem stawiam na ten tuzin i stosuję progresję:
1-2-3-4-6-9-13-20-30-45-67

2.) Sposób wait z tuzinem i słupkem jednocześnie

- Czekam, dopóki jeden z tuzinów i słupków jednocześnie niepadnie 5x

- Potem stawiam na ten tuzin i jednocześnie słupek używając progresji:
1-2-3-4-6-9-13-20-30-45-67

Działa to bardzo dobrze, jednak nie polecam kusić szczęścia zbyt długo

B.A.

 

Dzień dobry panie Jeszko,
wcześniej znałem ruletkę tylko „jako pewną maszynę“ w naszej knajpie. Czasami wypiłem kilka piwek i z przyjaciółmi odrobinę pograliśmy. Oczywiście nie miałem potuchy, że istnieją jakieś systemy, więc wyniki były bardzo minusowe… Z biegiem kilku miesięcy spotkałem byłego kolegę z szkoły średniej i zaczęliśmy rozmawiać o ruletce, ten powiedział mi, że istnieją systemy ruletki, i dał mi odnośnik na Pana strony. Od tej chwili zacząłem próbować i studiować poszczególne systemy. Najwięcej zainteresował mnie system Labouchere na dwa tuziny, dlatego też zdecydowałem wypróbować go w naszej knajpie, no i z powodzeniem. Kilkukrotnie powtórzyłem grę i dosyć dużo wygrałem, jednak nadeszła bardzo długa zła seria i kompletnie wyminusowało mnie to. Wtedy postanowiłem odetchnąć na chwilę. Przeczytałem, że istnieje kasyno z żetonami 0,1 euro – CASINO EURO, więc tam założyłem konto i posłałem 150 euro. Z mniejszymi żetonami gra jest bardziej oszczędna, jednak jednocześnie konto rośnie wolno. Najczęściej gram Labouchere na dwa tuziny i jednocześnie dwa słupki, Fibonacciego na trzy tuziny, Dominancję – tą gram sposobem, że stawiam na pięć dwustreetów i jeden żeton na zero. Również gram tak, że stawiam dwa żetony na 1-18 – te gram systemem Wielki Martingale i jeden trzeci tuzin z progresją 1-2-3-4-6-9-14-21-33....Gram chyba godzinę każdy dzień, zadowolę się z zarobkiem 10 euro. Obecnie wygrałem już 250 euro. Jeszcze zainteresowały mnie Pana systemy bukmacherskie. Zaciekawił mnie system 1-6 zero i Dokładny wynik. Te również często stosuję. System 1-6 zero wychodzi stosunkowo często, oczywiście wydarzyło już się, że outsider wstrzelił bramkę, jednak to nie reguła. Zaś ten drugi system jest bardzo prawdopodobny. Stosuję go głównie w Lidze Angielskiej.

Życzę udanego dnia

Pozdrawiam M.

 

Cześć Jerzy,
Głównie gram D'Alembert, Labouchere, Charlotte, Dominancję, jednak wymyśliłem również własne systemy, np.: Stawiam 1 żeton, liczę go jako 1 zł, więc 45 żetonów na czerwony, i po 5ciu żetonach na splity 8-11,10-13,17-20,26-29,28-31, posiadam więc niepokrytych numerów tylko 8 + 0 ,stawiasz 70ż zaś wygrana zawsze wynosi 90ż więc, jeżeli nawet niektóre spiny nie wygrasz, za chwilę masz wszsystko spowrotem, jednak to nie system do długiej gry, najlepiej 3 wygrane i koniec. Kolejny system to: śledzisz ruletkę dopóki niepadnie 6 numerów, które powtórzyły się, kiedy masz już tych 6 numerów, to stawiasz na sąsiednie numery na ruletce…nie na płótnie!!! jeśli powtórzy się 0 to stawiasz 32,0, 6, lub jeśli padnie 22, stawiasz 9, 22, 18 itd, to stosunkowo pewny system, i często z nim wygrywam…

Życzę dużo szczęścia

Mr. C. 

 

Dzień dobry,

przed pewnym czasem natrafiłem na Pana strony o ruletce i stawkach. Posiadam już jakieś doświadczenia z zakładami bukmacherskimi, jednak nigdy jeszcze nie zajmowałem się nimi na całego, zawsze stawiałem tylko to, co przeczuwałem jak lub co polecał bukmacher, jednak tylko dla zabawy.

W porównaniu z tym ruletka wydaje się ciekawsza. Mam już za sobą chyba wszystkie etapy, które na pewno wydarzą się każdemu. Moje pierwsze spotkanie z ruletką wydarzyło się w internecie w pewnej flash grze, gdzie zacząłem odkrywać pierwsze różne prawidłowości. Dzisiaj uśmiecham się, jak stwierdziłem, że kolory często zmieniają się i postanowiłem tą w jakiś sposób wykorzystać. Od tego to niedaleko do systemu Martingale, który wpadnie na myśl chyba każdemu graczowi, który nawet nie ma potuchy, że już dawno istnieje itd. Więc zacząłem go grać i w flash grze miałem bardzo dobre wyniki. Później z przyjaciółmi natknąłem się na elektroniczną ruletkę, których (przynajmniej mnie się tak wydaje), jest ich coraz więcej. No i jak inaczej, chciałem pokazać się, więc, włożyłem do ruletki 50 zł i zakończyłem grę z wygraną 500 zł, zapłaciłem wszystkim piwka i przeżyłem swoich „5 minut sławy“.

Oczywiście potem jeszcze kilka razy grałem, jednak nie trwało długo – i nawet ja stwierdziłem, co znaczy długa seria jednego koloru. Dziś jestem już gdzieś indziej. Po prostu matematyka jest naprawdę królową wśród nauk. Wiedzą to również ludzie, który wymyślają różne systemy: wiedzą, że system nie znaczy pokonać czy przechytrzyć matematykę, lecz tylko zwiększyć szansę na wygraną – to jednak nie znaczy mieć pewność. Gracz chce zawsze wygrać, jednak ciągle musi myśleć o tym, że wygrana nigdy nie jest pewna, dlatego taki człowiek podchodzi do gry z respektem. Szanuje prawa matematyki i szanuje matematyczną korzyść ruletki (więc niekorzyść dla graczy). To jest powód, dlaczego nie nazywam graczem człowieka, który powiedzmy przegra 100zł i nie chce zakończyć grę, dopóki nie otrzyma ich z powrotem – taki człowiek bowiem nie szanuje matematyki, dlatego zasługuje na przegraną, i dlatego zasłużyłem sobie przegrać również ja (w moich początkach). Nauczyłem się więc przynajmniej respektu.

Podczas gry w ruletkę nigdy nie próbujemy pokonać matematyki, odwrotnie, staramy się ją wykorzystać. Musimy wiedzieć, że kiedy mówi się – kto niczego nie ryzykuje, nic nie wygra – to prawda. Korzystajmy więc nie tylko z matematyki, lecz również z prawdy życiowej – że kto pragnie uzyskać więcej, musi uświadomić sobie, że w końcu może otrzymać mniej. Chodzi tylko o to, czy jesteśmy chętni ponieść to. Muszę powiedzieć, że już kilkukrotnie wpadło mi na myśl, że mógłbym zarabiać ruletką. Wiesz, często ludzie pytają: „co robisz, jaka jest twoja praca?“. Ja zawsze chciałem odpowiadać: Że jestem graczem ruletki, zajmuję się grą w ruletkę“. Oczywiście mnóstwo ludzi osądzało by mnie, jednak nie przeszkadzało by mi to. Dla mie hazard nie jest wulgarnym słowem, ponieważ również przechodzenie przez drogę jest hazardem, czy chodzenie po wilgotnych kafejkach w łazience jest hazardem, rynek papierów wartościowych jest hazardem, ruletka jest hazardem. Nie znam żadnej czynności, która nie była by hazardem – do tego to słowo ma dla mnie magiczne znaczenie.

Nie chciałem napisać Panu nic konkretnego, tylko porozmawiać o ogólnej filozofii grania. Jak narazie gra w ruletkę nie jest moim zawodem, jednak nigdy nie mów nigdy. Bardzo często o tym myślę. Zobaczymy, może kiedyś zdecyduję zwolnić się z zwykłego życia ośmiogodzinowych zmian i zaszereguję się do szeregu tyn najprawdziwszych graczy ruletki. To jak narazie pozradwiam i życzę dużo szczęścia w grze.

J.J.
 

 Dzień dobry Panie Jeszka,

ubiegł pewien czas, co brodziłem się w internecie i natknąłem na pana stronę, z zainteresowaniem czytałem systemy i z zapałem uczyłem się teorii prawdopodobieństwa. Długo już nie stawiałem, jednak po czasie nadeszła chwila, kiedy nie wytrzymałem i poszłem do miejskiego kasyna, pamiętałem system Martingale, więc wygrywanie nie robiło mi problemów. Chociaż w końcu przegrałem całą swoją wygraną, było to niesamowite przeżycie. Zacząłem więc ponownie studiować systemy i ponieważ nie miałem ochoty chodzić już do niejakościowego kasyna, zacząłem grać w internecie. W tym czasie miałem wypróbowane już pewne systemy, niektóre z nich bardzo ulubiłem sobie, były to na przykład: Cykliczna Ruletka, Freddie II, System Bally´s oraz System Johna Waynea. Nie grałem dla pieniędzy, lecz dla zabawy, lecz teraz zmieniło się to i ja chętnie spróbowałbym spieniężyć moje doświadczenia. Wymyślałem nawet system, który bardzo bawił mnie i czasami dawał coś zarobił. Chętnie podzielę się:

 

All to 1:
Na początku gry wybierzemy jeden z numerów, który nie dotyka się rogów płótna i mieści się w środkowym słupku (5,8,11,14,17,20,23,26,29,32) stawiamy na niego tyle, ile można (nie będę to opisywał szczegółowo, myślę że obrazek wystarczy – wybrałem numer 5):

 

Fragment użycia systemu w kasynie Europa (3D)

 

 

 
Progresja oparta jest na starym dobrym Martingale i bazuje na „Wyborze Sylwii“, musimy więc liczyć z wyższym zapasem żetonów, jednak i większą wygraną

Gramy według progresji (stawianie):

1 żeton x 16 x 35 spinów =560 żetonów
2 żetony x 16 x18 spinów = 576 żetonów
4 żetony x 16 x18 spinów= 1152 żetonów
8 żetonów x 16 x18 spinów = 2304 żetonów
16 żetonów x 16 x 18 spinów = 4608 żetonów
32 żetonów x 16 x 18 spinów = 9216 żetonów
64 żetonów x 16 x 18 spinów = 18432 żetonów
---------------------------------------------
Łącznie: 143 spinów i 36848 żetonów

Jeżeli padnie jakikolwiek inny numer, aniżeli ten, który wybraliśmy (chociaż głosi nam, że wygraliśmy) gramy według progresji, jeżeli jednak padnie numer, który wybraliśmy, wybieramy kolejny i zaczynamy od początku, bądź kończymy grę.

Ten system gram tylko dla zabawy i muszę powiedzieć, że czasami nieźle powodzi mi się.

Wygrana większością nadchodzi po pierwszych 36 spinach. Lecz system oferuje większą pewność.

Bardzo ważne jest powiedzieć, że warto używać jak najmniejsząwartość żetonów, ponieważ będziemy ich potrzebować naprawdę wiele (idealnie 0,1 $)
Z Szacunkiem J. N.

 

Pozdrawiam Panie Jerzy,
chciałbym opisać Panu, że wpadła mi na myśl mała obróbka systemu Labouchere na dwa tuziny:

Tak więc:

na płótnie znajdują się 3 tuziny, wpadło mi na myśl, że jeśli będę stawiać na lewy i środkowy tuzin oraz środkowy i prawy tuzin jednocześnie, że w środkowym tuzinie stawki będą przekrywać się, to znaczy, że obstawiem tak zawsze sumę żetonów, którą posiadam na prawym i lewym tuzinie. Poprost mam napisane dwa szeregi numeryczne, jeden na lewy i środkowy tuzin oraz drugi na środkowy i prawy tuzin.
Kiedy padnie lewy tuzin, dopisuję dalszy numer do szeregu numerycznego środkowego i prawego tuzina, i skreślam numery w szeregu numerycznym lewego i środkowego tuzina, kiedy padnie ten prawy, to odwrotnie. Kiedy jednak padnie środkowy tuzin, skreślam numery w obydwu szeregach, ponieważ stawki pokrywają tam się, i mam obstawioną sumę lewego i prawego tuzina. Dla pewności daję jeszcze żeton na 0, ponieważ to jedyny numer, który nie mam obstawiony.

Ten system gram dosyć często i muszę przyznać, że jeszcze nie zawiódł mnie.
D.K.

 

Pozdrawiam Panie Jerzy,

w pierwszym rzędzie chciałbym podziękować Panu za te strony. Przedtem nigdy ruletka nie interesowała mnie i nigdy nie byłem w kasynie. Nie wierzyłem, że dzięki ruletce mogłbym zarobić jakieś pieniądze. Chociaż dawno słyszałem, że istnieją on-line kasyna, jednak nigdy w nich nie grałem, ponieważ myślałem, że wyniki w nich będą tworzone tak, by zawsze kasyno wygrało. Dopiero przed miesiącem zupełnie zmieniłem swój pogląd na ruletkę i on-line kasyna. Stało się tak właśnie, kiedy przypadkowo natrafiłem na Pana strony i przestudiowałem wszystkie systemy ruletki. Większość z nich wypróbowałem na brudno i stwierdziłem, że nie tylko można stosunkowo łatwo wygrać nad ruletką, lecz odwrotnie, za wykorzystaniem niektórych podanych tu systemów całkiem trudno przegrać:-). Człowiek jednak, oczywiście, nie może przestać zachowywać się rozumnie i zbędnie nie ryzykować (na przykład wysokimi stawkami atd). Założyłem konto w Kasyno Euro i włożyłem tam 500 euro. Wynikiem było to, że po dziesięciu dniach grając system „Fibonacci na 3 tuziny“ byłem bogatszy o kolejnych 800 euro. Myślę, że z tym systemem nawet nie można przegrać, lecz może narazie nie nadeszła ta bardzo zła seria…

Rówież ja chciałbym przesłać jeden mój system, który wymyśliłem podczas tych kilku dni gry. Chociaż nie jest bardzo skomplikowany, prawdopodobieństwo wygranej jest bardzo wysokie i jeżeli chciałby Pan umieścić go na swoich stronach, by ktokolwiek mógł go wypróbować, to będę się bardzo cieszyć.

System nazwałem „Kopalnia Złota“ ponieważ prawdopodobieństwo wygranej jest 92 procent i my ciągle wydobywamy żetony z ruletki jeden po drugim, tak jak górnik wydobywa złoto….

 

Zasada systemu „Kopalnia Złota“.
  

na 1 słupek stawić 6 żetonów (polecam 6 euro)

na 3 słupek tak samo 6 żetonów

i na koniec po jednym żetonie pomiędzy numery 8 i 11; 14 i 17; 20 i 23; 26 i 29; 32 i 35

 

Stawka wynosi więc 17 żetonów, zaś wygrana wynosić będzie 18 żetonów. Jak już pisałem wcześniej, ryzyko przegranej wynosi tylko 8 procent, co jest naprawdę bardzo mało, jednak może wydarzyć się, że padnie 0, 2 lub 5 i my przegramy. W tym wypadku przegrywamy tylko bitwę a nie wojnę. Ruletkę pokonujemy w następnym kole stosując na ten system system Martingale. Jeżeli również w drugim kole padnie 0,2 lub 5 a nie 34 pozostałych numerów (dwukrotnie za sobą to naprawdę bardzo małe prawdopodobieństwo) to polecam w tym dniu zakończyć grę systemem Kopalnia Złota i tylko zliczyć, ile w tym dniu wygraliśmy dzięki temu systemowi. Jeżeli jesteśmy w minusie to możemy przegraną kwotę odzyskać z powrotem za pośrednictwem Fibonacciego na 3 tuziny. Możemy również zaryzykować (nie polecam) i iść do 3 koła za pośrednictwem kombinacji Kopalni Złota i Martingale (4 koło nie jest już możliwe, ponieważ zatrzyma nas limit stawek). Ryzyko, że padnie 0,2 lub 5 jest naprawdę bardzo znikające, jednak jeśli mimo to wydarzy się tak, no naprawdę system będzie kopalnią złota, jednak nie dla nas, lecz dla kasyna:-). Polecam stosować kombinację mojego systemu Kopalnia Złota oraz Martingale tylko raz na dzień - po pierwszej przegranej w pierwszym kole i następującym powrocie stawki w kole drugim ew. trzecim. Kiedy robilibyśmy tak po każdej przegranej w pierwszym, drugim lub trzecim kole, podwyższa się statystyczne ryzyko, że w końcu padnie 0,2 lub 5 i w 4 kole za sobą było by to bardzo bolesne i również głupie i zbędne. Nie zapominajmy jednak, że kasyna wygrywają głównie dzięki chciwości graczy …

R.B.

 

Dzień dobry.

Przed paru dniami wysłałem panu list z swoim systemem (p. wyżej – notatka Jerzygo Jeszki), który czasami stosuję.

Teraz chciałbym przesłać jego udoskonalenie.


Stawiamy:

6 żetonów na pierwszy słupek

6 żetonów na trzeci słupek

a po jednym żetonie pomiędzy numery 35 i 32, 29 i 26, 23 i 20, 17 i 14, 8 i 11.

 

Wcześniej grałem tak, że stawiałem ciągle tylko na te numery i wygrałem na przykład nawet 40-50 euro zanim padło 0, 2, lub 5. Jednak już zdarzyło mi się, że wygrałem tylko 3 koła i nadeszła przegrana. Chociaż w następnym kole jak narazie zawsze wygrałem (przez stosowanie systemu martingale na ten system) – podwyższam stawki na 36 i 36 na słupki oraz o jeden żeton na numery), jednak jest to bardzo duży rysk. Zmniejszyłem go tak, że od teraz po każdym kole zmieniam stawki tak, by te trzy numery, na których nie mam stawek, były każdym razem inne, oraz numer który właśnie padł pozostawiam zawsze bez stawki.

 

Przykład:

stawiam 6 żetonów na pierwszy słupek, 6 żetonów na 3 słupek oraz po jednym żetonie pomiędzy numery 35 i 32, 29 i 26, 23 i 20, 17 i 14, 8 i 11.

 

Padnie numer 31.

 

Zmieniam stawki tak, że w kolejnym spinie stawiam 6 żetonów na 2 i 3 słupek i po jednym żetonie pomiędzy numery 28 i 25, 19 i 22, 13 i 16, 7 i 10, 1 i 4. Więc nie mam obstawiony numer 31, który właśnie padł i 34 i 0.

W ten sposób zmieniam stawki po każdym kole. Zero pozostawiam bez stawki najdłużej 5 kół za sobą. Potem stawiam na 0 i 2 i pozostawiam jedno koło bez stawki na przykład 20 i 23, potem znowu zmieniam to. Mówiąc króciej, po każdym kole posiadam bez stawek 3 inne numery, przy czym numer, który właśnie padł jest jednym z nich. Muszę powiedzieć, że według moich doświadczeń system z takim opracowaniem dosyć dobrze zarabia, i jeżeli wygram 17 spinów za sobą, to już tylko zarabiam. W chwili, kiedy padnie numer, na którym aktualnie nie posiadam stawki, kończę grę. Zwykle gram z minimalnie 100 procentowym zyskiem, niekiedy jednak dużo większym.

R. B.

 

Szanowny Panie Jeszko,

 zakłady bukmacherskie oraz ruletka ciekawią mnie z przerwami już około 5 lat. Czasami zagram również w pokera czy BlackJack, jednak nie można powiedzieć, że gram często. Już widziałem dziesiątki spinów, które statystycznie są prawie niemożliwe. Jednak ruletka to ruletka. No i może jej nieobliczalność jest właśnie dlatego taka czarująca. Jak chyba większość z nas zaczynałem prostym systemem Martingale na jeden kolor, dawno, zanim wiedziałem, że właśnie chodzi o system Martingale. Przed jego użyciem czekałem na spiny, w których kolor padnie przynajmniej 3 razy za sobą. Jednak jak mnóstwo innych graczy, natrafiłem na pierwszą długą serię, która była ponad moje możliwości.

Kolejny system, który zaciekawił mnie, był system D Alembert. Jednak również on w wypadku dłuższej serii sprawia wielkie kłopoty. Dlatego starałem się strzec się stawiania w długich seriach i naprzykład stawiałem kolor zawsze, kiedy ten drugi kolor padł trzykrotnie za sobą (kolorem myślę również pozostałe stawki, które dawają szansę 50 procent). Jeżeli nie trafiłem stawkę, to grałem dalej maksymalnie do trzeciego spinu. Nie można było powiedzieć, że mój system nie był skuteczny, jednak nie był też rewelacją.

Uświadamiam sobie, że przed każdym spinem, jest szansa, że padnie jeden bądź drugi kolor prawie pięćdziesięcio procentowa, bez względu na to, ilukrotnie za sobą padł podany kolor przed tem. Statystycznie taki sam kolor w 6 i więcej spinach jest raczej wyjątkowy, jednak nie należy na to liczyć. Dlatego raczej stawiałem na trzy sixline niż na jeden kolor. Z moich doświadczeć stosunowo regularnie padają te trzy sixline: 10-15, 19-24, 31-36. Potem stawiam system Martingale, w wypadku, że nie padnie mnożę każdy sixline. Matematycznie rzecz biorąc, szansa, że niepadnie właśnie jeden z tych sixlinów 50 procent, jednak nigdy nie spotkałem się z tak długą serią odwrotnych numerów jak podczas stawiania na kolory. Chociaż stosunowo często zdarzało się, że krótko za sobą padło pierwszych 9 numerów, i że numery w 5. tuzinie często powtarzały się, tak samo jak numer 16 i 18. Jednak z Pana stron dowiedziałem się o bardzo ciekawym systemie Rozpryskany Martingale, dzięki któremu można eliminować niebezpieczeństwo długiej jednokolorowej serii. Z moich doświadczeń ten system jest bardziej bezpieczny aniżeli Martingale na jeden kolor.

Kolejnym bardzo dobrym systemem z Pana stron, który chętnie stosuję, jest Dominancja. Większością stawiam na ostatni sixline, kiedy w 8-12 poprzednich spinach nie padł podany sixline. Prościej jest śledzić tylko jeden sixline. Jeżeli mój sixline nie padnie nawet w 14 spinach, gram dalej aż do stawki 20 jednostek. Jego stuteczność jest stosunkowo wysoka, a ryzyko stosunkowo małe. Osobnie bardzo podoba mi się również stawka na tuziny. Może trochę bezmyślnie niekiedy wybrałem tuzin, który nie padł w 6 i więcej poprzednich spinach, i potem stosowałem na niego system Martingale.Wygrana była często bardzo wysoka, jednak z wielkim ryzykiem straty. Dlatego próbowałem stawiać na tuziny również z pewną odmianą systemu Dominacja. Używałem następującą progresję:: 1-1-2-2-3-4-5-7-9-12-16-21-28... Jak można zauważyć, stawka w dalszych etapach rośnie bardzo szybko, dlatego polecam ten system stosować, aż kiedy kilkukrotnie za sobą nie padnie pewien tuzin.

Podczas ruletki najważniejsze są stalowe nerwy, znajomość ruletki, wystarczająca ilość kapitału oraz dyscyplina. Bez tego wygrana będzie zależeć tylko na szczęściu, które jest bardzo zmienne. Chociaż przeżyłem już tysiące spinów, to ciągle staram się dowiedzieć się o ruletce czegoś więcej.

Pozdrawiam
M.

 

Szanowny Panie Jeszko,

na ruletkę internetovą natknąłem się po raz pierwszy chyba przed rokiem, kiedy natrafiłem na strony oferujące możliwości zarobku w internecie. W jednej z ofert przeczytałem sobie, jak można przy pomocy kilku prostych systemów gry i prawdopodobieństwa „przechytrzyć“ ruletkę. Tak więc zacząłem testować klasyczny system Martingale. Zacząłem najpierw stawiać na np.: czarny kolor, dopiero po piątym padnięciu czerwonego. Z takim opracowaniem system ten wydawał mi się całkowicie doskonały i przez dłuższy okres czasu powodziło mi się, aż nadeszła ona zła seria, podczas której wszystko przegrałem – byłem bardzo zawiedziony, jednak życie toczy się dalej i ja próbowałem szczęścia ponownie. Ponieważ nie chciałem przegrać mnóstwo pieniędzy, zdecydowałem nie wkładać do kasyna za dużo pieniędzy, co później pokazało się również jako wielka głupota, ponieważ z małą ilością kapitału wygrywa się bardzo ciężko. Wtedy grałem innym systemem, i muszę przyznać, że stosunkowo powodziło mi się z niskimi żetonami (na początek:-). Ten „system“ wymyśliłem sam, jednak nie chcę twierdzić, że jestem pierwszy, który zaczął stosować go, czy że nie może być obróbką jakiegoś bardzo starego systemu nazwanego zupełnie inaczej. Nazwałem go systemem późnego zbioru, ponieważ (tak samo jak winiarz czeka na późny zbiór winogron, tak również ja zapisywałem sobie numery i czekałem na właściwą chwilę. Ta przychodziła w chwili, kiedy 17 spinów za sobą niepadł żaden numer kończący np.: 1. Dopiero potem stawiałem po jednym żetonie na numer 1, 11, 21 i 31. Dosyć często musiałem znieść bliżącą się stawkę, tj.: kiedy numer ten padł w 12 aż 16 spinie, jednak ilukrotnie wydarzyło się, że numer padł właśnie w tym 17 spinie i ja otrzymałem ładnych 32 żetonów, ew. 33 żetonów, jeżeli stawiałem na numery kończące 7, 8, 9. Nie zawracałem sobie głowy z progresją, ponieważ stosowałem niskie żetony. A jeśli numer nie padł do przegranej 72 żetonów (dwukrotności możliwej wygranej podczas stawki na jeden numer) zakończyłem serię. Jednak muszę przyznać, że zdarzało się to bardzo wyjątkowo, ponieważ jeżeli zdarzyło się, że seria dla niektórego z numerów wydłużyła się, z drugiej strony kompensowała to wygrana z innego numeru. W wypadku wygranej żetony z takimi samymi numerami na końcu zabrałem i czekałem na kolejną serię innego numeru, ew. grałem dalej z innym szeregiem numerycznym, który jednocześnie wstawiłem na płótno. Tzn. że jednocześnie mogłem czekać na 4 i 7, i miałem obstawione po żetonie pola 4, 7 , 14, 17, 24, 27, 34 ..   Jeżeli będzie ktoś chciał, to może wypróbować ten system, spróbować posunąć ewentualną granicę początku stawiania, czy wypróbować warianty ewentualnej progresji. Ja po prostu stawiałem na pewność, niekiedy czekałem kilka minut, zanim z jakiegoś szeregu „wypadnie“ numer przez okres 17 spinów. Kolejną możliwą obróbką, która wpadła mi na myśl (z zasady nierównomiernej dystrybucji numerów i stawiania) jest to, że można stawiać na szereg numerów kończący się taką samą cyfrą, która w danej chwili powtarza się bardzo często. Myślę, że to też może działać. Później chętnie powrócę jeszcze do tego systemu.

Wierzę, że opisałem ten system choć odrobinę zrozumiale. Teraz pilnie testuję i różnie opracowywuję systemy opisane na tych doskonałych stronach internetowych, gdzie początkujący gracz zyska mnóstwo cennych rad, spostrzeżeń i informacji. DZIĘKI ZA TE STRONY i życzę dużo szczęścia Panu i wszystkim graczom, który przy pomocy przez Pana opublikowanego systemu próbują swego szczęścia. No to cześć i niech żyje ruletka.

H.

 

 

 Dzień dobry, Panie Jerzy.
Na Pana strony po raz pierwszy natknąłem się wiosną tego roku. Właśnie skończyłem znajomość z przyjaciółką i miałem dużo wolnego czasu. Szukałem więc, w jaki sposób go zapełnić. Zupełnym przypadkiem natrafiłem na Pana strony, które bardzo zainteresowały mnie. Już wcześniej przeczuwałem, że na pewno istnieją systemy gry w ruletkę. Również jak przed czasem wpadłem na system Martingale (który na pewno wpadnie na myśl każdemu, kto zna reguły ruletki i lubi matematykę), jednak w życiu nie myślałem, że może istnieć tyle systemów. Zacząłem je więc stopniowo studiować i próbować, aż w końcu w czerwcu zarejestrowałem się w Kasynie Unibet, włożyłem 500 Euro i jako bonus otrzymałem 100 euro. Zacząłem grać, jednak nadeszło wielkie załamanie. Najpierw stosunkowo powodziło mi się, podczas 30 minut zarobiłem około 50 Euro, jednak potem z nieuwagi odkliknąłem złą wysoką stawkę i w tej chwili coś złamało się. W godzinie przegrałem 100 Euro i następnego dnia kolejnych 100 Euro. Do teraz nie mam pojęcia, co robiłem źle. Próbowałem proste systemy Labouchere i Fibonacci, jednak nie wiodło się, i przez obydwa dnie byłem w minusie. Trzeciego dnia już nie poszłem grać w ruletkę i konto pozostawiłem bez zmian.

Do ruletki powróciłem aż po 3 miesiącach. Na koncie ciągle czekało na mnie 400 Euro. Powiedziałem sobie, że więc spróbuję grać dalej, i jeżeli wszystko przegram, to nie będę winić się, lecz już nigdy w życiu nie zagram w ruletkę, wiedząc, że dla mnie nie tędy droga. Zacząłem więc znowu grać, tym razem odrobinę bardziej wymagająco. Zaraz od początku zacząłem podczas gry kombinować różne systemy i jakie było moje zdziwienie, kiedy zacząłem być w plusie. Sprawdził mi się, kilkukrotnie wspominany na Pana stronach, system Andrzej (z długopisem i kartką nie ma problemu wszystiego dopilnować) w kombinacji z systemem Labouchere granym na obydwie strony (zaczynam na czarny z szeregiem 1, 2, 3 i jednocześnie na czerwony z szeregiem 1, 2), kiedy jednak jeden z szeregów wyrośnie za szybko (z reguły kończę przy 10 numerze), to skreślam go i zaczynam ponownie od 1, 2, (3). Jednocześnie kiedy widzę, że więcej aniżeli 5razy za sobą nie padł jeden kolor, czy parzysty lub nieparzysty, zaczynam na nim grać Martingale. To wszystko podczas gry syst.Andrzej, który jest naprawdę zrównoważonym systemem.

W ten sposób od początku października z pierwotnych 400 EURO dobrnąłem na ładnych 1000 Euro. Wiem, że to nie oszałamiająca kwota, ale ponieważ byłem nastawiony na zero, bardzo cieszy mnie to.

Chciałby więc bardzo podziękować Panu za te strony, które odkryły mi nowy świat. Jestem stosunkowo konserwatynwnym człowiekiem, który w licznych sytuacjach działa według hasła „Kiedy coś działa, to dlaczego mienić to?“, dlatego jeszcze mnóstwo systemów umieszczonych na Pana stronach jeszcze nie wypróbowałem, mimo to, iż wszystkie nastudiowałem teoretycznie.

To cała moja przygoda. Życzę Panu dużo szczęścia w kolejnych grach i pozdrawiam

J.K.  

 

Dzień dobry,

chciałbym podzielić się z Panem o mój system ruletki. Grywam w KasynoEuro z mniejszym kapitałem,dlatego stawiam niższe stawki po 0,1 Euro.

System oparty jest na powtarzających się numerach. Na początek gry odkliknę 12 spinów i skontroluję padnięte numery. Kiedy w grupie nie pojawi się żadne, lub maks. 1 taki sam numer, zaczynam grę. Stawiam po 0,1 Euro na każdy padnięty numer, więc łącznie maks 1,2 Euro w spinie. Progresja podczas 3. wygranego spinu wynosi więc, obstawione 3x 1,2 = - 3,60, zaś ewentualna wygrana + 3,60 jesteśmy więc na zerze. Kiedy po 3 spinie nie dobrnę do wygranej, podwajam stawki na nowo padniętych 12 numerów – na 0,2 Euro na numer, po kolejnym przegranym spinie podnoszę na 0,3 euro na numer i po następnym na 0,4 euro na numer. Teraz dzięki wygranej dobrnęlibyśmy na 0, więc zaczynamy grać i próbować wygrane raczej od początku (jeżeli nie wygramy). Jak narazie jednak nie wydarzyło mi się, że musiałbym grać więcej jad o 0,4 euro na numer. Progresję muszę jeszcze doliczyć:))).

Jeżeli w przeciągu gry po wygranej padnie kolejny taki sam numer, naciskam puste spiny do czasu, aniżeli padną 3 kolejne inne numery, które jak narazie nie padły. Kiedy w moim spisie pojawią się te 3 nowe numery, zaczynam stawiać na ostatnich 12 padniętych numerów (tak, bym zaoszczędził progresję 3 spinów).

Nie wiem, jednak wydaje mi się, że na początku gry, kiedy czekam na numery, to maks do 10. numeru jakiś numer powtórzy mi się. Niekiedy zaraz po 6 pierwszych, różnych numerach zaczynam stawiać i do 10 numeru jakiś z tych numerów zawsze powtórzy się.

Podczas wygranej (dla mnie hojnych 5Euro) za dzień kończę grę i opuszczam kasyno:)

Jeżeli wpadniecie na jakąś ciekawą progresję czy udoskonalenie tego rodzaju stawek, będę bardzo wdzięczny.

To życzę miłego dnia i dużo szczęścia

N.W. 

 

 

 

 Dzieiń dobry Panie Jerzy,

prawie przypadkowo natrafiłem na Pana strony i muszę przyznać, że bardzo zaciekawiły mnie. Ruletka zainteresował mnie jako rywal, którego pragnąłem pokonać. Przeczytałem kilka listów i prawie wszystkie strategie. Dużo z nich wypróbowałem w on-line ruletce bez pieniędzy w Casinoeuro.

Z powodu ruletki długo nie mogłem zasnąć, więc wymyśliłem swoją, myślę że bardzo skuteczną strategię. Opiera się na prostym systemie Martingale i jest bardzo podobna strategii Rozpryskany Martingale. Wypróbowałem już strategię Martingale, kiedy gracz zaczyna stawiać z progresją 1-2-4-8-16-32-64-128-256 (więc 9x) aż po serii kilku takich samych numerów. To całkiem działa, jednak dla serii, na przykład sześciu czarnych numerów, czekanie staje się bardzo nudne, i w razie wygranej gracz dopisuje tylko jeden punkt, to na prawdę nie bawiło mnie.

 

Teraz piszę wam swoją udoskonaloną strategię. Chyba nie będę pierwszy, lecz nie znalazłem jej wśród tu opublikowanych.

Z progresją 1-2-4-8-16-32-64-128-256-500 mogę 9x stawiać i dopisywać ewentualną wygraną 1 punkt.

W wypadku dziesiątej stawki, jeżeli będę mieć szczęście, stracę tylko 11 punktów.


1. Pozostawiam 10 spinów bez stawki
2. W jedenastym spinie stawiam 1 na odwrotny aniżeli w pierwszym spinie.

    Przypuszczam, że kolejność przeszłych dziesięciu (np.: czerwony, czarny) znowu nie powtórzy się. Następuje przegrana.

3. W dwunastym spinie stawiam 2 na odwrotny niż w drugim spinie.

    Czyli przypuszczam, że kolejność przeszłych dziesięciu (np.: czerwony, czarny) ponownie nie powtórzy się. Następuje przegrana.

4.W trzynastym  spinie stawiam 4 na odwrotny niż w trzecim spinie. Czyli przypuszczam, że kolejność przeszłych

    dziesięciu (np.: czerwony, czarny) ponownie nie powtórzy się. Następuje przegrana.

5. To mogę z podaną progresją powtarzać aż do 19-stego spinu z wygraną w wypadku dobrego tipu.

6. Gwarantuję, że kolejność dziesięciu (np.: czarny, czerwony) powtórzy się dwukrotnie po sobie z takim sąmym znikomym prawdopodobieństwem

7. Zawsze, kiedy przypisuję sobie wygraną, stawiam ponownie 1 żeton na odwrotny kolor, aniżeli ten, który padł 10 spinów z powrotem.

Wielką zaletą tej strategii jest to, że po wygranej mogę natychmiast grać dalej i nie muszę czekać na serię tego samego koloru. Ponieważ zawsze mogę popatrzeć o dziesięć spinów z powrotem i stawiać na odwrotny kolor.

 

Długo myślałem, jaką bronią zaatakować ruletę. Jest bowiem genialnie niezbadana, zaskakująca i pełna obrotów, wymykająca się wszystkim regułom. Dlatego zdecydowałem się użyć przeciwko niej jej własnej broni i stawiać na nią tak samo „chaotycznie“, jak ona rzuca numery.

Pod koniec chciałbym powiedzieć, że nawet ta strategia nie działa stuprocentowo, jednak potrafi utrzymać graczy bardzo długo w grze.

Do widzenia, P.

Dzień dobry Szanowny Panie Jeszko,

zaskakuje mnie ilu ludzi gra w ruletkę i że tylko niewiele z nich wpadnie na pomysł popatrzeć na internet. Znam mnóstwo ludzi którzy bardziej przegrywają niż wygrywają, brakuje im dyscypliny. Myślę że właśnie dyscyplina, ustalenie limitów dla wygranej/przegranej, jest najważniejsza. Nauczyłem się tego aż po odwiedzeniu pana stron, człowiek cieszy się nawet jeżeli wygra 10-20 żetonów i odchodzi z gry. Zaś ci, którzy starają się grać za każdą cenę, to według mnie nie gracze, lecz gamblerzy. Głównie nie zapominam, że pod wpływem alkoholu są wszyscy doskonałymi graczami, i wygrywają stój co stój.
 

Z wszystkich podanych przez Pana systemów najwięcej podoba mi się system 63, system Andrzej, oraz Królewski System, czy Fibonacci. Próbuję kombinować i przeliczać dużo systemów, matematyka nie sprawia mi problemów, również na szkole wyższej należała do moich ulubionych przedmiotów.

Wymyśliłem kilka obróbek systemów, które również nazwałem, tutaj są:

 

System 2X64

Bazuje na systemie 63 i systemie Andrzej, śledzę jakie numery padły ostatnim razem, jeżeli padnie numer z trzeciego tuzina, np. 26, stawiam po jednym żetonie na pierwszy i drugi tuzin. Jeżeli padnie numer z pierwszego tuzina, wygrywam 1 żeton, następnie stawiam po jednym żetonie na drugi i trzeci tuzin, zawsze kiedy padł jakiś tuzin to nie stawiam na niego, jeżeli padnie tuzin, który nie mam obstawiony, przegrywam spin, stosuję progresję 1-1, 3-3, 9-9, 27-27, 81-81. W porównaniu z systemem 63 mogę dojść aż do piątej rundy, ponieważ tuzin, dzięki któremu wygrałem, to jakby stawiam przeciw niemu i jeżeli padnie jeszcze raz, to dopiero potem stosuję progresję 3-3, co w wypadku systemu 63 w tym momencie stosowałbym już progresję 9-9! No i jeżeli padnie Zero, znaczy to, że padł tuzin, który nie mam obstawiony, lub mogę opuścić progresję i stawiać tak samo, oczywiście zależy jaką progresję już obstawiłem, jeżeli mam 1-1 to opuszczam progresję na 3-3.

Mogę się mylić, lecz ten system wydaje mi się odrobinę lepszy aniżeli 63, nie wiem, jak zachowywał by się podczas długookresowego obciążenia, ja grywam tylko przez określony czas, potem odchodzę z gry.
  

System 4X64

Tak samo opiera się systemie 63 i systemie Andrzej, jest podobny jak 2X64 z tym, że stawiamy jak na tuziny, tak również na słupki. Rozkręcamy ruletkę na próżno, jeżeli padnie na przykład numer 11, stawiam więc po żetonie na drugi i trzeci tuzin, oraz po żetonie na pierwszy i trzeci słupek. Znowu opuszczam słupek i szereg, które padły. Jeżeli padnie numer, gdzie spotykają się obstawione tuziny i słupki, czysty profit wynosi 2 żetony, jeżeli wygrywam tylko np:: tuzin, to stawkę na słupki pozostawiam i stosuję progresję 3-3, zaś na tuziny stawiam po jednym żetonie, ponownie ten, który padł opuszczam. Właściwie gram dwie samodzielne gry jak na słupkach, tak na tuzinach. W tym wypadku oczywiście wymagany jest wyższy kapitał, idealną jest dwukrotność kapitału jak w wypadku 2X64, jeżeli z progresją nie udają mi się tuziny lub słupki (nastąpi długa seria jednego z nich), to opuszczam grę na słupkach czy tuzinach i gram przynajmniej do wkładu, z czym przyszedłem, z tym też odchodzę, lub odchodzę z gry.
 

System 4X64 + ZERO

Jest zupełnie taki sam jak 4X64, z tym, że wygrana z poprzedniego systemu są 2 żetony, to jeden żeton stawiam na Zero, więc wygrywam po jednym żetonie jak w wypadku systemu 2x64 z zupełnie taką samą progresją i jeżeli padnie Zero, to mamy ładną wygraną…jednak uwaga na progresje, niekiedy progresja jest wyższa aniżeli sama wygrana na numerze!!!


Jeden tuzin, jeden szereg

Kolejnym systemem, który bardzo podoba mi się jest stawka na jeden tuzin lub szereg, można stawiać również jednocześnie, szereg-tuzin, po jednym żetonie z progresją . 1-1-2-3-4-6-9-13-20.  

 

Wolnych sześć numerów

Stawki na Ruletce ułożymy tak, by dwa tuziny powróciły nam wygraną …

Stawiamy więc 1 żeton na Zero,

7 żetonów na pierwszy tuzin

7 żetonów na drugi tuzin

i pozostałych 6 żetonów dowolnie na numery w trzecim tuzinie, tylko po żetonie na numery 26 i 32 dlaczego? Ponieważ numery 26 i 32 sąsiadują z zerem. Pozostaje sześć wolnych numerów w trzecim tuzinie.

Łącznie mamy obstawionych 21 żetonów, jeśli padnie pierwszy i drugi tuzin, wygrana wynosi 21, więc stawkę, a jeśli jeden z siedmiu obstawionych numerów, czysty profit wynosi 15 żetonów, jeśli padnie jeden z wolnych numerów nie wygrywamy. Nie jest to nudny system, zwłaszcza kiedy padnie tylko 1 i 2 tuzin i potem numer w trzecim tuzinie, który nie mamy obstawiony… progresja była by bardzo wysoka, więc trzeba grać z rozsądkiem.


Znalazłem też w internecie system nazywany

BEST ROULETTE SYSTEM 

Stawiamy :         1 żeton na Zero

      5 żetonów na pierwszy tuzin

      5 żetonów na czarny kolor

      Po jednym żetonie na numery:  14,16,18,19,21,23,25,27,30,32,34,36

      I po żetonie pomiędzy numery16-19, i 18-21.

Mamy łącznie obstawionych 25 żetonów, wygrana jest stosunkowo mała…maks 54, więc 29 żetonów, jeżeli padną czerwone 16-19 i 18-21.. zależy na graczach czy na Panu, co o tym systemie pomyślicie…

 

Wycinek

Niekiedy również stawiam bezpośrednio na wycinek. Wybieram 3 aż 4 numery i stawiam wokół nich matematyczny szereg: 1-2-3-2-1 , gdzie 3 to mój wybrany numer. Więc 3 żetony na typowany numer i po 2ż i po 1 ż na jego sąsiadów, lub z progresją 2-4-8, 8 według mnie jest lepszym. 
 

Pod koniec

Największą sztuką jest zachowanie sobie dyscypliny, stawianie ciągle jednakowej stawki i w wypadku wystarczającej wygranej PODJĘCIE i ODEJŚCIE..

Pozdrawiam Paweł K.  

 

....

  .... Archiwum listów graczy  - 1.część

.... Archiwum listów graczy - 2.część

 

 

Z powrotem na stronę główna  -  systemy ruletki

 

   
Katalog Stron 

Katalog stron internetowych
Pozycjonowanie stron www

katalog stron ooz.pl katalog stron
linkownia.net - katalog i narzędzia internetowe online
 Elitarny Katalog Stron  Katalog Stron - QlWeb
Katalog Stron WWW - quickDIR - szybki katalog www Katalog stron Praca

Giełda samochodowa    Nieruchomości mieszkania     Ogłoszenia drobne      Randki sympatia

Turystyka agroturystyka      eCom.com.pl      Katalog stron Praca

 
Katalog stron

 

 Katalog Stron Internetowych

 Moderowany Katalog Gamster