Ruletka systemy  |  Jak przechytrzyć kasyno  | Rady gracza ruletki

    

Dzień dobry, bardzo mi miło, że zawitaliście na me strony. Pragnę Was tutaj regularnie zaznajamiać z niektórymi matematycznymi prawidłościami, które możecie dogodnie obrócić na swą korzyść. Sprawa będzie się toczyć o ruletce. To czarująca gra, lecz mnóstwo z was, pewnie powie sobie: Co można na nią wymyśleć? Z postępem  internetowych kasyn chwilami coś się pojawi. I w ten sposób również ja odkryłem jakościowe kasyna, które udzielają graczom solidne bonusy do gry.

 

KASYNO         OPIS
Unibet

ulubione kasyno oraz bukmacher, żetony o nominale 0.1 € !!! bonus powitalny 100

Jackpot City ulubione kasyno, bonus powitalny 6400ZŁ
LV bet kasyno oraz bukmacher, 100% bonus powitalnydo 600 PLN
Casino Euro   ulubione kasyno, wszystko po polsku, żetony o nominale 0.1 € !!!
Bet at Home kasyno oraz bukmacher, wszystko po polsku, 100% bonus powitalny, maks. do 400 PLN
Euromania kasyno, wszystko po polsku...  Bonus 450 euro, 310 darmowych obrotów
Europa Casino kasyno s wyjątkowym bonusem powitalnym  - 2400 USD
Casino Las Vegas

kasyno,  bonus 400 USD, żetony o nominale 0.01 € !!!

Bet 365 kasyno, poker, maszyny wrzutowe, bukmacher 200 zł startowego bonusu

Z danymi bonusami w kombinacji z systemami ruletek,  można już coś wymyśleć! Wszystkie wspomniane kasyna są bardzo solidnymi spółkami, które prowadzą oprócz kasyn również agencje bukmacherskie, więc jeżeli rozumiesz zakładom, jest to coś dla ciebie. Na tych stronach pragnę was zaznajowić z kilkoma prostymi systemami, które dopomogą wam zwyciężyć w ruletce. Chociaż chodzi o skuteczne metody, są one dosyć znane.W kombinacji z danymi bonusami wystarczy tylko podjąć pieniądze…Przekonajcie się sami…. W  wspomnianych kasynach można wszystkie systemy  najpierw spróbować na brudno.

Powodzenia!

 

Listy graczy: 
Witam Was!
Zanim przejdę do systemu, jeszcze mały wzorzec. Przypadkowo wpadło mi to do głowy patrząc na dokument w Telewizji Czeskiej o jadach zwierzęcych. Pojawili się w nim ludzie, którzy zaczarowywali węże, i wtedy uświadomiłem to sobie. Gracz ruletki jest do tego czarodzieja bardzo podobny. Czarodziej hazarduje z swoim zdrowiem, czasami nawet życiem i gracz z swoim kapitałem. Gracz liczy na swoje systemy i mnie więcej nie zastanawia się, w jaki sposób stawi, ponieważ powie mu to system. Czarodziej liczy na swoje doświadczenia, ruch węża, ale przede wszystkim na pewne uczucie, że wyjdzie, że go nie ukąsi. Ruletka nas nie ukąsi, jednak nasze portfele tak  Trudno powiedzieć, czego będziemy wykorzystywać więcej. Doświadczeń czy ruchu ruletki? Czarodziej nie może być leniwy, wyłączyć mózg, nie może liczyć na jakiś system i trzymać się go w każdej sytuacji, ponieważ skończyłby z jadem w ciele. Na drugą stronę, nawet najbardziej doświadczony czarodziej będzie pewnego dnia ukąszony. Jednak o dziwo, jeżeli przeżyje, czaruje dalej. W następującym systemie będziemy więc liczyć na siebie i poprzednią pewność systemów trochę rozluźnimy.

Mój system jest zbudowany z dwu kroków -
zarobek & powrót.

Zarobek można porównać do Królewskiego Systemu, z tą różnicą, że nie stawiamy na tuziny, ale na słupki. Są bardziej zbliżone do siebie i szybciej się na nich stawia  Jeżeli chcecie, możecie spokojnie stawiać przy tuzinach. Polecam kilka free spinów, ale możecie stawiać wprost „na blind”. Powiedzmy, że na podstawie free spinu padł drugi słupek albo drugi słupek po prostu wybraliśmy, tzn. Położymy po jednym żetonie na 1. i 3. słupek – po prostu klasyczny Kólewski System, czyli stawiamy na słupki, które w ciągu ostatnich spinów nie padły. Bez progresji. O ile przegracie, przejdźcie do kroku Powrót.

Powrót – wcześniej czy później przegracie i padnie słupek, na który nie było stawek. Teraz przechodzimy do kroku Powrót, kiedy chcemy dostać z powrotem swoje dwa żetony. Pomimo tego, że dany krok nazwałem powrotem, nawet tutaj można zarobić. W tym przypadku opłaca się tych parę free spinów na początku, przede wszystkim, jeżeli wam w pierwszym kroku nie udała się już pierwsza stawka. Teraz będą nas interesować pary parzysty/nieparzysty oraz czerwony/czarny. O ile w poprzednich spinach padła na przykład 3x z rzędu czerwona, stawiamy 3 żetony (albo 2, jeżeli chodzi wam tylko o Powrót) na czarną. Progresja jest klasyczny Martingale, czyli dwukrotność poprzedniej kwoty. Tutaj znajdujemy się już w momencie, kiedy po prostu możemy wybrać! Każdy gracz ruletki wie, że są serie tylko jednego koloru, tylko nieparzyste, tylko parzyste lub serie zmienne i te możemy do gry wykorzystać. O ile w poprzednich 7 spinach padły z rzędu 3 czarne i zarówno 4 nieparzyste, polecam stawić 3 żetony lepiej na parzysty i chwilę zaczekać, czy przytrafi się seria. Połóżcie żetony spokojnie gdzie indziej, właściwie na odwrotność tego, co właśnie pada. Jeżeli w poprzednich 6 spinach padły na zmianę czarny i czerwony, parzysty i nieparzysty, wy decydujecie, czy na kolor lub na parzysty/nieparzysty. W tym kryje się wolność systemu! W tym przypadku możecie sobie wybrać lub wykorzystać intuicji. Możecie nad tym machnąć ręką i wrócić do kroku Zarobek. Nie polecam jednak igrać z panią ruletką, jeżeli z 10x z rzędu padł czarny, byłoby nie dobrze stawiać ponownie na czarny. W momencie, gdy w danym kroku wygracie, wrócicie do kroku Zarobek. W każdym razie istnieje jedna reguła i należy ją przestrzegać. Ustalcie rozsądny cel, przecież krowę też nie można doić cały dzień :-)

Kiedy padnie Wam zero w kroku Zarobek, ignorujcie go i kontynuujcie w kroku Zarobek. Zero jest zero, pogodźcie się z małą przegraną :-). O ile padnie zero w kroku Powrót, który jest „liberalniejszy”, możecie sobie wybrać, ale osobiście ja w tym kroku kontynuuję w progresji, jak gdyby ostatni spin po prostu nie wyszedł. Nazwę dla danego systemu nie mam, ale pomyślałem o trochę dziwacznej nazwie
Dyktator i liberał. Krok Zarobek to dyktator – pewnie ustalone reguły, bez wyjątku, bez litości! :-) Etapa Powrót to liberał, ponieważ system stawek tutaj nie jest pewnie ustalony.

Wygodą danego systemu jest rzeczywistość, że kiedy dostanę się do problemów, mogę winę zwalić tylko na siebie. Kiedy w przeszłości nie wyszedł mi jakiś system, byłem zupełnie zdruzgotany. Chyba kiedy komuś zabije się znajomy w samochodzie. Porównanie jest ekstremalne, jednak nawet tutaj ma człowiek wrażenie straszliwej bezradności, że nie można z tym po prostu nic zrobić. W moim systemie mam odpowiedzialność sam za siebie, nie tylko za samy „system”, który w przeszłości mówił, co mam robić.

W przeszłości grałem również Scanner Numeryczny z tą różnicą, że nie stawiałem wprost na numery, lecz na splity dwu numerów i przede wszystkim w kierunku w dół, czyli dopóki padła jedynka. Stawiłem na split 1-4, o ile stawki na podstawie poprzednich spinów przekrywały się, stawiłem na następujący spin lub po prostu skombinowałem dowolnie. Zawsze tylko trzymałem się jednego żetonu na połowie numeru, tzn. nigdy nie stawiać na dwa splity z tym samym numerem. Progresja jest 1,1,1,1,1,2,3,5,10,23,67, podczas gry w progresji 23 już mamy pokrytych 20 numerów z 36, z tego 10 ostatnio padniętych i 10 „nowych”. Pomimo tego, że w przeszłości za pomocą tego systemu zarabiałem, obecnie gram mój system
Dyktator & liberał, ponieważ złe serie po prostu zdarzają. Po prostu pewnie ustalone systemy zaczynają mnie odradzać. Tylko Bóg wie, może chodzi tylko o chwilowy okres.

Szalony system, który nazwałem „Pieszy”, spokojnie wypróbujcie. Zaskakująco działa. Kiedy popatrzycie na płótno (np. w casinoeuro), po bokach znajdziecie po sobie idące stawki na 1-18, parzysty, czerwony, czarny, nieparzysty, 19-36. Jakie jest prawdopodobieństwo, że ruletka 2x z rzędu „przejdzie” (stąd Pieszy), stopniowo po 1-18 ->parzysty -> czerwony -> czarny -> nieparzysty -> 19-36? Zaczynamy zawsze na 1-18, kiedy wygramy, powtarzamy stawkę. Kiedy przegramy, maszerujemy niżej na stawkę na parzysty z progresją Martingale. Progresję można wybrać dowolnie, tzn. 2 żetony, (o ile zaczęliśmy na jednym), jeżeli przegramy, stawimy 4 na czerwony, jeżeli przegramy, stawiamy 8 na czarny i w ten sposób maszerujemy ciągle dookoła. Czyli, jeżeli nie wyjdzie stawka nawet na ostatnie pole na naszej drodze, tzn. 19-36, wracamy do 1-18 i „maszerujemy” dalej. Jeżeli przy progresji wygramy, wracamy na początek z jednym żetonem na 1-18. W każdym razie, zła seria może się pojawić, więc uwaga.

Dalszy system, który moim zdaniem warto wspomnieć, nazwałem Wielokrotności. Ruletka ma 3 tuziny i 3 słupki, czyli razem 6 możliwości, jak stawić według Systemu 63. Mamy więc tuziny 1, 2, 3 i słupki 4, 5, 6. Co z tym zrobić? :-). Na płótnie mamy również wielokrotności numerów 1,2,3,4,5,6, prawda? Tego wykorzystamy! Stawiamy, właściwie nie stawiamy (wg wzoru Królewskiej Ruletki) zawsze na najwyższego dělitele numeru, który właśnie padł, tzn. o ile w poprzednim spinie padła 36, najwyższym dělitelem jest 6, stawimy więc na to, że trzeci słupek, który oznaczyliśmy numerem 6, nie padnie, tzn. położymy żetony na 1 i 2 słupek, który oznaczyliśmy numerami 4 i 5. O ile padnie np. 13, chodzi o liczbę pierwszą, czyli następna stawka będzie na to, że nie padnie 1.tuzin. O ile padnie 15, najwyższym dělitelem jest 5, czyli stawimy na to, że nie padnie 1. Słupek, ponieważ oznaczyliśmy go piątką. Kiedy zapiszemy to na kartce papieru, dowiemy się, że na płótnie mamy 9 liczb pierwszych, 5 wielokrotności dwoma, 5 wielokrotności trzema, 5 wielokrotności czwórką, 6 wielokrotności piątką oraz 6 wielokrotności szóstką. Widzimy, że nie jest to rozłożone równomiernie (9-5-5-5-6-6), jednak numery z ruletki też nie są równomierne. :-). Progresję można wybrać dowolnie, osobiście wolę progresję 1-1, 3-3, 9-9, 27-27. Z padniętym zerem róbcie, co chcecie. Można z niej zrobić liczbę pierwszą lub go po prostu ignorować i stawiać według numeru, które padło przed zerem. Następnie próbowałem zupełnie szalone kombinacje oraz warianty systemów Królewski System, 3/2, System 63 oraz wiele innych... Może do nich kiedyś wrócę i również o nich napiszę. Tym razem to moim zdaniem już wystarczy. Miłego dnia
S.H.


 

Dzień dobry Panie Jeszko,

dzień po mojej imprezie urodzinowej mnie moji koledzy wyciągli z łóżka i oznajmili mi, że pójdziemy do kasyna. Podobno, żeby cieszyć się z tego wieku. Nie chciało mi się iść, ale jednak szedłem. W tej dobie nie interesowałem się grami hazardowymi, ale chciałem spełnić ich życzenie. Przy wstępie do kasyna koledzy pobiegli do ruletki. Ja tylko tak stałem i myślałem o swoich problemach. Po paru minutach jednak już zacząłem zerkać na ruletkę. Śledziłem wszystkie te numery i zacząłem sobie uświadamiać, że pomiędzy nimi jest zawsze jakaś spójność. Po trzydziestu minutach byłem już kompletnie zanurzony w grze. Starałem się wymyślić, w jaki sposób można taką przemyślną „matematyczną” grę okłamać. Wówczas gdy koledzy bezmyślnie stawiali, ja zastanawiałem się nad jakimś systemem, który grę ułatwiłby. Po paru minutach wymyśliłem system, która jak już teraz wiem, istnieje już wiele lat. Chodzi o Martingale. W tym dniu jednak jeszcze nie stawiłem. Chociaż bardzo mnie to kusiło. Ja do gry potrzebuję spokój. Zaraz po powrocie do domu zacząłem szukać w internecie różne systemy. Jestem bardzo ostrożną istotą, najpierw więc grę testowałem miesiąc. Niemal zawsze wygrałem. Byłem zaskoczony i przelałem 100 EUR do kasyna Unibet. Nadszedł ten wielki dzień i ja miałem na koncie w Unibet 100 EUR. Byłem należycie nerwowy, przecież chodziło o pierwszą stawkę i moje pieniądze. Zastanawiałem się, z którym systemem zacząć. Wybrałem Labouchere. Niestety z Laboucherem po chwili przegrałem wszystko, co miałem, ponieważ nie miałem wystarczającą sumę. Byłem z tego bardzo rozczarowany, jednak coś mi ciągle mówiło, że ruletka to tylko matematyka i matematykę lubiłem od dzieciństwa, spróbowałem więc jeszcze raz. Przez tygodnie „studiowałem” systemy i potem ponownie przelałem 100 EUR. Jestem ostrożną istotą, zacząłem więc powoli stawiać na systemy D´alembert i Fibonacci i moich 100 EUR stopniowo obróciłem w około 150 EUR. Potem zacząłem próbować inne systemy i zacząłem ich zmieniać. Jednak ciągle nic wielkiego. Mój sukces zmieniał się, ciągle trzymałem się na około 100 EUR. Jak na huśtawce. W górę, w dół, w górę ... Jednak nie poddawałem się i stawiałem dalej. Po paru dniach miał na końcie nareszcie 200 EUR. Wysłałem ich więc szybko z powrotem na mój rachunek bankowy, żeby wrócił się mój pierwszy wkład. Dla mnie się nie skończyło. Właśnie na odwrót. W dzień i nocą niemal bez przerwy studiowałem systemy ruletki. Po miesiącu ponownie przelałem 100 EUR do kasyna. Tym razem do innego – do Casinoeuro. Z tego powodu, że przy ruletce są tam również dopuszczalne stawki 0,1 EUR i ja wolę stawiać z mniejszymi sumami. Jednak warto być cierpliwym. Po paru dniach miałem już wielokrotność wkładu 100 EUR, czyli 200 EUR. Jednak nadal wydaje mi się, że jestem jakby na huśtawce. :-(

Wysyłam jeszcze parę ulubionych systemów: Stawka Bondowska, 6 street, System 63, System Kaskada, System Fibonacci, System 300, Królewki System, System Shauna, Labouchere ...

PS: Uświadomiłem sobie, że ruletka jest tylko i tylko o graczowi. Jest mi smutno z tego, że wiele osób traktuje ją tak samo, jako maszyny wrzutowe.
Pozdrawiam J.B.

 

Dzień dobry,

Dołączam moje uzupełnienie. Dotyczy mini ruletki (notatka J. Jeszki – można ją znaleźć w CasinoEuro w części Gry stołowe. System Charlotte na prawdę się opłaca, ponieważ w mini ruletce jest tylko 12 numerów + 0.

Ten sam numer czasami powtórzy się nawet 3-5 razy. Dochodzi tylko do zmiany podwyższania stawek w następujący sposób:

1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-1-2-2-2-2-2-2-3-3-3-3-4-4-4-5-5-6-6-7-7- itp.

 

I teraz kolej na drugi system, który polecam tylko rzadko. Opłaca się dawać większe sumy w następujący sposób.
Z trójki po rzędach z 4 numerami, czyli tuzinu, 1.  12,9,6,3
                                                        2.  11,8,5,2
                                                        3.  10,7,4,1
należy rozłożyć żetony w następujący sposób:

12 żetonów na 1. tuzin,

12 żetonów na 3. tuzin,

i teraz po trzech żetonach na numery 11, 8, 5,

i 2 żetony na 0, ponieważ zero na ruletce wypłaca 12 wielokrotność stawki + połowę z wszystkich stawek na płotnie i to znaczy, że przegrana jest tylko w przypadku, kiedy padnie numer 2 (w naszym przykładzie).

I kiedy padnie zero mamy plus 4 żetony

Kiedy padnie inny numer inny od 2 i 0, wygrywamy plus 1 żeton.
Pozdrawiam M.G.

 

Dzień dobry,

Już parę dni czytam Wasze strony. Pracowałem 3 lata w kasynie Ambassador jako kasjer, więc miałbym być rozsądny. Rzeczywistość jest zupełnie inna. Myślałem, że jedynym sposobem, na podstawie którego można łatwo i bez ryzyka dojść do słusznej wygranej jest granie na kilku ruletkach równocześnie. (Z własnego doświadczenia w kasynie v Příkopach). W tym kasynie było w sobotnie nocy wiele ludzi i dlatego można było to zrealizować. Po prostu śledziłem wszystkie rulety, na wszystkich ktoś grał, i w przypadku, gdy padł jeden kolor 3 razy z rzędu, stawiałem na odwrotny kolor najwyżej trzy razy, czyli jeden żeton, potem dwa oraz cztery. Doskonale to działało i szybko szedłem do plusu – oczywiścia wizja szybkiej i łatwej wygranej spowodowała, że tak samo jak wiele innych graczy zacząłem podwyższać stawki i kiedy zdecydowałem się trzymać koloru dłużej niż 3 razy, przegrałem wszystko, czyli 4.000 złotych. (Tylko dla informacji, ten czarny szedł 13 razy z rzędu!!!!) Byłem dosyć zaskoczony. W domu przyznałem się chyba po pół roku. Były to dla mnie wielkie pieniądze. Potem, chyba dwa lata temu, spróbowałem tą metodę w internecie i ogólnie szło fajnie. Trzymałem się chyba 6 dni, każdy dzień trochę i dostałem się na 260 dolarów, ale 7 był u nas kolega, piliśmy trochę i ja pochwaliłem się ... Jest Wam chyba jasne, jak to się skończyło. Oczywiście w momencie byliśmy przy komputerze i stan finałowy po 20 minutach zero. Pewnego dnia w kasynie, kiedy tam jeszcze pracowałem, był taki przypadek, gdy jakiś gość wymienił u mnie za 3.000,- złotych i w ciągu 30 minut przegrał zupełnie wszystko. Podszedł jednak znowu do kasy i wymienił następnych 3.000,- zł i poszedł grać. Chyba po dwu godzinach doszło do typowego chaosu, zdenerwowani i rozkojarzoni managerowie zaczęli biegać dookoła. Poszedłem więc zerknąć do stołów i wspomniany gracz miał przy sobie 211.000,- zł. Całkiem nieźle. Grał chyba 20 minut i prawdopodobnie ustalił sobie limit, ponieważ zaczął przegrywać i odszedł z stanem równych 200.000,- zł. To był największy skok, który w kasynie pamiętam. Nie wiem, czy grał według jakiegoś systemu lub używał ryzykowne wielkie stawki na numery. Pod koniec chciałbym was przeprosić za ewentualne błędy w moim liście. Ortografia nigdy nie należała do moich silnych stron.

Pozdrawiam P.V.


Dzień dobry,

Odwiedziłem wasze strony i bardzo podobały mi się niektóre systemy. Próbowałem ich na free ruletce i ogólnie wychodziło, jednak gdy przytrafi się zła seria, wszystko jest precz. Zauważyłem jednak, że stawiając na słupki, to w jednym jest rozłożenie kolorów w słupkach następujące: 
1.słupek : 8 czerwonych ,4 czarne

2.słupek : 8 czerwonych ,4 czarne
3.słupek:  6 czerwonych ,6 czarnych


Z tego wynika, że opłaca się stawiać na kolor w kombinacji z słupkiem.

Jako najlepszy stosunek sum na kolor jest 2:1 na słupek z największą zawartością danego koloru i może dojść do 4 wariantów - stawiam na czerwony:


1. padne kolor + czerwony w waszym słupku

    - wygrana jest 2.333 wielokrotność wkładu. (Stawka była 3, wygrana 7) szansa  21.6%
2. padnie tylko kolor  - wygrana jest 1,333 wielokrotność wkładu. (Stawka 3 wygrana 4) szansa 27 %
3. padnie czarny w waszym słupku

    - wygrana jest 1 wielokrotność wkładu, czyli nic nie straciliście, ale również nie wygrali, szansa 10,8%
4. Nie padnie nic 40% prawdopodobieństwo.


Macie więc 60% prawdopodobieństwo, że coś wygracie albo przynajmnie wrócą się pieniądze. Kiedy przytrafi wam się 1. wariant 21.6% wygrywacie więcej, 2.33 wielokrotność, co jest świetnie - z relatywnie małym wkładem.

Owszem jeszcze nie policzyłem, w jaki sposób podwyższać wkłady w przypadku, gdy przegram. Używam wtedy system Martingale, kiedy podwajam poprzedni bet. W momencie, gdy wygram pieniądze, zaczynam od początku.
Na razie przetestowane na free ruletce, zysk około 9-12 EUR za godzinę, z stawkami 0,04 EUR.

P.Z.


Dobry wieczór Panie Jeszko,

Na Waszą stronę natrafiłem chyba pół roku temu, kiedy szukałem odpowiednich systemów dla gry ruletki. Pierwszym systemem był oczywiście Martingale. Jednak jeszcze jakiś czas temu pomyślałem o ruletce w internecie. Po poszukiwaniu odpowiednego kasyna, skończyłem w Casinoeuro oraz Unibecie. W Casinoeuro podoba mi się minimalny wkład i w Unibecie to, że znajduje się tam tzw. Worek, do którego zaraz przesuwam wygraną. Wródźmy jednak na początek. Jako pierwszy system spróbowałem na free Martingale. Na początku notowałem każdą grę oraz osiągnięty profit. Ustaliłem sobie, ile chcę w ciągu jednej gry zarobić i potem skończyć. Wypróbowałem chyba 50 gier i wygrana była chyba 80%, co mnie bardzo zaskoczyło. Po takich wynikach wydawało mi się, że natrafiłem na święty gral i zdecydowałem się spróbować prawdziwą grę. Przelałem moich pierwszych 30 EUR do Casinoeuro. Tam dopisali mi jeszcze 50% z mojego wkładu, czyli miałem większy zapas. Zacząłem więc grać. Pierwsze dni byłem bardzo dyscyplinowany, skończyłem więc zawsze po osiągnięciu swojego limitu na jedną grę. Własne samopoczucie wzrastało i po osiągnięciu 105 EUR zacząłem przegrywać. Ponownie przytrafiła się bardzo długa seria jednego numeru i ja już nie wiedziałem, w jaki sposób odejść. Przejawiła się słaba psychika początkującego, więc szybko starałem się wygrać stracone pieniądze z powrotem, co sytuację jeszcze bardziej zgorszyło. W końcu spadłem niemal na dno, resztę pieniędzy więc szybko wysłałem na konto i przez parę dni ruletkę nie włączyłem. Po tym rozczarowaniu uświadomiłem sobie, że ten słynny Martingale jest świetny, lecz nie jest przeznaczony do bezpiecznej gry z małym kapitałem. Szukałem więc odpowiedniego systemu, żeby mi najbardziej pasował i w końcu na waszych stronach natrafiłem na System 63. Z powodu wolnych spinów, które internetowe kasyna oferują, wpadłem na to, że szanse dosyć podwyższą się, o ile zaczekam, zanim padnie przynajmniej 3 razy ten sam tuzin i potem daję na pozostałe dwa. Jeżeli padnie 3 razy jeden tuzin, daję 0,10 EUR. Jeżeli padnie 4razy z rzędu jeden tuzin, daję 0,50 EUR i równocześnie stawiam 0,10 EUR na zero, za pomocą czego podwyższam szansę na wygraną. Najlepiej, kiedy padnie właśnie to zero, w ten sposób wygram więcej, niż planowałem. Uświadomiłem sobie, że nie opłaca się stawiać, kiedy padnie 3 razy z rzędu jeden tuzin, ale zaczekam, dopóki się to parę razy powtórzy. Parę razy przytrafiło się, że jeden tuzin padł nawet 8 razy z rzędu i kiedy miałem za mały wkład i używałem progresję 3x poprzednia stawka, szybko straciłem wkład. Ten system czasami uzupełniam Systemem Martingale, kiedy widzę, że jeden numer już bardzo długo nie padł albo wykorzystam jeszcze system na jeden tuzin. Jeżeli nie padnie jeden tuzin przynajmniej 7razy, zaczynam na niego dawać z progresją, którą opisał w swoim liście pan H., który pisał o systemie na jeden tuzin. W ten sposób raczej wygrywam i bezpiecznie i powoli potrafię podwyższyć mój włożony kapitał. Oczywiście wymaga to o wiele więcej czasu, jednak jest to przynajmniej dosyć pewny sposób i można przy tym świetnie wykorzystać czas. Dany system używam przede wszystkim z tego powodu, żeby uzupełnić moje zapasy na koncie pokerowym
Pozdrawiam M.H.
 


Dzień dobry Panie Jeszko,

podobnie jak wiele innych graczy, również ja chciałbym się podzielić o moją przygodę z ruletką. Parę dni temu zarejestrowałem się w Unibet. Przelałem moich pierwszych 20 eur na mój rachunek i zacząłem grać. Zaczynałem bardzo ostrożnie. Stawki od 0,1 eur...Na Waszych stronach przeczytałem list od gracza, który wychodził z zupełnie odwrotnego założenia, niż jaki używa KRÓLEWSKI SYSTEM. Zmieniłem go sobie trochę. Otwieram ruletkę, zaczynam z free spinami i czekam do momentu, gdy padnie 7x z rzędu jeden TUZIN. Jeżeli nie padnie jeden tuzin 7x z rzędu, zaczynam z stawkami w następujący sposób:

0,1 - 8. spin
0,2 - 9. spin
0,4 - 10. spin
0,7 - 11. spin
1,1 - 12. spin
1,9 - 13. spin
2,6 - 14. spin
4,0 - 15. spin

Widzicie więc, że kapitał wynosi razem 11 eur. Na początek świetnie. Jednak przytrafiło się to, czego nie przewidywałem. Po osiągnięciu pierwszych 10 eur, podwyższyłem stawkę na 0,5 eur. To był wielki błąd, ponieważ po osiągnięciu 15 spinów nie miałem dosyć kapitału i oczywiście przytrafiła się zła seria i ja skończyłem na zerze. Ruletkę zaraz zamknąłem i postanowiłem się nad tym porządnie zastanowić. Następny dzień włożyłem dalszych 50 eur i zacząłem grę z poniżej umieszczonymi regułami.

1.: Czekać do siódmego spinu
2.: Nie podwyższać stawki
3.: Osiągnąć z góry ustalony zysk i skończyć grę.

Po tym doświadczeniu pomyśliłem, że należy się trzymać reguł i nie odchodzić od nich.
Taka jest więc moja przygoda z ruletką.
Pozdrawiam P.




Dzień dobry. Opiszę Wam moje pierwsze spotkanie z ruletką. Było to kiedyś w 60 latach, kiedy zacząłem rozumieć, czym jest świat, przynajmniej tak myślałem. Ten dzień przeżyłem bez jedynego kłopotu, mogłem więc oglądać telewizję nawet po 20.00. Był tam film, nazwy niestety nie pamiętam, ale chciałbym go ponownie obejrzeć. Akcja filmu odgrywała się w kasynie przy ruletce. Pamiętam, że była tam jakaś hrabianka, która nie mogła chodzić do kasyna, ponieważ była na wózku. Jej sługa przywoził ją do salonu gier. Ona nigdy wcześniej nie grała i stawiła wtedy na kolor. Niestety, padło zero. Był tam również jakiś mężczyzna, który stawił na to zero i brał ogromne pieniądze. Hrabiankę to zaciekawiło i zaczęła stawiać na zero. Przegrała wszelką gotówkę, ostrzegli ją, żeby skończyła grę. Nie, stawiała na zero i zero ciągle nie przychodziło. W końcu sprzedała swój zamek i straciła zupełnie wszystko w ciągu jednego wieczoru. Sługa ją odwiózł, stracił pracę i zaczął się interesować ruletką. Był tam dalszy gracz, który używał pewny system „krok kapitana”. Stawiał 4x4 numeru i na prawdę wyglądało to, jak czyjś krok. Całkiem wygrywał. Pomyślałem, że też spróbuję. Krok kapitana, lewa, prawa, lewa, prawa, czyli jakbym robił 4 kroki. Zazwyczaj stawiam 4x4 po jednym żetonie. Chodzi o cztery numery - 5,6,8,9, następnie 13,14,16,17, następnie 20,21,23,24 i w końcu 25,26,28,29. Numery mogą się oczywiście zmieniać, mogę zacząć 4,5,7,8, następne również zmienić, jednak żeby to trochę przypominało kroki. Dzieje się w ten sposób przede wszystkim przez przypadek, zysk wynosi dobrych 9 żetonów na 4, które stawiłem, ale naprawdę chodzi przede wszystkim o przypadek. Zacząłem więc jeszcze dawać 1 żeton na szóstkę 31,32,33,34,35,36. Potem jest szansa na wygraną wyższa. Stawiam 5 żetonów, o ile nie padnie zajęte zero -5. Kiedy padnie numer, gdzie zostały stawione cztery numery, czysty zysk wynosi 4, kiedy padnie sześć numerów, zysk wynosi 1 żeton. Innej zmiany na razie nie przeprowadziłem. Możecie to przetestować i dajcie mi znać. Sługa potem został profesjonalnym graczem ruletki i film kończy się sceną, gdy idzie po ulicy i ciągle słyszy głosy „koniec stawek”... Czy przypadkowo nie znacie nazwę tego filmu? Wtedy zaczęła sprzedaż zabawkowych ruletek. Pisałem wię do Jezuska i czekałem. Wiedziałem już, gdzie Jezusek zostawia prezenty zanim przyjdzie 24.12., więc przeglądałem pakunki. Oczywiście wiem, że nie ładnie tak robić, ale ja po prostu chciałem od Jezuska ruletkę. Znalazłem pakunek, którego wymiary pasowały do kształtu ruletki, którą sprzedawano w sklepie zabawkowym. Kiedy poruszyłem pakunkiem, słyszałem dźwięki i skakanie kulki. Boże, to przepiękne poczucie szczęścia. Wszystko więc zamaskowałem i czekałem. Nadszedł wieczór wigilijny i ja naprawdę rozpakowałem ruletkę. Odrazu zacząłem wszystkich denerwować, żeby ze mną grali. Nie mieli wiele radości. Grałem więc sam. Przyszedł czas szkoły średniej i o ruletce zapomniałem. Pewnego dnia mój kolega z klasy przyniósł do szkoły ruletkę i zaczęliśmy grać za pieniądze. To była moja pierwsza gra. Jaki system wykorzystałem? Oczywiście „Kroki kapitana”. Czasami wygrywałem, czasami nie. Miałem ostatnich 50 groszy, stawiłem je i wygrałem. Potem wszystko się zmieniło i miałem około 6 złotych. Stawiłem więc 4x około 2 zł. Na początku 70 lat chodziło o ładną sumę. Mój kolega uśmiechał się, robił bankiera, mówił, że wszystko przegram. Gdy kulka kręciła się, nawet przełknąć nie potrafiłem. I wygrałem! Siedzieliśmy razem w jednej ławce, tydzień ze mną nie mówił... Od tej chwili ruletkę już w klasie nie graliśmy. Ruletkę wykorzystałem na stawianie numerów w loterii, która już nie istnieje. Rodzice stawiali - dostałem wię swój 1 zł, żeby też móc stawić. Jednak jakie numery? No, należy stawić 5 numerów z 35. I mam ruletkę. Padnie 0,36, kręcę ponownie. Stawiłem więc według ruletki. Losowanie. Ojciec śpi. Pierwszy numer. Mam. Drugi numer, mam. Ojciec podnosi powiekę. Trzeci numer, mam. Ojciec otwiera drugą powiekę. Czwarty numer, również mam. Ojciec nawet wstaje. Wzruszony nawet nie oddycham, będę pierwszy, ruletka dała mi numery. Nie, numer jest inny. Jestem rozczarowany, druga jest dobra, czekam na ogłoszenie wygranych, wtedy trwało bardzo długo. Losowanie w sobotę, wysokość wygranych w gazecie dopiero w środę. Drugie miejsce 339 zł. Taka suma była wtedy bardzo ładna. Potem regularnie dostawałem 1 zł, żeby ponownie na ruletce wykręcić 5 dobrych numerów. Niestety nie było już żadnej wygranej. Dalsze spotkanie z ruletką było dla mnie szokujące. Myślę, że w roku 1985, ZSRR, port Jalta. Spaceruję z żoną po ulicy i widzę grupę mężczyzn pochylających się nad jakąś rzeczą i wzruszeni dyskutują. Przychodzę do nich. Sprzedują losy. Jednak uwaga na system ich sprzedaży. O ile chcę kupić los, muszę najpierw stawić na ruletkę. Poznaję ruletkę, którą grałem w dzieciństwie. Stawiamy więc z żoną. Każdy jedną stawkę. Obydwoje wygrywamy i dostajemy dwa losy. Stawka wynosiła 20 kopiejek. Odcinamy pierwszy los, wygrana 5 rublów! Świetnie. Drugi los, przechodzę do finałowego losowania chyba za pół roku. Przecież nie będziemy tak długo czekać. Może w ruletce wygrałem ładną sumę... Zmienię trochę temat. Stawiałem również w ten sposób, że miałem ustalony system – na macz stawiałem na podstawie rzucania kostką. W ten sposób miałem opracowane 1. ligę, 2. Ligę i wtedy nawet 3. Ligę. O ile ktoś będzie ciekawy, napiszę. Pod koniec 90 lat zacząłem dosłownie teroryzować rodzinę, w ten sposób mówi córka. O jaki terroryzm chodziło? Zacząłem kupować nowe nowoczesne gry deskowy lub gry z kartami. Dzisiaj już nawet nie mam miejsca do ich przechowywania. Mogę Wam powiedzieć, że w trakcie niektórych gier, gdy gracie o turniej kwalifikacyjny i postęp do finału, serce bije, ręce się pocą. I co dopiero miejsce w finale? Oczywiście, że grając ruletkę, serce bije jeszcze bardziej. Zacząłem grać przez internet, setki godzin, trening, próbowanie systemów. Martingale – z tym zaczyna chyba każdy, ale kiedy przedostanę się z tym systemem do 10 gry, zaczynam wariować. Zacząłem więc używać metodę czekania. Czekam, zanim padnie 4x z rzędu kolor, parzysty, nieparzysty i wysoki, niski numer. Nic ciekawego. Na 3 słupki próbowałem Fibonacci, ale kiedy padają tylko dwa słupki, ten trzeci jest szalony. System pięciu numerów nie podobał mi się. Uważam, że bardziej ciekawy jest System 35:1. Funkcjonuje, czego w ogóle nie spodziewałem się. Za prawdziwe pieniądze na razie nie grałem, boję się. Wydaje mi się, że bezpieczniejsze jest stawiać stopniowo na 12 numerów. Najczęściej na razie grałem System 63, ale progresja jest dosyć problematyczna. Człowiek powinien się ciągle uczyć.
Pozdrawiam M. E.



Dzień dobry, postanowiłem do was ponownie napisać. Pisałem do was o stawianiu na macz według kostki, ale nie napisałem szczegółów. Zacznę więc od samego początku. Dzieciństwo spędziłem w Wiśle i tam grała się bardo dobra piłka nożna, przede wszystkim młodzież grała ligę. Zacząłem więc grać za uczniów, potem przedostałem się do młodzieży, dostałem szansę jako zastępca na ostatnich 10 minut. Na macz poszli popatrzeć rodzice, byłem tak nerwowy, że niemal potknąłem się o własną nogę. W ogóle nie dostałem się do piłki. Po maczu ojciec mi powiedział: „Ty, młodzy, jeżeli myślisz sobie, że w taki sposób będziesz zarabiać, to bierz swoje rzeczy u zmykaj do domu. Najpierw skończ szkołę, idź na uniwersytet i dla piłki nożnej nie masz talentu, za dużo czasu na nią poświęcasz i szkoła jest na ostatni miejscu.” Byłem w szoku. Miałem o sobie wysokie mniemanie i myślałem, że ojciec musi być chyba ślepy. Po pewnym czasie zrozumiałem, że miał rację. Skończyłem z piłką, zacząłem studiować i do dziś pamiętam wykład jednego profesora, który mówił: „W wieku 15 lat mówicie sobie, że ojcie nie ma w niczym racji, w wieku 25 lat, że ten ojciec miał w pewnych rzeczach rację i w wieku 35 lat robicie to samo, co wasz ojciec.” Brakowała mi piłka nożna, ale w okresie mojej młodości nie było komputerów i jakaś FIFA z grafiką 3D, to była utopia. Zacząłem więc stwarzać świat piłki nożnej. Narysowałem tabelkę, napisałem ekipy i zacząłem grać macz za pomocą kostki. Miałem stworzoną Ekstraklasę, Division 1, i 3. Ligę. Macz gra się na dwie połowy. Rzucę więc 2x kostką. Pierwszy rzut to domowi, potem goście. Jest po pierwszej połowie. Druga połowa powtarza się, najpierw domowi, potem goście. Jeżeli padnie na kostce 1-2-3, ekipa nie dała gol, padnie 4 to jest jeden gol, 5 dwa, i 6 trzy gole. Zacząłem grać, jednak wyniki były dosyć dzikie, ekipa domowa przegrała np. 0:3 i odweta była dla zmiany super i wygrała np. 5:1. Musiałem się w jakiś sposób zbliżyć do rzeczywistości. Zrobiłem zmianę. Domowi zostali bez zmiany, jednak goście mieli 1-2-3-4 – bez golu, 5 jeden gol i 6 dwa gole. Wtedy już zbliżyłem się do rzeczywistości. W trakcie gry przytrafiło się, że w jednym sezonie była ekipa mistrzem, jednak w następującym sezonie pojawił się skok do Division 1. Co z tym zrobić? Zrobiłem więc dalszą zmianę, wybrałem mniej więcej 3 ekipy, którymi byli tzw. faworyci. Kiedy grali w domu, przeciwnicy trzęśli się, domowi pozostali bez zmiany, ale goście dali gol tylko w przypadku, że padła szóstka. W arealu faworytów goście radowali się, gdy skończyli remisem 0:0. W arealu domowym, nie było jednak tak łatwo. Co z tym zrobić? Pierwsza połowa, rzucają domowi 1-2-3-4 – bez golu, 5 – jeden gol, 6 dwa gole. Goście, 1-2-3, bez golu, 4 jeden gol, 5 dwa gole, 6 trzy gole. Goście, również tradycyjnie 1-2-3-4 bez golu, 5 – jeden gol, 6 dwa gole.... No i miałem dosyć rzeczywisty świat wyników. To właśnie czasami wykorzystywałem przy stawianiu na macz. Kostka „mówiła”, o ile dobrze pamiętam, na dwa macze w 70 latach ... Katowice-Warszawa 0:1 albo Poznan-Szczecin 0:2. Wszyscy eksperci, którzy w różny sposób przewidywali, była jasna 1, zero w ogóle nikt nie przewidywał! I ja stawiałem na te macze trójtip 102, ponieważ myślałem, że to nie jest możliwe. Jednak było, wyniki były takie same, jak według kostki. Oczywiście, nie możemy to odbierać w 100%, tylko na niektóry macz może okazać się niespodzianka. Czasami zastanawiam się, czy do tego wrócić, ponieważ taki świat wydawał mi się lepszy od obecnej piłki nożnej. Obecnie w ogóle ją nie śledzę i jest mi obojętna również tzw. Extraklasa. Siła naszej piłki pojawia się w pucharowej Europie, gdzie jest totalny spadek. Nie wiem, dlaczego ekipy wyznaczają sobie cel bycia na konkretnych szczeblach, które zapewnią im start w pucharowej Europie, kiedy nie przeżyją pierwsze koło i o ile tak, drugie koło przedstawia dla nich finał.

M. E.



Witam panie Jeszka,

Pana strony bardzo zmieniły moje podejście do ruletki, która przed tem była dla mnie tylko wymogiem bogaczy lub ostatnią szansą wariatów. Dzięki Panu zacząłem badać możliwości i kaprysy ruletki.

Tylko jeden system, z tych wszystkich, tak naprawdę różnił się od wielu, które kiedy grałem, dlatego chciałbym je panu jako pierwszemu, przedstawić i poprosić o opinię. Jest aż zaskakująco prosty. Jeszcze nigdzie go nie widziałem opublikowany, po prostu wpadł mi do głowy. Jednak prosty fakt statystyczny trochę daje mi myśleć, jeślni nie popełniłem gdzieś błędu. Teoretycznie można nim przegrać, tak jak w wypadku wszystkich systemów ruletki, jednak praktycznie to 156:2, czyli 156 razy zakończyłem prawie godzinową grę w Bet at Home w ogromnym plusie i skończyłem de facto dlatego, ponieważ nie miałem już czasu grać dalej, tylko dwukrotnie dostałem się na stop-loss, czyli dolną granicę do ukończenia gry w stracie.

 

System jest bardzo prosty. Wybieram jeden kolor i do niego parzystą lu nieparzystą połowę. Na każdy kładę po jednym żetonie:

 

Podczas spinu mogą pojawić się trzy możliwości:

 

1) wygrywa kolor oraz P/N

2) wygrywa jedno lub drugie

3) nic nie wygrywa 

 

w wypadku punktu jeden lub dwa zyskuje, ewentualnie nie tracę niczego, w wypadku punktu trzy tracę całą stawkę. Jeżeli tak się stanie, w kolejnym spinie podwajam stawkę na obydwie pozycje, a więc kolor oraz P/N. Jeżeli po spinie wydarzy się wariant 1, wracam na pierwotną stawkę (jeden żeton), w wypadku wariantu 2 nic się nie dzieje, pozostawiam podwyższoną stawkę tak długo, dopóki nie nadejdzie wariant 1. Jeżeli przegram, ponownie podwajam stawkę. W ten sposób najdalej dobrnąłem aż do poziomu siedem, kiedy miałem obstawione łącznie 254 żetonó w i przegrałem. Jednak jak pisałem na początku, zdarzyło się to tylko dwukrotnie, podczas 158 gier próbnych. Do tego przed tem czy po tym zdarzało się często, że po dwu godzinach gry byłem w plusie nawet 500-700 żetonów (używając podanej progresji. Całkiem łatwo można ją jeszcze opracować, kiedy gramy przykładowo z pięciokrotnością podstawowej stawki (czyli (tedy 1 - 5 - 25 - 100 - 200 - 600 ). W ten sposób jest bardzo łatwo, w przeciągu 15minut, osiągnąć plusu nawet 1000 żetonów i zakończyć grę. Gra działała w ten sposób w wypadku jakiejkolwiek kombinacji, nwet wtedy, kiedy po każdym spinie przypadkowo mieniłem kolor lub przerzuciłem parzysty za nieparzysty.

Zero, które jest skarbem dla ruletki, zupełnie straciło swój wpływ.

Pozostawiam na Panu, czy opublikuje Pan ten system. Chciałby znać tylko Pana opinię na jego temat. Analiza statystyczna tego wzoru, nieco zmniejsza matematyczną wygodę ruletki (ponieważ stosunek wygrywających numerów, lub takich, gdzie nic się nie dzieje, w porównaniu z tymi z stratą, wynosi 28:9, co mówi samo za siebie. No i fakt, że nastaje sytuacja, kiedy nic nie tracę ani nie zyskuję, ale ciągle gram. Możo to powody sukcesu tego systemu. Jednak jak już wcześniej pisałem, może zapomniałem o czym, może robię gdzieś błąd.

Dziękuję za Pana czas.

Pozdrawiam

E.S.



Dzień dobry Jerzy,

już prawie dwa miesiące oglądam Pana strony i muszę przyznać, że zachęciły mnie do gry w ruletkę. Najpięrw tylko z ciekawości spróbowałem niektórych systemów. Najbardziej sprawdziły mi się te opierające się na systemie 63. Po dłuższym testowaniu bardzo sprawdził mi się system Wybór Sylwii, w którym trochę przerobiłem progresję, ponieważ odpatrzyłem numery, które regluarnie nadchodzą do 70 spinu. Potem bardzo inspirował mnie Fibonacci na 3 tuziny, czy słupki. Gram go na 3 słupki, każdy samodzielnie, taką oto progresją: 2,2,4,4,8,8,16,16,32,32,64,64,128,128...w razie czego mam obstawione również zero. Większością dobrnę do 6-7 progrejsi. Najdalej dotarłem do 12 (to były nerwy). Ta progresja wydaje mi się bardziej łagodna wobec kapitału w wypadku niekorzystnych serii jak Fibonacci. No i głównie nie muszę skreślać i czekać. W wypadku wygranej idę od razu na początek szeregu. Żetony zbieram trochę wolniej, jednak kiedy padnie zero, jestem w plusie30 – 50 €, resetuję grę i gram od początku. 15-20 Euro wygram nawet bez zera, wtedy też resetuję. Wolę nie ryzykować, nie chcę by ruletka pokazała mi, co potrafi:).

Limit dzienny mam 60 € i jak narazie sprawdza mi się to. Jeżeli mam to już nagrane i pragnę odrobinę adrenaliny, to gram jeszcze Świętego Grala czy Wybór Sylwii o skróconej progresji.

Panie Jerzy, bardzo dziękuję Panu oraz wszystkim tutaj za inspirację oraz bardzo użyteczne rady.

P.D.

 

Dzień dobry,

zdecydowałem opisać Panu moją przygodę z ruletką. Prawie całe życie czuję się być graczem. Stawki kursowe czy zakłady nie przyrosły mi zbytnio do serca. Ponieważ jestem matematykiem, Pana system bardzo zaciekawiły mnie. Zacząłem grać ich w różnych „free“ online kasynach i wytworzyłem kilka systemów, wyglądających na bardzo stabilne, tzn.: nawet w wypadku złej serii system nie przegra, używając każdego z opisywanych systemów, zakończyłem grę w zysku!

Niżej opisane system działają większością w kasynach, gdzie można kręcić ruletką „na pusto“. Aktualnie gram głównie w Kasynie Europa, gdzie odpowiada mi szybkość spinu oraz już wspominana możliwość zerowej stawki.

Zacząłem systemem Charlotte II. Jednak trochę przerobiłem go tak, że najpierw zacząłem stawiać aż po 40tu spinach, kiedy wybrany przezemnie numer nie padł – ponieważ kombinowałem to z innym systemem, wybrałem sobie numer 0. Tak, możecie mieć pretensje, że straciłem możliwość, kiedy numer ten powtórzy się do dziesięciu spinów od ostatniego padnięcia. Jednak swoim sposobem podwyższyłem sobie prawdopodobieństwo, że za tych 110 spinów, właśnie padnie mój numer. Jak już wpominałem, podczas „czekania“ kombinowałem ten system jeszcze z innym systeme. Poćciwie przeczytałem wszystkie listy od graczy. Zaś system, który wybrałem jest mutacją systemu kaskada pana M.M. Muszę dopełnić, że dzięki limitom (kończę grę, kiedy osiągam wyznaczonego profitu oraz kiedy system nie sprawdzi się) już kilkukrotnie dobrnąłem do bardzo ciekawego plusu. Lecz potem nadeszły 2 dni pod rząd, kiedy system załamał się (0 po prostu nie chciało padnąć...) i ja szukałem kolejnego systemu, który bardziej sprawdziłby się.

Myślę, że znalazłem go. Znowu chodzi o łagodną mutację znanego systemu, konkretnie „63“. Ponownie korzystam z możliwości pustego spinu i czekam, zanim padnie tuzin, lub szereg 2x pod rząd – przy czym ignoruję wypadki, kiedy padnie ten sam numer wielukrotnie. Kiedy nastanie ten przypadek (większością do 10ciu spinów) stawiam 1 żeton na tuziny / szeregi, które nie padły. Trochę sztucznie pomagam sobie, zaś wypadki, kiedy dobrnę do 3 rundy (tzn: stawka 9 żetonów), były by, stawiając normalnym sposobem moim końcem, stratą. Matematycznie rzecz biorąc, system ten ma stratę 17 żetonów w 65 spinach (więc wypadek, kiedy przegram 4 rudnę nastanie średnio raz na 65.6 spinów, za ten czas wygram tylko 64 żetonów i stracę 81). Jednak po prostej przeróbce do 4 rundy dostaję się bardzo wyjątkowo, i jak narazie przegrałem w tej rundzie tylko 2 razy. Ponieważ ilość wygranych wielokrotnie przewyższa przegrane, myślę, że odkryłę pudlicę złota:-). Zobaczymy za rok:-). Faktem jest, że pani ruletka oczarowała mnie, jednak ciągle jestem swoim panem. Nie boję się złych serii, maksymalnie próbuję udoskonalić czy wymyśleć kolejny system. Wierzę, że mój 6. zmysł powie mi, kiedy zakończyć grę, tak jak pomaga mi w innych sytuacjach życiowych.

Pragnę, by moje systemy pomogły Panu lub graczom odwiedzającym Pana strony.

Pozdrawia gracz ruletki

Karol



Dobry wieczór panie Jeszka,

Pana strony odwiedzam bardzo często i zawsze znajdę tu mało ryzykowny  system niewymagający wysokiego kaptału. Na treningowej (max 50euro) ruletce najbardziej sprawdził mi się system na trzy tuziny o klasycznej progresji.

Wygrana nadchodzi właściwie w każdym spinie, oprócz „0“.

Wielka strata kapitału grozi kiedy 15x pod rząd nie padnie tuzin. Chciało by to wymyślić „hamulec“, gdzieć, kiedy tuzin nie natchodzi w 10-12x.

Przykład: 

Stawki na każdy tuzin, w razie wygranej zaczynamy znów 0,1 na każdym tuzinie samodzielnie
 

spin stawka kapitał wygrana zysk
1 0,1 0,1 0,3 0,2
2 0,2 0,3 0,6 0,3
3 0,3 0,6 0,9 0,3
4 0,4 1 1,2 0,2
5 0,6 1,6 1,8 0,2
6 1 2,6 3 0,4
7 2 4,6 6 1,4
8 3 7,6 9 1,4
9 4 11,6 12 0,4
10 6 17,6 18 0,4
11 10 27,6 30 2,4
12 15 42,6 45 2,4
13 22 64,6 66 1,6
14 33 97,6 99 2,4
15 50 147,6 150 2,4

 

V.H.

 

Notatka Jerzego Jeszki:

Niedawno otrzymałem ciekawy mail od gracza Andrzeja (autora systemu Zmienna Ruletka), który posiada tu własną stronę. Jak zwykle mail był bardzo ciekawy, dlatego wraz z zasadą gry publikuję go również dalszym graczą do opinii...


Jeszcze raz miłego dnia,

ponieważ ostatnio wspominany systemek w już przez długszy okres czasu znacznie ulepsza moje finanse (oprócz „głuchich“ miejsc oraz „rzetelnych“ okazji) opuszczam od stawiania na tuziny i eveny i gram swój nowy system. Odrobinę udoskonaliłem go i zprecyzowałem.

A więc jeszcze raz i lepiej:

Podchodzę do ruletki i tylko obserwuję padające numery. W głowie pamiętam głównie pary numerów: 1-4, 2-5 a 3-6. Kiedy nadchodzi sytuacja, że 12x pod rząt nie padnie żaden numer kończący jeden z numerów z wyżej podanych par, stawiam tak:

po 1 żetonie na każdy z tych numerów (czyli 1,4,11,14,21,24,31,34) i dotego 2 żetony na każdy street, w którym każdy z tych numerów znajduje się. W ten sposób pokrywam 2/3 połótna i jeżeli trafiam „obok“, mój wkład powraca do mnie.

Ważna była decyzja, jak grać w chwili, kiedy padnie zupełnie zły numer. Pamiętam, że seria numerów, która nie kończy ani 1 ani 4 ciągle przedłuża się. Więc podczas pierwszego „lapsu“ podwyższam stawkę o 1 żeto na każdy zajęty street (stawiam więc po 3 żetonach). W tym wypadku w razie padnięcia „sąsiada“, wygrywam 4 żetony. Przy drugim „lapsie“ dodaję żeton na każdy z pokrytych numerów.

Według woli można żetonem chronić też zero. Kolejna progresja przebiegała by podobnie, jednak jeszcze nigdy nie byłem zmuszony decydować przy takiej sytuacji. Prawdopodobnie zmiennie podwyższałbym stawki na streety i na numery tak, by podczas wygranej (która pewnego razu nadejdzie), być w ůlusie.

Jeżeli pojawiła by się seria numerów bez jedynek i czwórek i byłaby naprawdę długa, jeszcze raz powtórzyłbym stawianie właśnie na nią.

Kilkukrotnie bezpośrednio w kasynie notowałem sobie pojawianie się końcowych cyfr i po około 150-200 spinach stan był całkiem zrównoważony. 0,1,2,3,4,5,6 i tak samo 7,8,9 o jedną czwartą mniej.

Nie zapominam, że jest jeszcze jedna taka par, konkretne 0-3. Więc mam mały dylemat, czy obstawiać jeszcze street więcej, czy raczej oszczędzać.

Te pary jednak nie potrzeba uważać za dogma, dobre są również tak ie par, gdzie ich różnica jest wyższa niż 3, więc 1-5,1-6,2-6, 0-4,0-5,0-6.


W wypadku prędzej wpominanych par, można grać „za mniej“ tak, że obstawiam splity i konkretne szóstki, i potem gram „za połowę“, lecz również z mniejszym efektem w wypadku wygranej. Prawdopodobieństwo wygranej jest takie same.

Wierze, że napisałem to zrozumiale. Nie wiem, czy warto oznaczyć system samodzielnie, ponieważ nie jest oryginalny i używa niektóre elementy z innych systemów.

Wielkie dzięki Panu za wszystko

A.

P.S.  Jeżeli miał bym wybrać aktualnie mój najbardziej ulubiony Pana system, to na pewno była by to „obrona rogowa“. No i stwierdziłem, że przestały interesować mnie stawki na tuziny czy eveny i zaczynam myśleć głównie na numery. Z tego posunięcia mam dobre uczucie.

A.


Szanowny panie Jeszko,

do ruletki trzeba podchodzić jak do ognia. Z dala jest piękna, kiedy ale podejdę bliżej i przestanę uważać, spalę się. Dlatego zawsze powinniśmy szanować ruletkę i nie podchodzić do niej jak do skarbca prawdopodobieństwa matematycznego.

Również ja, jako początkujący, popełniłem tem błąd. Najpierw znalazłem w internecie kilka systemów ruletki i próbowałem zagrać w nie (na przykład 63). Po krótkim czasie stwierdziłem, że system nie jest dla mnie właściwym. Zbiegiem okoliczności natknąłem się na Pana strony i spróbowałech chyba wszystkie systemy. Potem spróbowałam system 6 street. Po kilku godzinach, z sercem w karku, dobrnąłem na sześciokrotność pierwotnej stawki. Jednak źle przeczytałem system i zamiast podwyższać o 1 chip, podwajałem stawki, i wszystko podczas jednej złej serii straciłem.

Nie była to wielka kwota, jednak byłem wściekły na siebie. Po tej przegranej 3 miesiące spędziłem testując najróżniejsze systemy, mnóstwo nocy wymyślałem nowe opracowania, które zadziałały by na ruletkę.

Podczas tych przemyśleń, spróbowałem również modyfikować kilka „sprawdzonych“ systemów.
Ze względu na wzrost kapitału, najbardziej podoba mi się
system, który nazwałem Follow the Red Queen.

System działa tak:

          Wstępny spin ruletki gram bez stawki. Według padniętego numeru stawiam na osiem neighbours w kierunku rotacji ruletki, razem z padniętym numerem. Tzn: jeżeli padnie 0, a ruletka podczas spinu kręci się jak zegar, numery są wtedy następujące: 0,32,15,19,4,21,2,25,17; jeżeli padnie na przykład 10 a ruletka kręci się przeciw zegarowi, wtedy numery to: 10,23,8,30,11,36,13,27,6. Na każdy numer stawiamy po jednym chipie, jeśli nie wygranym, kontynuujemy grę w wybranej progresji, wygrywając powracamy znowu na 1 chip. Zawsze stawiamy na padnięty numer i jego 8 neighbours, nigdy nie zostawiamy chipy na innych numerach! Osobiście testuję ten system prawie trzy tygodnie i jak narazie nigdy nie dostałem się ponad progresję na poziomie 10. Mimo to system uważam za bardzo bardzo skuteczny. Proszę więc graczy, niech spróbują otestować go i podzielić się o swoje doświadczenia z innymi.

Progresji używam według własnej woli. Osobiście polecam chipy niższych wartości (€0,1) by w wypadku niekorzystnych serii wymogi bankrollu nie były za wysokie. Nawet przy tak niskich stawkach można osiągnąć ładnych wygranych. Careful version jest przygotowana do graczy szukających spokój podczas gry, careless version dla adrenalinowych graczy z wysokim bankrollem.

Pozdrawiam, M.K.

 

Dzień dobry panie Jeszka,

chciałbym opisać Panu swoją przygodę z systemem, który polubiłem najbardziej. Głównie dlatego, że system, który znalazłem, według mnie jest bardzo stabilny (chociaż jest to tylko opracowanie systemu Fibonacci na szeregi słupki). A więc najpierw jak odkryłem ruletkę:

Przypadkowo wyskoczyło mi okienko z napisem: przegraj kasyno. Więc oczywiści wypróbowałem to. Chodziło o zupełnie podstawowy system Martingale, jednak mnie, jako zupełnego amatora, bardzo interesowało to. Jestem studentem, posłałem więc do Unibetu 150 zł i zacząłem „zarabiać“ z 0,1 E żetonami. Wspólnie z bonusem miałem tam 78 euro. Jakimś szczęściem (o którym teraz już wiem) udało mi się dobrnąć bez problemu aż do 200euro. Ucieszony swoim sukcesem zrobiłem największy błąd, zacząłem obstawiać 0,2 i 0,5 żetonami. No i nadeszło to, co nadejść musiało... Podczas jednej gry, przed tem, niż odebrałem spowrotem swój wkład 150zł, moje konto zruinowałem do zera.

Nie traciłem głowy z powodu pieniędzy, ale mówiłem sobie, że jestem głupkiem. Jak mogło żądanie większego zysku tak oślepić mnie. Pokazało mi to jednak jedną rzecz: musi istnieć system, który by to matematycznie przechytrzył, lub przynajmniej ograniczył ryzyko. No i potem natknąłem się na Pana strony. Wypróbowałem D´alembert, Labouchere, Wybór Sylwii, Kaskady, Johna Wayna itd...nic z tego nie działało, tak, jak wyobrażałbym sobie ja. Aż natknąłem się na Fibonacciego. Z początku grę źle zrozumiałem i po każdym zakończonym szeregu wszystko streślałem i zaczynałem od zera. Grałem więc długo i prawie nic nie wygrałem, aż dostałem się na bardzo dużą kwotę, którą nie przetrwałbym z swoim kapitałem. Liczyłem, że na konto prześlę koło 40 Euro. Potem znalazłem EuropaCasino. To kasyno posiada dla mnie jedną wielką zaletę. Umożliwia stawiać żetony o wartości 0,01. Łączna obstawiona kwota musi być 0,1 euro, ale może być rodzielona. No i teraz do mojego systemu:
       Biorę papier A4 i dzielę go na dwie połowy na wysokość. U góry piszę słupki poziomo, na dole rządki pionowo. W gruncie rzeczy, jest to jedno, ale w ten sposób oszczędza to czas. Stawiam na wszystkie trzy grupy rządków i słupków 0,02 euro i rozkręcam ruletkę. Zapisuję numery padnące w rządkach i słupkach. Gram według Fibonacciego, więc jeżeli jestem na przykład na numerze 13 na rządku, stawiam tam 21 żetonów. W moim przypadku 0,21 euro. Jedyna różnica w porównaniu z Fibonaccim jest to, że jeżeli padnie rządek, zeruję go i zaczynam od początku (tu wykorzystałem to, od czego przez pomyłkę zaczynałem). Nie przytrafia mi się więc, by szereg rósł by i ja musiałem stawiać za duże kwoty. Powiedziałbym, że około 20godzin na stole próbnym i 30 godzin realnej gry, to już dosyć na sprawdzenie systemu. Za ten czas stało mi się maks 18x, by nie padł podany rządek czy słupek. Tak więc wygląna mój szereg Fibonacciego:
0, 1,1,2,3,5,8,13,21,34,55,89,144,233,377,610,900,1400,2200,3530 łącznie 9626. Jak widać, z kapitałem 100 Euro jestem zdolny przebrnąć 20 spinów, w których nie padnie mój rządek czy słupek. Najpier szereg ten miałem nieco łagodniejszy. Już przy 377 łagodniłem progresję i hamowałem, by w spokoju czekać, zanim padnie mój numer. Każdy może przystosować go sobie według siebie.

Na koniec chciałbym tylko powiedzieć, że z kapitałem 110 Euro, z których moich było tylko 40, jestem już na 240, i moje konto ciągle rośnie. Tylko raz spadłem z 160 Euro na 100 no i to tylko dlatego, że zamiast 0,01 żetonami obstawiałem 0,02 żetonami. Wygląda to jako mała różnica, jednak kiedy przez chwilę nie padają te właściwe numery, od razu gra się o wielkie kwoty. Cieszę się, że wybrnąłem z tego, po raz drugi taki błąd nie zrobię już. Moc tego systemu widzę w tym, że dzięki niemu można prosto doklikać się do pieniędzy. Powoli, jednak na pewno. No i nawet zero nie zawraca mi głowy... Średnio za godzinę jestem zdolny wygrać 10Euro. Gra wymaga cierpliwości!!! Z własnego doświadczenia wiem, że niekiedy ciężko jest czekać, jednak opłaci się to...

To chyba wszystko, wierzę, że nie zanudziłem was swoją opowieścią. Jeżeli opublikuje Pan to, to proszę przynajmniej trzykrotnie podkreślić, że trzeba liczyć z ilu żetonami wytrzyma się w 20 spinie (szansa na 20 rund jest tylko 0,01229%, jednak ja jestem pesymistą i myślę, że raz ta chwila nadejdzie. W wypadku 0,1 Eur żetonów to wymaga kapitału 1000 EUR!!
Dzięki za uwagę
Pozdrawiam J.

PPS: Jeszcze przypomniałem sobie. Wpadł mi do głowy jeden prosty system. Rozkręcam ruletkę dopóki nie padną dwa numery w jednym szeregu. Jeżeli dwa numer w jednym rządku nie padną do 10. Spinu od początku, kończę grę bez stawki, resetuję ją i próbuję ponownie. Aż przytrafi się to, stawiam żeton na ten rządek. Z każdym kolejnym spinem dokładam żeton. Aż wygram, kończę grę, resetuję i gram od początku...Korzystam więc z tej tajemniczej własności kulku padając na numery, ktore padły już... Testowałem to na 100 próbach i w 56% przypadków podany rządek padnął do 10. Spinu, w 77% do 20. spinu.


Witam,

do wczoraj chodziłem bawić się w ruletkę. Gram swoje tuziny, czas od czasu dodam coś innego. Całkiem powodzi mi się, niekied powoli. Wczoraj siedziałem przy stole i wpadłem na pomysł. Śledzić przez jakiś czas numery, które właśnie padają, i patrzeć którą cyfrą kończą. Stopniowo wybrałem dwa przypadki (niepadły 12-16x, powiedzmy). Obstawiłem osiem numerów, spełniających moje kryteria, każdy na początek złotówką. Potem śledziłem dalej padające numery. Kierowałem się regułą długich przerw i szóstym zmysłem. Muszę powiedzieć, że z minimalnymi kosztami, bardzo szybko dostałem się do ładnych wygranych. Mogę polecić „zmniejszenie“ gry, tak, że stawiam na sąsiadujące numery (np 1/4,11/14,21/24,31/34) prawdopodobieństwo wygranej jest dosyć duże, a wygrane znaczne. Progresje może każdy wybrać sam. Ja po dziewiątym spinie bez wygranej, podwoiłem stawki, potem po czwartym i ew. Drugim. Więcej nigdy to nie potrzebowałem. Większością jest bardzo dobre, kiedy jeden z numerów nie pada przez dłuższy okres czasu, pozostać kilka spinów na pierwotnych stawkach, często przytrafia się bowiem, że 20 spinów nic a potem jeden z numerów nadejdzie nawet 3x za pięć kolejnych spinów.

Życzę wszystkim miłego dnia i dobrej gry

Dr. M.H.


Wiadomość Jerzego Jeszki:

Pozdrawiam wszystkich, jeden z graczy, grający ruletkę w Monte Carlo, przesłał mi swoją opowieść. Gratuluję w tak ładnej wygranej i przeżyciom. Wierzę, że będzie to nawet dla was ciekawe czytanie...

Ekspedycja za ruletką do Monte Carlo

W ruletkę regularnie gram z przyjacielem, wzajemnie współpracujemy i dzielimy się wygranymi. Specjalizujemy się na ruletkę elektroniczną, lecz w ramach przygotowań do naszej ekspedycji w podróży za ruletką do Monte Carlo, spróbowaliśmy również ruletki na żywo.

Zdecydowaliśmy bowiem, że wypróbujemy swoje szczęście w samym sercu hazardu, w Monte Carlo. Ekspedycję zrealizowaliśmy w tym roku w sierpniu, i było to nasze wielkie przeżycie...No i o tym właśnie chce napisać.

Podróż była zaplanowana jako tygodniowe wakacje nad morzem połączone z wizytą kasyna w Monte Carlo.

Do gry ustaliśmy sobie następujące warunki: Wkład 100 EURO od osoby (łącznie więc 200 EURO), kwotę celową 400 EURO. Po wstępnym oczarowaniu budynkiem kasyna, gdzie już w garażach nasz mały fiatek jakoś nie pasował do parkujących tu aut typu Rolls Roys, Bentley, Porsze, przez przepiękne kaskadowite ogrody przed kasynem, aż po przestrzenie wejściowe, byliśmy zaskoczeni minimalną stawką w ruletce. Przed podróżną w internecie znaleźliśmy notatkę, że chodzi o 2 EURO, w rzeczywistości było to jednak 10 Euro. Znaczyło to, że w mieliśmy każdy tylko na 10 stawek. Uff, normalnie gramy z paru złotówkami...Ale nie mogliśmy już cofnąć. Po chwily zwolniły się dwa miejsca przy jednym stole i rozpoczęliśmy grę.

Stawialiśmy każdy zawsze 2 stawki (tzn. 2 x 10 EURO) na spin. Większością jedną stawkę „pewniaka“ na sześcionumer i jedną bardziej ryzykowną – 4,3,2 i wyjątkowo również na 1 numer. Po prostu żadne kolory, słupki, tuziny, tylko kombinacje numerów. Nie braliśmy w uwagę wzajemnie nasze stawki, więc mogły się też pokrywać.

Grało się jak w bajce:

   Zaraz w 1. spinie padła wygrana, podczas której aż biegały mi dreszcze. W drodze do Monako bowiem trochę pospałem w aucie, i kiedy obudziłem się, patrzę na kilometraż autostrady – 777 km i zaraz w tym momencie wleciał mi do głowy numer „16“. I powiedziałem sobie, że ten numer będzie moją pierwszą stawką w kasynie. Jednak przy stole z min. stawką 10 Euro nie było to takie proste. Obstawiłem więc na czwórkę numerów zawierających 16tkę i .... padła 16!!!! Po prostu magia gry.

   2. spin przegraliśmy

   3. spin obstawiłem ponownie 4numerów i ponownie wyszło to. Podczas wypłacania stawek o moją wygraną zgłosiła się jedna starsza kobieta. Pono jest pewna, że jest to jej stawka. Krupier powiedział, że jeśli też będę w 100% pewny, że to moja stawka, pójdziemy sprawdzić to na wideo. Jednak muszę być w 100% pewien. W tej chwili jednak nie byłem. Był to początek gry, dużo wrażeň, pewna siebie kobitka, powiedziałem po prostu, że pewien w 100% nie jestem. Wygrana została więc wypłacona kobiecie, i graliśmy dalej...

Wygrane zmieniały się z przegranymi, łącznie mieliśmy jednak dużo szczęścia. Jeden raz padł mi nawet dwunumer. W euforii dałem krupierom 10 Euro tip. W ten moment ktoś poklepał mi na ramie. Był to jeden z krupierów, który przed chwilą zmienił się. I mówi, że nie dało mu to i szedł popatrzeć na wideo tej spornej stawki (p. 3 spin wyżej). Była to moja wygrana, tu jest 8 żetonów (80 Euro)“. Byłem maksymalnie pocieszony takim zachowaniem krupierów, podziękowałem bardzi i dałem tip jeszcze jeden żeton. Aż potem zaczęliśmy liczyć nasze żetony i stwierdziliśmy, że mamy 390 Euro. Kdybym nie dał jeden z tipów, mielibyśmy nasz cel 400 EURO. Nic nie da się robić, reguły są reguły i gramy dalej...Mówię sobie, że teraz wszystko przegramy i będę tego żałować...“

Ponownie gramy ze zmiennym szczęściem, jednak więcej przegrywamy, stawiamy raczej na sześcionumery niż ryzykować, po prostu nie powodzi nam się zbytnio.

Potem stawiam na trójnumer 4, 5, 6, kładę żeton na czyjś położony już (taka sama stawka). Przy stole gra dużo ludzi, to nic niezwykłego. Pytam kolegi czy nie wie, kogo ta stawka, on uśmiecha się i mówi, że jego. Chcę to jeszcze zmienić, on jednak mówi, bym to pozostawił tak. Przy stole jest na prawdę dużo ludzi, stawki trwają długo, więc nasza uwaga kieruje się na coś innego, nawet nie zauważyliśmy, że już kręci się ruletka i niewiarygodnie padnie numer „4“. Aż po chwili uświadomiliśmy sobie to, że wygrywamy 220 EURO! Liczymy żetony, przeliczaliczamy je chyba 5 razy, mamy 510 EURO. 10 EURO stawiamy jeszcze na numer (padnie numer obok), 500 euro każemy sobie wypłacić. Trwało to chyba 45 minut.

Było to niesamowite przeżycie. Koleżankę, która przyjechała z nami zaprosiliśmy na dobrą kolację, i resztę wakacji spędziliśmy odpoczynkiem. Jak pomyślę, że równie dobrze mogliśmy po 5 spinach iść do domu, dziękuję bogu gry. Chociaż do gry podchodziliśmy z tym, że liczymy z przegraną. Nawet samo przeżycie gry, bez wygranej, było niesamowite i na prawdę bardzo polecam Monte Carlo to każdemu graczowi!

W drodze powrotnej planujemy, że w przyszłym roku spróbujem może Las Vegas...

V.B.


Dzień dobry panie Jeszko,

również ja znalazłem tu coś dla siebie i system, który bardzo pasuje mi. Do systemu odrobinę zakomponowałem money-management. System ten jest mutacją systemu podanego na Pana stronach o nazwie „Kaskada“.

Ustaliłem sobie dwa limity – odejść z profitem 100 Euro lub z przegraną 196 Euro.

Z całkowitego testu przeprowadzonego na Casino Monte Carlo, grę zakończyłem profitem 16x, z stratą 196 Euro 3x.

Jednak wymaga to większy fragment danych.


System jest prosty:


1) Czekam, niż 7x pod rząd padnie pewien kolor.

2) Stawiam 3 żetony na odwrotny kolor. Jeżeli nie padnie, stawiam 6 żetonów. Jeżeli znów nie padnie, stawiam 12 żetonów. Łącznie mam więc 3 próby. W wielkiej większości wypadków, zadziała to do tych 3 prób. Jeżeli tak, zaczynam ponownie od pocztku i czekam, zanim padną 7x pod rząd takie same kolory.

3) Jeżeli nawet za trzecim razem nie padnie mój kolor, to przechodzę na progresję 10,11,22,44,88. Znów czekam zanim 7x padnie ten samy kolor. Łączne „koszty“ z poprzednich 3 prób to 21 żetonów, spowrotem staram się uzyskać tylko 20. Większością kolor padnie od razu za pierwszym razem, i na tym bazuję. Jeżeli kolor padnie przy pierwszej próbie, wygrywam 10. Jeżeli padnie aż w którymś następnym spinie, wygrywam tylko 1 żeton. Wystarczy, by wygrałem 2x w pierwszej rundzie i straty są odzyskane, mogę grać dalej.

4) Jeżeli nie wyjdzie mi pierwsza część (3,6,12), ani druga część (10,11,33,44,88) nie gram dalej i odchodzę z stratą 196Euro.

Zasadą jest więc to, że będziemy mieć szczęście i 13x pod rząd nie padnie ten sam kolor.

Bardzo polecam, jeżeli w pierwszej części nawet za trzecim razem nie padnie wymagany kolor i my razem obstawiliśmy 12, nieresetować grę i od razu stawiać 10.

Do drugiej części (10,11,22,44,88) większością dobrnąłem tylko w 10-ciu % wypadków.

 

Podstawowa wygrana to 3 Eura. Dlatego nie narażam się na działanie matematycznej korzyści ruletki zbyt długo i kiedy 33x wygram, kończę grę.

Pozdrawam

M.M.

 

Dobry wieczór Jerzy,

wpadłem na kolejną możliwość, która wygląda całkiem dobrze. Wpadłem na pomysł zkombinować dwa różne system. Jeden byłby głównym, przynoszący większością profit, drugi ratunkowy, który nie musiał by nosić wygrane, jednak ważne by było to, by equity wyniku poruszają się w okolicach zera, czas od czasu spadnie odrobinę do ujemności, potem na chilkę do plusu. Tu zatrzymać grę, w ten sposób zapłacić straty z pierwszego systemu i ponownie grać pierwszym systemem, który posiada szanse na sukces ponad 50%.

 

Mój system wygląda więc tak:

System złożony jest z dwu systemów:

1. system

Główny, którym zaczynam. Rozkręcam ruletkę w Casino Euro. Patrzę, który padł tuzin i stawiam po jednym żetonie na te dwa tuziny, które w poprzednim spinie nie padły.

Koszt 2 żetony.

Jeżeli przyjdzie wygrana, mam 1 żeton w kieszeni i gram od początku.

Jeżeli przegram, przegrana wynosi 2 żetony. Idę na 2. System.

Długookresowa skuteczność w wypadku ruletki francuskiej to 63,9% dla systemu nr 1.

2.system

Ten system jest tylko wsparciem, gramy go tylko, kiedy przegrywamy w pierwszym systemie.

Celem jest więc tylko uzyskać z powrotem przegrane 2 żetony.

Drugi system to system opisany na Pana stronach jako „Kaskada“.

Gram go tak samo. Pierwsza stawka jest więc 1 żeton. Kaskadę gram do tej chwili, niż uzyskam 2 żetony. Kiedy je mam z powrotem, znów gram 1.system.

Najpierw myślałem, że to niej jest dobry pomysł i najmądrzejsze rozwiązanie, ale powiedziałem sobie, że spróbuję to. Kręcę ruletką kilka godzin i nie dochodziło do wielkich upadków, mój limit zysku 20 Euro (1 żeton 0,1 Euro) przyszedł bez wielki problemów.

 

Kilkukrotnie jednak wkurzyłem się, że w pierwszym systemie nie wygram np. 10x pod rząd, i większość czasu spędzam na zyskiwaniu utraconych 2 Euro drugim systemem. Myślę, czy nie jest to strata czasu, kiedy na kaskadzie można „zarabiać“ znacznie prędzej.

W końcu jednak stwierdziłem, że to nie błąd. Chyba jestem trochę deformowany swoim zawodem spekulanta giełdowego, często siedząc w statystykach i różnych testach. Dlatego wierzę głównie prawdopodobieństwu, matematyka jest podstawą. Uświadomiłem sobie, że kaskada, tak stamo jak jakikolwiek inny system, mniej czy więcej oparty na martingale, może dojść do bardzo wysokich cyfr ujemnych, i każdym spinem rośnie takie prawdopodobieństwo, dlatego nie warto grać go za długo. Wyliczyłem sobie, że drugi system gram właściwie „tylko“ 36,1% czasu, co jest dobre. Niekorzyścią jest to, że gra trwa dłużej. Tak samo nie polecam powiedzieć sobie, że strata to 2 żetony i kaskadę zaczynać na 2. poziomie 2,3,6,12... nie nie, lepiej grać wolniej od 1. Poziomu. Główna reguła to minimalizować dochodzenie do kolejnych poziomów.

Trzeba szybko zarobić i skończyć wcześniej, zanim nadejdzie zła seria. Mieć maksymalny limit straty. Jak narazie maksymalna strate miałem ok. 10 euro. Dzienny limit profitu mam 20 Euro. Chcę raz przeprowadzić takie badanie, czy jest całkiem normalne, bez wielkich problemów, osiągnąć zysk 20 Euro i jaka pojawi się maksymalna obniżka konta. Będę bardzo zadowolony, kiedy maks. limit obniżki będzie 50 Euro, a zysk 20 Euro osiągnę w ponad 75% dni.
75 x 20€ = 1500€
25 x 50€ = 1250€
zysk 250€ / miesiąc

Planuję również przeprowadzić statystykę pod względem 2. systemu, na jakim poziomie gra zakończyła się.

Trzymajcie kciuki w dniach testowania

Życzę miłego dnia i gry

M.M.

 

P.S. Jeszcze jedna notatka. W chwili kiedy przechodzę na 2.system, patrzę, które kolory właśnie padły. Stawiam na jeden kolor ciągle w kółko (w moim wypadku na czerwony) i jeżeli w podczas przejścia na 2.system padły w ostatnich spinach np. 4 i więcej czerwonych, kręcę ruletką, dopóki nie pojawi się czarny kolor.

 

Pozdrawiam Pana raz jeszcze,

badałem system podane na Pana stronach. Zaciekawił mnie wybór Sylwii. Jej podstawa nie jest zła, jednak według mnie wielkim błędem jest to, że kombinowany jest z martingale. Na przykład stawiać 64 żetonów w rundzie, która nastąpi po około 130 spinach, jest według mnie zbyt ryzykowne. Systuacja, kiedy nie padnie pożądany numer nawet po 130, 150 spinach oczywiście raz za jakiś czas nastąpi, i konto będzie wyzerowane.

Wierzę, że numery kiedyś padnąć muszą. Szukałem więc, czy jest większe prawdopodobieństwo, że padnie jeden konkretny numer częściej, niż inne. Inspirowałem się systemem, kiedy stawiałem na odwrotny kolor w wypadku, że np. 5 razy pod rząd padnie taki sam kolor, lub przykładem, kiedy czekam, aż padną dwa numery za sobą, i ja obstawię wszystkie numery, oprócz tych numerów.

A więc nieco przerobiłem Wybór Sylwii.

W escelu piszę wszystkie numery 0-36, stopniowo kręcę ruletką i skreślam numery, które padłu. Robię tak do chwili, kiedy pozostaną mi 3 numery, które jeszcze nie padłu. W większości do tych 3 numerów dobrnę po ok. 70-100 spinach. W porównaniu z Wyborem Sylwii jestem więc 70-100 spinów do przodu. Teraz stawiam jeden żeton (0,1 Euro) na każdy z tych 3 numerów. Kiedy jakikolwiek z nich padnie, nie stawiam już na niego i stawiam na pozostałe 2, kiedy padnie dalszy, to stawiam na ostatni, do chwili, kiedy również ten padnie.

Niekiedy 2 numery padną do 10tego spinu. Zysk jest wtedy dosyć duży, to opuszczam już trzeci numer. Raz „udało“ mi się dojść aż do 150 spinu, wynik był – 10 Euro.

Teraz trzeba wszystko resetować i zanotować. Jak narazie nie grałem zbyt dużo, jednak całkiem dziwi mnie, że po 50ciu spinach jest taka sytuacja, że 91% rund nie doszło dalej niż za granicę 36 spinów (50rund x 3 numery = 150 sytuacji).

Jak narazie więc +35,2€ w wypadku stawek 0,1€.

Największa przepaść była -10€, średni zysk z rundy wynosi około 5

Życzę miłego dnia

M.M.

 

 

Dzień dobry, Jerzy, również ja chciałbym podzielić się z Panem swoimi spostrzeżeniami. Już od dzieciństwa bawiły mnie zakłady, starałem się stosować money-management i różne strategie. Jednak dzięki opłatom manipulacyjnym oraz nierównomiernemu rozłożeniu kursów, ciągle jakoś nie powodziło mi się. Przed kilku laty przeszłem od zakładów do handlowaniu na giełdzie, które żywi mnie do teraz. Giełda jest tak samo jak ruletka z 90% założona na money-managemencie i trzeba tej czynności poświęcić dużo czasu. Przed czasem natknąłem się na Pana strony i jak narazie w ruletkę gram tylko „na brudno“.

Pozwólcie mi podzielić się z swoim systemem, który nazwałem „Skrócony Labouchere“.

Chodzi o prostą rzecz, klasyczny Labouchere, kiedy stawiam tylko na jeden kolor.

Zmianę wykonałem w wypadku szeregu numerów, w porównaniu z klasycznym Labouchere, gdzie szereg jest np.. 1-2-3-4-5, nie mam żaden szereg.

 

Zaczynam pisać szereg: „1“
Zaczynam stawką 1 żeton (w moim przypadku 0,1€)
Kiedy przegram, dopisuję (1-1). Teraz stawiam 2 żetony. Kiedy wygram, skreślam wszystkie numery i gram od początku.

Kiedy przegram, dopisuję (1-1-2) Teraz stawiam 3 żetony. Kiedy wygram, skreślam pierwszy i ostatni numer, pozostanie mi numer dwa.

Jeżeli przegram dopisuję (2-2). Teraz stawiam 4 żetony. Itd itd.

Wierzę, że podałem to zrozumiale, chodzi o klasyczny Labouchere, jen mój szereg numerów zaczyna tylko numerem 1 a nie szeregiem.

Jeden numer wybrałem dlatego, by gra była bardziej bezpieczna.

 

Do tego, jeżeli wygram w pierwszej lub drugiej rundzie, kończę grę. Prostą matematyką taka sytuacja nastanie w 76% wypadków.

W przypadku, że nawet po drugiej rundzie nie padł dany kolor, i zaczyna nadchodzić długa seria jednego koloru, system możne to dobrze przetrwać.

Naprzykład kiedy kolor padnie na 10-tą próbę, to łącznie w stawkach to 55x 1. Wkładu (w moim wypadku 5,5 Euro). Również z takiego początku można wybrnąć dzięki systemu skreślania, który pewnie prowadzi do pustej serii numerów w notatniku.

Największy DrawDown (obniżkę kapitału) miałem 200 krotność pierwszej stwki. Była to seria, kiedy 2x pod rząd padły serie, kiedy ten sam kolor nadszedł 8x za sobą.
0,1€ x 200 = 20€. Również w tak bardzo złym okresie ruletki maksymalny Draw Down był 20 Euro. Kapitał podstawowy posiadam 500 Euro, a więc Draw Down wynosi 40 z całkowitego kapitału.

Ten system wymaga dużo pracy, kiedy zaczyna z 0,1 Euro. Postanowiłem wygrać 15 złotych/dzień, na początek. Na to potrzebne jest 40 wygranych. Można wykonać to do godziny. Niektóre serie trwają dłużej, jednak w 76% wypadkuch seria kończy się zyskiem już po jednym spinie.
 

Jako spekulant giełdowy polecam kilka głównych rzeczy: dbać na statystykę, wierzyć swojemu systemu, wiara w system jest koniecznością, ponieważ dzięki tej wiarze można pokonać emocje i złą psychikę w czasie wysokich stawek. Tylko w ten sposób mona trzymać się pewnie danego planu. Dalszą sprawą jest trzymać się maksymalnego DrawDown (obniżki kapitału), i ze względu na to grać z takim kontem, które wystarczy do pokonania złej serii.

 

Jeszcze chciałbym podzielić się jednym systemem, podobnym do Labouchere na dwa tuziny.
 

Znów nie mam żaden szereg, zaczynam numerem 1. Stawiam po jedym żetonie na jeden i drugi tuzin. Przed tem, niż rozkręcę ruletkę, czekam na chvilę, niż dwukrotnie pod rząd padnie taki sam tuzin. Potem obstawiam dwa pozostałe. (Nie posiadam statystki, jednak na pewno lepsze jest stawiać na dwa inne tuziny, niż ten, który padł dwukrotnie pod rząd). Wygrana jest około jednego żetonu. W wypadku przegranej szereg poszerza się, przy pierwszej przegranej 0-2 (stawiam na dva żetony na obydwa tuzny). Profitabilna runda jest tylko ta pierwsza, w kolejnych osiągnę wyniku zero. Staram się wybierać najbardziej ostrożny warian, by szereg nie rozszerzał się.

Głównie z powodu, że Casyno Euro posiada maks. limit 50 Euro w grze, gdzie min. stawka jest 0,1 Euro.

I jeszcze jedna sprawa, kiedy przegram nie notuję dwa numery, lecz ich sumę.

Pozdrawiam
M.M.

 

Wiadomość Jerzego Jeszki:

Pozdrawiam wszystkich graczy, po czasie publikuję historię, no raczej przygodę życza jednej graczki, która bardzo zaciekawiła mnie. Czytanie jest dosyć długie, pełne ciekawych spostrzeżeń życiowych, ruletki, oraz systemów. Pod koniec historii znajdziecie 2 systemy wytworzone przez samą autorkę. Na pewno warto doczytać historie do końca...

Moja droga do ruletki

W dzieciństwie częstwo opiekowała się mną babcia. Często zdarzało się, że odwiedzały ją jej koleżanki, nie raz nawet pięć. No i jak to bywa, tematy pogawędek były różne, większością jednak dotyczyły ich znajomych. Chociaż nie znałam ich, były to bardzo ciekawe historie. Pamiętam czyjegoś syna, który przegrał bardzo dużo pieniędzy. Zruinował całą swoją rodzinę i uciekł od żony i małego synka. Ponieważ babcia znała tą rodzinę, była to dla wszystkich wielka tragedia. Ponieważ była to wielka tragedia. Zrobiło to na mnie wielkie wrażenie. Natychmiast zaszeregowałam sobie granie o pieniądze do tych najgorszych rzeczy, obok palenia czy rabowania.

Dzisiaj bardzo cieszy mnie, że już w dzieciństwie tak sobie to nastawiłam i nie robiłam niczego z tych rzeczy. Hmm, prawie nic. Kiedy miałam szesnaście lat, wpadł mi do głowy pomysł obstawić kilka eur na jakiś mecz. Jednak zła strategia stawek, mój wiek (jako szesnastolatka nie mogłam nigdze grać) przyczyniła się do tego, że moja kariera gracz zatrzymała się na dwa lata.

         Wreszcie miałam osiemnaście lat. Było to fajne uczucie. Nie musiała za nic się usprawiedliwiać. Mogłam grać tak jak chciałam, nie zawracałam sobie głowy jakimiś spekulacjami. Aż do wycieczki do Pragi, kiedy przyjaciel zabrał mnie do kasyna. Wiedziałam, że istnieje jakaś ruletka. Jednak nie wiedziałam jak w nią grać. W kasynie wszystko tylko śledziłam. Ponieważ nie znałam jej reguły i byłam tam z przyjacielem, który grał, ja raczej trzymałam się zdala od stawech, chociaż bardzo kusiło mnie to. Potem parukrotnie spróbowałam obstawić jakiś kolor i w odróżnieniu od przyjaciela nawet wygrałam. Bardzo cieszymał się. Do tego myślałam, że jeśli człowiek stawia na kolory, nie może przegrać:-). Drugi dzień poszłam sama do kasyna i przegrałam. Życie toczyło się dalej. Nie zapomniałam o ruletce, jednak nie miałam potrzebę interesować się nią.

         Tego lata byłam przez parę tygodni w Londynie i zupełnym przypadniem znowu byłam w kasynie. W centrum Londynu zbudowane jest wielkie centru rozrywki. Można ktoś pamięta, kiedy Mr. Bean grał o penny. No właśnie takie maszyny była tam. Rzucasz penny do maszyny, widzisz jak twoje spadnie na taką wahającą się platformę i masz szansę, że to twoje penny posunie wszystkie inne penny i ty skrajne spadną właśnie tobie. W tym centrum znajduje się mnóstwo gier o pieniądze czy nagrody. Przy maszynach o penny spędziłam kilka godzin. Kiedy wychodziłam, zauważyłam, że na parterze znajduje się kasyno. No i wszedłam. Było to inne kasyno, niż w Pradze. Więcej ludzi, mniej oficjalne. Były tam stoły do ruletki, do blackjacku oraz do ruletki elektronicznej. Ponieważ było tam dużo ludzi, wybrałam ruletkę elektroniczną. Ponieważ nie był tam krupier, ani nikt inny, kładłam żetony tak, jak wstydziłabym się przed krupierem. Po prostu zacząłam rozwijać coś w stylu systemów (w tedy nawet nie wiedziałam, że już jakieś istnieją).

Teraz wiem, że nie musiałam się wstydzić przed krupierem, ponieważ te systemy, które używałam tego dnia, były tak dziurawe, że miałam wielkie szczęście, że w ogóle coś wygrałam. Kolejny dzień musiałam odejść z kasyna, zanim zacząłam porządnie grać. Ponieważ wyglądam jak wyglądam, panowie nie dają mi spokoju, nawet w kasynie. Każdy kto grał już, potwierdzi mi, że nie można grać, kiedy ktoś cię zaczepia, chce rozmawiać, czy śledzi cię z daleka. Tego dnia naprawdę nie potrafiłam grać. Szczytem wszystkiego był człowiek z ochrony, który widział, jak wchodzę. Ponieważ kończył zmianę, w ogóle nie było mu głupio wejść do kasyna i szukać mnie tam. Po tym wydarzeniu odeszłam z kasyna i już tam nie wróciłam.

        Kiedy wróciłam do domu, miałam mnóstwo pracy, więc zapomniałam o ruletce. Aż kilka miesięcy później natknęłam się w internecie na pana strony. Od tej chwili ruletka stała się ważnym punktem w mym życiu. Byłam bardzo zaskoczona, ile istnieje systemów. Pobrałam Casino Energy i zaczęłam testować systemy. Stopniowo rozwijałam swoje własne czy udoskonalałam te stare. Chyba najbardziej sprawdził mi się ten, gdzie gracz czeka na tuziny lub kolory, które jeszcze nie padły.

      Stworzyłam mnóstwo systemów. Niektóre działały lepiej, inne gorzej. Chciałabym opisać dwa, które teraz teraz i dzięki którym moje konto ciągle wzrasta. Wierzę im. To też jest bardzo ważne. Jeżeli gracie system, któremu nie wierzycie, przegracie.  

Do stworzenia pierwszego systemu inspirował mnie system Nalot i system 63. Stawiam n tuziny, które padły jako ostatnie i podwyższamy według systemu 63.

 

Przykład realnej gry:

Padł numer 34, stawiamy jeden żeton na trzeci tuzin. W razie przegranej jesteśmy jeden żeton w minusie, podczas wygranej dwa żetony w plusie.

Padł numer 12, dstawiamy po dwu żetonach na pierwszy i trzeci tuzin. W razie przegranej jesteśmy 5 żetonów w minusie, w razie wygranej jeden żeton w plusie.

Padł 10, stawiamy jeden żeton na pierwszy tuzin.

Padł 16, stawiamy dwa żetony na drugi tuzin i dwa żetony na pierwszy tuzin.

Padł 31, stawiamy sześć żetonów na trzeci tuzin i sześć żetonów na drugi tuzin. W razie przegranej jesteśmy w minusie 17 żetonów, w razie wygranej jeden żeton w plusie.         


Krótko: Stawiam jeden żeton na ostatni tuzin, który padł, jeślni nie padnie, stawiam po dwu żetonach na ostatnie dwa, które padły. Jeżeli nie padnie tuzin, który potrzebuję, mnożę stawkę razy trzy, więc na każdy tuzin stawiam sześć żetonów i stawiam ponownie na ostatnie dwa tuziny, które padły. Grać i podwyższać można aż do limitu. Zawsze razy trzy.  

System ten oparty jest na tym, że czakamy, aż tuziny nie będą się ciągle zmieniać, i że ostatni lub przedostatni powtórzy się. Moc tego systemu tkwi w tym, że jeżeli tuzin padnie klikukrotnie pod rząd, wygramy bardzo dużo. Osobiście gram go jako dodatkowy system, kiedy potrzebuję dorównać wygraną. Nie polecam długiej gry. Jak w wypadku Systemu 63, tak również Pływającego Tuzinu (podobne systemu), może zdarzyć się, że tuziny będą nam ciągle uciekać.

 

No i mam kolejny system, który bardzo lubię i podczas którego stosunkowo szybko rośnie konto, nie musząc ryzykować wielkich stawek. Inspirowałam się znowu Nalotem.

 

Tłumaczę na realnej grze:

Stawiam jeden żeton na 1-18.

Padł 2, wygrałam jeden żeton, znowu stawiam jeden żeton na 1-18

Padł 35, stawiam jeden żeton na 1-18 i jeden żeton na street 34-35-36

Padł 27, stwiam dwa żetony na 1-18 i jeden na street 34-35-36 i jeden na street 25-26-27

Padł 4, nie wygrywam, nie przegrywam, powtarzam stawkę

Padł 35, wygrywam, stwiam jeden żeton na 1-18

Padł 14, powtarzam stawkę

Padł 12, powtarzam stawkę

Padł 28, stawiam jeden żeton na 1-18 i na street 28-29-30

Padł 36, dwa żetony na 1-18 i po jednym na street 28-29-30

Padł 34, wygrana, znowu jeden żeton na 1-18

Padł 2, znowu stawiam 1-18

Padł 33, stawiam jeden żeton na 1-18 i jeden żeton na street 31-32-33

Padł 34, stawiam 2 żetony na 1-18 i po jednym żetonie na streety 31-32-33, 34-35-36

Padło 0, stawiam na 1-18 trzy żetony i po jednym żetonie na streety 31-32-33, 34-35-36 a mędzy zero i 1-2-3

Padł 29, teraz uwaga – zmiana stawiam 6 żetonów na pierwszy tuzin i potrzech na streety 31-32-33, 34-35-36 i między zero i pierwszy street.

Padł 3, wygrałam 45 żetonów.

 

Teraz wytłumaczę: Pokrywamy pewną częśc pola – w tym przypadku 1-18 (to coś takiego jak martwy teren, kiedy kulka padnie tu, nie wygrywamy ani nie przegrywamy), z każdym spinem mamy więcej numerów poza tym terenem. My jednak nie bierzemy je jako numery, lecz jako streety. Zakładamy, że streety nie będą się zmieniać, lecz prędzej czy później powtórzą się. Kiedy kulka padnie do pokrytego terenu, nie wygrywamy ani nie przegrywamy, powtarzamy stawkę. Jeżeli padnie do niepokrytego terenu, podwyższamy.  

 

Podwyższanie:

1)

Zaczynamy tak, że mamy 1 żeton na 1-18 i jeden żeton na jednym streecie, który padł poza nasz pokryty teren. Ewentualna przegrana jest 2 żetony, ewentualna przegrana 10 żetonów.

2)

Przegraliśmy 2 żetony, stawiamy więc 2 żetony na 1-18 i po 1 żetonie na 2 streety, które jako ostatnie padły na nasz niepokryty teren. Ewentualna przegrana byłaby 6 żetonów, ewentualna wygrana też 6 żetonów.

3)

Jesteśmy 6 żetonů w minusie. Stawiamy 3 żetony na 1-18 i po 1 żetonie na 3 streety, które padły. Ewentualna przegrana 12. Ewentualna wygrana 0 (tylko redukujemy tych 12, więc nic nie wygrywamy ani nie przegrywamy)

4)

Teraz uwaga, już nie stawiamy na 1-18, lecz na pierwszy tuzin. Na pierwszy tuzin 6 żetonów i na 4 streety po 3 żetonach. Ewentualna przegrana to 30 żetonów, ewentualna wygrana 6 żetonów. O realne pieniądze większością dalej już nie stawiam, jednak mam to wyliczone.

5)

18 żetonów na pierwszy tuzin i po siedmiu żetonach na pięc streetów. Przegrana byłaby 83 żetonów, wygrana 1 żeton.

6)

Teraz można stawiać na 30 numerów po 15 żetonów. Dotąd trzeba mieć 533 żetonów, ktore przegrasz w wypadku przegranej, w wypadku wygranej zyskasz 7 żetonów.

 

I tak dalej ...

Lubię ten system, ponieważ za stosunkowo krótki czas wygram fajne pieniądze, a w wypadku przegranej nie ryzykuję zbyt wiele. Oczywiście nawet ten system nie można grać w nieskończoność. Następnie gram system Dominacji, Święty Gral, czasami Fibonacciego. Systemy staram się zmieniać, gram intuitywnie, w dobrym humorze. Według doświadczeń, będąc zła, nerwowa, zmęczona..prawie nie wygrywam. Człowiem musi wierzyć w wygraną, wierzyć w system i wiedzieć, kiedy przestać. Chcę dlatego ostrzeć, przed tym, co zdarzyło się mi. Raz grałam o pieniądze, stan konta wahał się up and down, nic nie wygrywałam, nic nie przegrywałam. Potem wpadł mi do głowy nowy system. Zamiast spróbować go na brudno, od razu próbowała go w realnej grze. Naszczęście zawczasu zatrzymałam się i przerwałam grę. Człowiek musi koncentrować się na grę, nieeksperymentować, nie próbować nowych systemów od razu na żywo.

Jak teraz patrzę, ile tego napisała, troche wstydzę się, że wszystko to posyłam Panu. To chyba temu, że piszę wszystkimi 10 palcami, piszę tak szybko, jak mówię. Jednocześnie wierzę, że email jest zrozumiały.

Na sam koniec pragnę powiedzieć, że istnieją ludzie, którzy podniosą kamień z ziemi i potem stwierdzą, że to nie kamień, lecz diament. Istnieją ludzie, którze raz w życiu zagrają w toto lotka, i od razu trafią 5 numerów. Istnieją ludzie, którzy grając w rulektę, wygrają od razu niesamowite pieniądze. No i potem istnieją ludzie, jak jak, którzy nie mają tyle szczęście, lecz przy pomocy innych sposobów, próbują chwycić to szczęście.
N.

 

Pozdrawiam Pana,

dzisiaj ponownie poszłem do kasyna by jak zwykle spróbować wygrać swoje 3 stówki. Że powiodło mi się to, jak dzięki Bogu regularnie, nie jest teraz ważne.

Najczęściej gram teraz Labouchere na dwa oddalone tuziny, rundy zaczynam szeregiem 12345. Czasami pojawiają się utrudnienia, te ale większością pokonuję. Dzisiaj grało się niezwykle ciężko, dlatego myślałem, jak wybrnąć z tego. Przeskoczyłem na system Fibonacci na 3 słupki i po chwili zakończyłem grę powodzeniem. Podczas gry wpadłem na pomysł udoskonalenia gry, które już ktoś tutaj podawał – nie stawiam ostatnią wartość wkładu, lecz od wszystkich trzech ostatnich numerów w szeregu odejmuję najmniejszy z nich. Efekt wygranej jest taki sam, jednak dosyć zaoszczędzi dużo pieniędzy na zerach. To znana rzecz, która jednak nie jest podana przy opisie systemu, a myślę że warto o tym napisać. Podczas tej gry wpadłem na to, jak podwyższych matematyczno-entropiczne prawdopodobieństwo wygranej. Nazwałbym to: „Fibonacci na trzech słupkach pływających“ – polega to na powtarzaniu zmian słupków (tuziinów) oraz konkretnych szeregów numerycznych. Tak, że zwykle jeden z szeregów jest najkrótszy. Właśnie ten w każdem spinie dokładam no słupka (tuzinu), który właśnie padł. Jak może sam Pan widzieć, właściwie chodzi o kombinację trzech systemów. Notatnik, czysta głowa oraz szybkie zprecyzowane decyzje są konieczością.

To chyba wszystko na dzisiaj odemnie, życzę dużo szczęścia.

A.
 

Notatka Jerzego Jeszki:

Wyżej podany gracz przesłał również ciekawy system, nazwany Zmienna Ruletka, której przeznaczyłem tu własną stronę.

 

Szanowny Panie Jeszka,

Obserwuję Pana strony już wiele lat, ruletkę gram 2 lata. W kasynie byłem tylko raz i odrazu przegrałem 250 zł. Bardzo mnie to gnębiło i powiedziałem sobie, że spróbuję zagrać ruletkę w internecie. Zarejestrowałem się w Euro kasyno. I dlaczego piszę? Widziałem list jednego gracza, w którym wpadł na to samo, co ja: Na ruletce znajduje się 10 numerów w każdej dziesiątce, kończących na 0 aż 9 (poza 3cią dziesiątką). Ten p. H. pisze, że trzeba czekać 17 spinów i stawiać na te, które nie padły. Jak gram to tak, że jeśli po pierwszych 6-7 spinach padnie przynajmniej połowa końcowych numerów, stawiam na 4 końcowe numery, np.: padnie 21,22,23,25,28,36,33, stawiam na numery z końcówką 4,.7,.9,,.0, i tak potem obserwuję, jak padają numery i stawiam na te, które padają najczęściej. Zawsze mam obstawione 2-4 końcowe numery. Oczywiście tu również jest ważne odejść zawczasu. Ja odchodzę po wygranej 25 aż 50 euro i powracam po restartowaniu ruletki wielokrotnie w ciągu dnia. W ostatnich 2 dniach wygrałem 1444 euro. Dobre nie?

Wierny gracz T.

 

Dzień dobry Panie Jeszko,
z kasynem zaznajomili mnie koledzy przed dziesięcioma laty, kiedy pełni zapału powrócili z Las Vegas. Wtedy z ciekawosci poszliśmy obejrzeć kilka kasyn w Warszawie. Oczywiście na początek to były stawki na kolory, czy tuziny, lecz tylko przypadkowe. Pierwszy i przez nas długo używany jedyny system, który wymyślał przyjaciel, stosowaliśmy przez mnóstwo kolejnych wizyt kasyn. W zasadzie to odmiana Wyboru Sylwii, kiedy stawiamy pięć żetonów na jeden spin. Dwa na całe numery i trzy na splity do tych dwu numerów.

 

W moim wypadku
22,26,22-25,26-27,26-29
Pokrywamy więc pięć numerów, prawdopodobieństwo wygranej wynosi około 1:7.

Numery 25,27 i 29 przynoszą nam wygraną tzw.: „do przeżycia“ jednak 22 i głównie 26 to bardzo solidny wynik. Zasada naszej gry opierała się na czekaniu, chociaż powoli przegrywaliśmy, to kiedy nadeszły główne numery, czasami dwukrotnie nawet trzykrotnie szybko za sobą, przyniosą ładny zwrot. Zawsze czekaliśmy na zysk 50 żetonów. Jest aż nieprawdopodobne, jak często nadchodziły te numery, licznie zdarzało się również to, że podczas dogrywania gry, podane nasze zwycięzkie numery padły ponownie i przyniosły nam kolejnych nieoczekiwanych 50 żetonów. Oczywiscie czasami też stawało się to, że nasze numery nie padły przez cały długi czas i zupełnie rozbiły nam cały nasz wkład, jednak kiedy człowiek podchodził do gry z zimną głową, to nie puszczał sie do wyższego minusu i następnym razem odrobił stratę. System może wydawać się nieco nudzący, jednak podczas długiego czekania na „nasz zwycięzki“ numer, oferuje dużo adrenaliny.

Dopiero niedawno natknąłem na Pana strony, właśnie od tego czasu gram w internecie. Przeczytałem już prawie wszystkie Pana systemy, kilka z nich wypróbowałem, opracowałem niezliczoną ilość tabeli w Excel (jak dla śledzenia padniętych numerów, tak do wsparcia oceny, co właśnie stawiać w kolejnym spinie). Dużo powodziło mi się z systemem Fibonacci na 6 tuzinów, z którym różnie eksperymentowałem z serią numeryczną. Mimo to z powodu braku dyscypliny kilkukrotnie zupełnie przegrałem, natrafiając na bardzo długą serię (nawet 18 spinów, podczas gdy nie padł konkretny tuzin) i nie zakończyłem grę zawczasu. Z tego wyciągnąłem już wnioski, teraz staram się grać bardzo zdyscyplinowanie. Ostatnio bardzo ulubiłem sobie system 63 grany tak, że nie czekam aż padnie jakaś para tuzinów, jednak odwrotnie stawiam na dwa ostatnie, które padły. Jest to uzupełnienie poprzedniego systemu i podczas długich „negatywnych“ serii Fibonacciego, tu odwrotnie spokojnie doliczam kolejne i kolejne wygrane. Kombinowanie stawek na tuziny i słupki czasami przynosi bardzo dobre wygrane. Ponownie jednak trzeba być bardzo zdyscyplinowanym i zawczasu zakończyć grę. Podczas gry drugim okiem śledziłem, jak wychodziłby system gracza M.H., na pewno warto było by go wypróbować, jednak widziałem już serię ośmiu spinów, kiedy padł jedyny tuzin, więc minimalnie jedna seria prowadziłaby do przegranej. Jednak jest prawdą, że jeśli człowiek przestanie zawczasu, to pozostałe wygrane miałyby spokojnie przywrócić kapitał. To chyba narazie wszystko, pozdrawiam

V.M

 

Dzień dobry,

ruletkę gram głownie dla zabawy i rozrywki z przyjaciółmi. Raz jednak zdecydowałem się zagrać ruletkę w samotności. Poszedłem do mojego ulubionego kasyna. Nie posiadałem wielkiego kapitału, lecz nie miałem też za mało. Grałem system 63 i system John Wayne. Miałem zły dzień, i kapitał powoli lecz stanowczo znikał. Starałem się nie tracić głowy i zmienić system. Kiedy miałem już naprawdę mało, postanowiłem stawić wszystko na mój ulubiony numer 20. Kulka ucieszyła mnie i padła na mój numer. W ten sposób jakby wszystko obróciło się na lepsze. Kapitał ciągle rosnął i ja dzięki temu byłem w lepszym humorze. Kiedy odchodziłem, spotkałem jednego starszego pana, który chyba codziennie siadywał przy ruletce, nie gawędził z nikim, i grał tylko dla swojej pociechy. Kiedy podał mi reke i powiedział: „To, w jaki sposób wybrnął Pan z tych tarapatów, było fascynujące“. W tej chwili nie miałem radość z wygranej. Więcej radości dawało mi spotkanie z tym nieznajomym. To była chyba moja najciekawsza przygoda, którą przeżyłem, grając ruletkę. Ruletka bardzo zaciekawiła mnie, i stałem się graczem, który nie zwleka, i zawsze, kiedy może, idzie grać.

V.

 

Pozdrawiam,

odkryłem system, który przed tygodniem, kiedy po raz pierwszy użyłem go, zarobił mi 150 euro w CasinoEuro podczas 1 godziny gry!!! Byłem podniecony i grałem dalej i dalej, aż dobrnąłem na 1200eur wygranej, jednak moja chciwość i absolutny brak dyscypliny pozbawiła mnie wszystkiego. System po prostu miał swoje braki. Chodziło o następujący system: grasz 62 free spinów, strannie zapisujesz numery na papier. Po 62 kołach ruletki kontrolujesz numery, i stawiasz 1 żeton na te numery, które jeszcze nie padły. Grasz dalej i po każdym 15 spinie podwyższasz stawkę o 1 żeton (nie mam jeszcze doskonałej progresji, jednak ta przynosiła dobre pieniądze). Kiedy padnie obstawiony numer, usuwasz stawkę i po każdych kolejnych 31 spinach kontrolujesz, czy w ostatnich 62 spinach nie znajduje się numer, który jeszcze nie padł. Jeżeli taki numer istnieje, stawiasz na niego 1 żeton i grasz kolejnych 31 spinów.  Wysokości stawek są na każdym z was, jednak chyba nie istnieje system, który zawsze wygrywa.

O.B.

 

Dzień dobry,

nazywam się Erich i bardzo lubię grać w ruletkę. Po raz pierwszy odwiedziłem kasyno chyba przed rokiem z przyjaciółmi by odrobinę rozerwać się. Oczywiście wszyscy przegraliśmy. Wieczorem nie mogłem zasnąć i starałem się wymyśleć jakiś system, który dawał by mi szansę na przynajmniej małą wygraną. Pierwszy system, który grałem nazwałem podwajanie, ponieważ zawsze kiedy natrafiłem na kolor podwoiłem stawkę. Znalazłem go również na Pana stronie, co dosyć ucieszyło mnie (martingale). Kolejnym razem odniosłem sobie z kasyna całkiem dobry zarobek dla studenta. Byłem pełen zapału, ponieważ z wystarczającym kapitałem, prawie nie można przegrać. To jednak jeszcze nie wiedziałem, że w ruletce obowiązują limity najwyższej stawki, co odkryłem na własną skórę aż grając dość długą serię. Więc zacząłem myśleć o dalszym systemie, który nazwałem potrajanie, ponieważ potrajałem tuziny (system 63), mam małą pomoc, bym nie musiał ciągle przeliczać 1 3 9 27 81 ,,,  stosuję go prosto 1 3 10 30 100 ,,, to prawie to samo i bardzo prosto to zapamiętać.

Ostatnio zacząłem grać ciekawy system, który nawet nie znalazłem na Pana stronie.

Zasada gry:

stawiasz na kolor

jeżeli przegrasz, obniżasz stawkę o 1 żeton

jeżeli wygrasz, podwyższasz stawkę o 1 żeton (wartość żetonu może być oczywiście dowolna), ten system gram tak długo, dopóki nie wygram 5cio krotną wartość 1 żetonu (nie musi to być 5 kolorów za sobą), potem kończę grę i odchodzę lub gram od początku
Zalety: jeżeli nadejdzie długa seria złego koloru przegrywam żetony o małej wartości, zaś jeżeli nadchodzi seria dobrem koloru, to stopniowo dobrnę aż do 5cio krotności pierwotnego żetonu. Bardzo ważne jest wygrać ostatni spin.
Ten system jest jeszcze bardziej skuteczny, jeżeli gramy na 2 tuziny (zasada jest taka sama, jeżeli wygrywam + 1 żeton, jeżeli przegram -1 żeton na obydwu tuzinach

System jest bardzo prosty i skuteczny, nie wymaga wielkiego kapitału, większością mam do dyspozycji kapitał 10krotności 1 żetonu.

Więc kiedy gram z żetonami o wartości 100, posiadam kapitał 1000, większością kiedy wygram tą 5ciokrotność 1 żetonu, w moim wypadku 500, to jestem coś ponad 2000 i tj. całkiem dobre…

Erich.

 

Witam Panie Jerzy.
Nigdy nie przepadałem za ruletką czy innymi grami hazardowymi. Maksymalnie czaeam zagrałem z przyjaciółmi pokera na komputerze, jednak nie o pieniądze. Jedyne, czemu poświęcałem trochę czasu były zakłady bukmacherskie. W moim przypadku chodziło o hokej NHL oraz MLB (amerykańska liga baseballowa). Już wtedy posiadałem serce gracza i całą sprawę traktowałem bardzo poważnie. Nie byłem z tych, którzy podeszli i napchali na ticket dziesięć piętnaście meczów i próbowali szczęścia za 3 złote. Ja stawiałem za dwie setki, i na ticket umieszczałem jeden lub dwa mecze, w banku jako zapas miałem minimalnie 2 tysiące. Jeżeli trafiłem dwa tickety z trzech, wszystko było w porządku. Bardzo lubiłem zdobywać informacje o ekipach i graczach, wszędzie w internecie, robiłem kalkulacje mojej szansy na wygraną. Kiedy wszystko wychodzi mi, to przeżywam naprawdę wielką radość, że coś potrafię. Na pewno nie muszę opisywać tu jakie przeżywałem nerwy, kiedy coś zaryzykowałem.

Jednak dosyć już o zakładach, przejdźmy do ruletki. Lub lepiej mówiąc Pani Ruletki z dużym R. Ponieważ to naprawdę wielka, tajemnicza dama. I zależy tylko na nas czy zdołamy ją ugłaskać, czy odwrotnie, ona będzie robić sobie z nami co zechce.

To już (lub dopiero) ponad pół roku, kiedy z przyjaciołką wieczorem powracałem do domu, i tylko przypadkiem zatrzymaliśmy się w pewnej knajpie z automatyczno-mechaniczną ruletką. No i za kilka złotówek spróbowaliśmy pobawić się i odrobinę wygrać. Ten wieczór był moim przeznaczeniem. Już nie pamiętam czy wygraliśmy czy przegrali. Co ważne, tym wieczorem gra zupełnie pochłonęła mnie jak cicho toczyła się. Jak kulka biega i brzęczy i my czekamy i wierzymy, że padnie tam, gdzie potrzebujemy. Zaraz od pierwszej minuty ciekawiło mnie, czy można prawidłowo trafić, jaki numer właśnie padnie. To przecież matematyka, mówiłem sobie. Po prostu ruletka naprawdę oczarowała mnie.

Następnego dnia w sklepie zabawkowym kupiłem całkiem przyzwoitą ruletkę (tak, naprawdę jestem takim wariatem) i w domu próbowałem, co potrafi. Chyba jak każdy, najpierw wpadłem na Martingale. Jednak po chwili stwierdziłem, że złe serie mogą być za bardzo długie. Nie tędy więc droga. Przynajmniej wtedy, kiedy chcę osiągać stałych wyników. Jako drugi wpadł mi na myśl System Królewski. Wtedy oczywiście nawet nie miałem pojęcia, jak poszczególne systemy nazywają się. Stawianie na tuziny czy numery było bardziej stałe. W międzyczasie szukałem kolejnych informacji o grze, by stwierdzić jak tą tajemniczą Damę pokonać. Tak zażarłem się do gry, że przyjaciółka pod choinkę dała mi książkę o systemach ruletki, którą spisała według Pana stron. Był to najlepszy i najładniejszy podarunek w życiu. Prawie natychmiast zabrałem się do badania wszystkich informacji i odwiedziłem Pana strony. Co powiedzieć więcej, poprostu świetne. Wypróbowałem wszystkie systemy. Niektóre są bardzo udane i zyskowe, inne zaś oferują bardziej spokojną grę, zaś dalsze wymagają agresywnego stylu gry. Niektóre wymagają więcej szczęścia, z innym zaś gra płynie spokojnie wprzód. Jednak co wszystkie te systemy mają wspólnego jest to, że żaden z nich nie jest stuprocentowy. Wcześniej czy później może nadejść zła seria, w której nasz kochający spokój Laboucher zmieni się w piekielną bestię, niszczącą nasz bank. Właśnie tu zacząłem badać, jak można by to zmienić. Numery na ruletce w większości wypadków nadchodzą regularnie. Później wychylą się w tą czy oną stronę. Zależy na tym, w jaki sposób odchylą się i jak długo będziemy czekać, zanim ponownie wychylą się w drugą stronę. Średnio było to w stosunku 50 do 50. Zacząłem uczyć się prawa 37 (38) numerów. To znaczy, że z 37 rzutów nie padnie jedna trzecia numerów. Ile razy za sobą potrafią padnąć połowy (kolory itd). Iluktronie potrafi powtarzać się jeden tuzin, numer czy thiers du cylindre. Ile spinów potrafi nie padnąć jeden tuzin itd. Po prostu nastawiłem się na to, co jest w fizycznych możliwościach ruletki, by później przekroczyć je. I teraz dostajemy się do mojego odkrycia. Na podstawie statystyk dobrnąłem do systemu (jeśli mogę go tak nazwać), którego nazwałem CT4even6. Na czym polega? To bardzo proste, systemy zmieniam według sytuacji. Czakam przy ruletce i śledzę, które numery padają. Jeżeli padnie jeden kolor 6x za sobą, zaczynam stawiać drugi kolor przy pomocy Labouchere, jednak z tą różnicą, że nie stosuję szereg 12345 itd, lecz tylko 1. Chcę wygrać jeden żeton. Jeżeli odrazu padnie mój kolor, to wygrałem, śkreślam jedynkę. Jeżeli przegrywam, dopisuję jedynkę i mam 11. Jeśli znowu przegram, mam 112 itd. Nazwałem to FibonacciLabouchere. Jak napewno wszyscy wiecie, jeden kolor może padnąć nawet kilkukrotnie za sobą. My jednak mamy 6 numerów do zapasu i gramy Labouchere, więc nawet długa zła seria nie pokona nas. Taki sam system stosujemy w wypadku parzystych/nieparzystych, małych/dużych lub Voisins du Zero. Ja gram tak samo również z tuzinami, numerami oraz Thiers du Cylindre. W tym wypadku czekam, zanim tuzin padnie 4x za sobą, potem stosuję Labouchere na ostatnie dwa tuziny przeciwko niemu. Gram znów od jedynki. Można użyć również System Królewski. Jednak uwaga na podwyższanie stawek. Potrzeba je obniżyć za wczasu. Chcę wygrać tylko jeden żeton. No i jeżeli nie padnie jeden tuzin, numer czy Thiers du Cylindre 10x za sobą, zaczynam stosować system Hawana. Ten jednak nie gram do końca, lecz kończę grę po osiągnięciu z góry ustalonej wygranej. Ładnie krok po kroku, bez zbędnego pośpiechu. Ruletka przecież nie jest przeznaczona dla chciwych graczy!

Wiem, że nie wymyśliłem żadnej sensacji. Te wait aplikacje stosuje dużo graczy. Ponieważ freespin jest najlepszym trumfem. Jednak w kieszeni mam jeszcze dwa podobne do siebie systemy, które opierają się na poprzednim. Jak nazywam je 6-2 i 4-2. By nie czekać nad ruletką zbyt długo, możemy iść tym numerom na przeciw. Połóżmy sobie pytanie: Co jest kolor? To przecież grupa 18 numerów, to znaczy 6 streetów. Poczekamy, aż padnie 6 unikatnych streetów, tzn., że każdy numer z innego streetu. Jednocześnie potrzebujemy jednak, by padły przynajmniej 2 kolejne numery z tych streetów. To znaczy, że posiadamy 6 unikatnych streetów, kiedy jeden lub dwa powtórzą się. W ten sposób sama ruledka pokazała nam, którą grupę 18 numerów gra. My zaczynamy więc stawiać przeciwko niej, więc 6 streetów, które nie padły. Posiadamy 8 spinów do zapasu. Stąd ta nazwa 6-2. Ja stosuję tu klasyczny system Martingale z ośmioma poziomami. Więc ruletka, by pokonać mnie, musiała by rzucić 16 razy swoją grupę. Jeszcze notatka: Jeżeli padnie 0 w etapie, kiedy czekamy, jakie streety padają, możemy użyć go w miejsce powtarzającego streetu. Po prostu, jakby powtórzył nam się jakiś street. Lub możemy go zupełnie ignorować. Powiem wam, że niekiedy padnie nawet 11 numerów, zanim ruletka oznaczy swój 6. street. A innym razem numery padają każdym razem z innego streetu. Więc musimy czekać, zanim zaczną się powtarzać, aż będziemy mieć 6 streetów plus 2, co powtórzyły się.

System 4-2 jest podobny. Chodzi o to samo jak w systemie 63(64). Tu również tuzin zbudujemy sobie z 4 streetów, 2 muszą powtórzyć się. W najszybszym wypadku zajmie to 6 spinów. Potem stawiamy na pozostałych 8 streetów z progresją 1-3-9-27-81 na każdym streecie osobno. Wierzcie mi, naprawdę ten piąty poziom jest konieczny. 4 streety potrafią powtórzyć się nawet 10x. I jeśli nadejdzie to w poziomie kiedy stawiamy (nie czekamy), możemy potrzebować go.

Chyba to wszystko co do moich doświadczeń z ruletką, przepraszam za tak długi list, jednak pragnąłem się podzielić się z Państwem. Teraz próbuję grać ruletkę w internecie, głównie w kasynach Eurogrand i Unibet.
         Gracz ruletki M.

 

 

Pozdrawiam,

gram ruletkę już od młodych lat. Chciałem opisać Wam swoją pierwszą, dla mnie stosunkowo wysoką, wygraną.

Pewnego piątkowego wieczora z przyjacielem zdecydowaliśmy, że nie będziemy już tylko marnować pieniędzy w barach, lecz spróbujemy jakieś zarobić. Poszliśmy więc do Biliard Clubu, gdzie znajduje się jedyny automat do ruletki w całej okolicy. Obydwa lubimy wypić, więc również tym wieczorem wypiliśmy koło 6 piw.

Zagrać ruletkę poszliśmy po dwu godzinach. Siedziało tam kilka mężczyzn, prawdopodobnie karciarzy, którzy nie spuszczali z nas oczu. W tym czasie mieliśmy 18 lat, i wyglądaliśmy naprawdę młodo. Biegle usiedliśmy w wygodnych krzesłach i zaczęli myśleć, w jaki sposób inwestować swoje pieniądze. Nikt z nas do tej pory nie grał w ruletkę, więc większość stawek poszła na kolory bez jakiegokolwiek systemu. Mieliśmy dużo szczęścia i z początkowego kapitału 100 złotych osiągnęliśmy coś około 300 złotych. Powiedzieliśmy sobie, że nie będziemy już kusić szczęścia i zakończyliśmy grę. Nastąpiła potem wielka uczta, która wpłynęła na naszą myśl tak znacznie, że włożyliśmy pieniądze do ruletki ponownie. Tym razem każdy z nas włożył 150 złotych. Znacznie pokrzepieni alkoholem obejrzeliśmy różne typy stawek od pozostałych mężczyzn, jednak ich strategia okazała się bez skutku. Kiedy w banku zostało nam tylko 100 zł, poszedłem na toaletę i powiedziałem przyjacielowi, niech stawi, jak chce. Kiedy powróciłem z toalety absolutnie przeraziłem się. Bardzo pijany kolega leżał z głową i rękoma oparty o display, który dawał stawki. Natychmiast podniosłem go i spojrzałem na displej. Nie mogłem wierzyć własnym onom. Głowa przyjaciela trafiła dokładnie na środkowy tuzin, który padł 3x za sobą. Stawki spowodowane jego głową musiały być dysyć wysokie, ponieważ na displeju pojawiła się kwota ponad 2000zł! Od tej chwili stałem się zapalonym graczem tej gry. Regularnie odwiedzam strony casinoeuro, gdzie zarobiłem już niemałe pieniądze.

K. H.

 

Dzień dobry, lub cześć … z systemów najbardziej lubię stosować swój „doublemiks“ polegający na tym, że stawiam po jednym żetonie na 1. i 2. tuzin oraz na prawy i środkowy słupek. Stawiam więc 4 żetony, zaś szansa na wygraną w wypadku tuzinów i słupków wychodzi ponad 60%...kiedy nie trafię numer w tuzinie lub słupku, to w następnym spinie stawiam potrójność poprzedniej stawki, lub podczas progresji 1, 2, 6, 19… która nieco oszczędza kapitał. W tym wypadku numer musiałby wpaść na 25, 28, 31, 34, by stawki podnosły się jak w tuzinie, tak w słupku…a jeśli numer padnie jak na tuziny, tak również na słupki, wygrana wynosi 2 żetony, ryzykujemy jednak tylko 4 żetony…:)

M.

 

Dzień dobry,

ja zacząłem grać ruletkę w kasyno euro, gdzie minimalna stawka wynosi 0,1 euro. Włożyłem więc realne pieniądze i rozpocząłem testowanie systemów. Muszę powiedzieć, że klasycznie zaczynałem na systemie Martingale z ostatnim padniętym kolorem oraz z powtarzaniem podanego koloru, dopóki nie padł. Ten system przyniósł mi zysk za 4 dnie gry 100euro. Jednak jak chyba każdy, natrafiłem na długą serię zmieniających się numerów (ok. 13 za sobą) i skończyłem w wielkim minusie. Potem odrobinę zatrzymałem się, zacząłem studiować pana strony. Teraz chyba już przez miesiąc gram ruletkę codziennie, i muszę powiedzieć, że osiągam ładnych wygranych. Ciągle używam wkładu 0,1 euro za żeton. Za chwilę zmienię to na wartość 1 euro za żeton, ponieważ pierwotny wkład 50 euro już 10krotnie osądziłem. Nauczyłem się 3 zasad, które kosztowały mnie 50 euro:-)

1. zawsze ustalić sobie profit, i po jego osiągnięciu zakończyć grę. Kiedy gram dłużej, zawsze nadejdzie matematyczna korzyść ruletki.

2. zmieniać systemy

3. dotrzymywać dany system 

 

Osobiście bardzo lubię używać 2 systemy, które zmieniam w ciągu jednego dnia gry.

1. Labouchere, gdzie jednak rozpoczynam szereg 1,1,1,1,1,1,1,1,1,1. Zapisuję ten szereg, chcąc wygrać 10 żetonów.

    Po śkreśleniu wszystkich numerów jestem w plusie 10 żetonów. To bardzo oszczędny system, który narazie nie zawiódł mnie. Stawiam tylko na kolory.

2. Nie znam jego dokładnej nazwy, lecz stawiam zawsze 6 żetonów na 1szereg, 6żetonów na 2szereg i po 1 żetonie na 5 par.

    Posiadam 3 niepokryte numery. Wygrana wynosi 1 żeton, stawka 17 żetonów. Po przegranej gram dalej według progresji ilość obstawionych żetonów x 17.

    Do 3 progresji jeszcze nigdy nie musiałem dojść, i myślę że nawet nie poszedłbym.

 

Muszę przyznać, że ruletka to bardzo ciekawa gra, i jeśli posiadamy zimną głowę, da się nawet coś zarobić.

Pozdrawiam
M. Z.

 

Witam serdecznie Panie Jeszka,

z ruletką zaznajomił mnie przyjaciel, który grał ją, i zaciekawiła mnie. Rozpoczął tłumaczyć mi reguły i kalkulacje w ruletce i namawiał, bym ja też wypróbował grę. Nie byłem przeciwko, jednak najpierw chciałem dowiedzieć się więcej o tej grze, więc zawitałem na internet i natknąłem się na Pana strony. Przeczuwałem, że będą istnieć systemy gry w ruletkę, jednak nawet nie wpadło mi na myśl, że może ich być tak dużo. Po pewnym czasie treninku, spróbowałem szczęścia w rzeczywistości. I zaraz po kilku tygodniach zrozumiałem, że ruletka jest bardzo wiarołomna, zaś ludzie (w tym wypadku ja) bardzo chciwi. Zacząłem grę z 100zł i dobrnąłem aż na 205 zł. Zysk105zł,bardzo dobre, powiedziałem sobie. Po trzech dniach wygrałem kolejnych 130zł i potem 150 zł. W wszystkich wypadkach grałem system Martingale. Sprawiał wrażenie bardzo stabilnego, aż nawet myślem, że nawet nie mogę przegrać. To był mój pierwszy błąd. Następny dzień bowiem nadeszła zła seria (mam przeczucie, że było to 12 czarnych) i ja po raz pierwszy przegrałem. Przegrałem 150zł. Po tym powiedziałem sobie, że muszę jeszcze więcej trenować i próbować grę na brudno, zanim ponownie będę grać o prawdziwe pieniądze. Z biegiem czasu i z większymi doświadczeniami w znaczny sposób zmieniała mi się pomyślna drabinka moich ulubionych systemów ruletki. Najpierw byłem zachwycony prostymi systemami. Jednak potem niestety na własną skórę stwierdziłem, jak mogą być wiarołomne i złudne. Mimo to uważam, że z ostrożnością oraz wielkim kapitałem, można pograć o dobry wynik. Jestem bardzo ostrożnym graczem, dlatego bardziej lubię oszczędne i stabilne systemy, nie wymagające wielkiego ryzyka. Do mych najbardziej ulubionych systemów należy System 63, bezpieczniejszy System Szóstka i jeszcze bardziej bezpieczny system, który nazwałbym Street.

Bardzo ciekawymi systemami są Fibonacci. Ja w większości wypadków gram je na kolory oraz prazysty/nieparzysty. Za bardzo dowcipny uważam system Siedmiu Rogów – tu naprawdę można bawić się podczas gry.

Pod koniec chciałbym Panu powiedzieć, że chyba urok dobrego gracza rozpozna się według tego, kiedy odejdzie z gry. To według mnie jest chyba najbardziej ważne, odejść zawczasu i nie ryzykować niepotrzebnie.
 

Opracowania systemów:

 

System 300 na 320 (ewentualnie 640/1280 itd. według kapitału)
       110 żetonów na pierwszy tuzin/słupek
       110 żetonów na drugi tuzin/słupek
       po 1 żetonie na 10 dowolnych numerów z trzeciego tuzina/słupka

System Street
       100 na Street 4,5,6
       200 na Szóstkę 7,8,9,10,11,12
       400 na 2. tuzin
       400 na 3. tuzin
       przegrywają numery
0,1,2,3 pozostałe profit 100 żetonów, kapitał 1100 żetonów

 

Pozdrawiam
       T. M.

Dzień dobry,

ruletkę odkryłem w związku z graniem BlackJacka w kasynach internetowych – wypróbowałem już mnóstwo klasycznych metod opisanych między innymi na Pana stronach.

Później próbowałem wymyśleć swoje sposoby -
 

Gram tylko w kasynach używających software, gdzie można wyłączyć bieg ruletki i które zaraz generują numer. Np: Europa Casino (software PlayTech).

1.) Sposób wait z tuzinem
- Czekam, dopóki jeden z tuzinów niepadnie 10x

- Potem stawiam na ten tuzin i stosuję progresję:
1-2-3-4-6-9-13-20-30-45-67

2.) Sposób wait z tuzinem i słupkem jednocześnie

- Czekam, dopóki jeden z tuzinów i słupków jednocześnie niepadnie 5x

- Potem stawiam na ten tuzin i jednocześnie słupek używając progresji:
1-2-3-4-6-9-13-20-30-45-67

Działa to bardzo dobrze, jednak nie polecam kusić szczęścia zbyt długo

B.A.

 

Dzień dobry panie Jeszko,
wcześniej znałem ruletkę tylko „jako pewną maszynę“ w naszej knajpie. Czasami wypiłem kilka piwek i z przyjaciółmi odrobinę pograliśmy. Oczywiście nie miałem potuchy, że istnieją jakieś systemy, więc wyniki były bardzo minusowe… Z biegiem kilku miesięcy spotkałem byłego kolegę z szkoły średniej i zaczęliśmy rozmawiać o ruletce, ten powiedział mi, że istnieją systemy ruletki, i dał mi odnośnik na Pana strony. Od tej chwili zacząłem próbować i studiować poszczególne systemy. Najwięcej zainteresował mnie system Labouchere na dwa tuziny, dlatego też zdecydowałem wypróbować go w naszej knajpie, no i z powodzeniem. Kilkukrotnie powtórzyłem grę i dosyć dużo wygrałem, jednak nadeszła bardzo długa zła seria i kompletnie wyminusowało mnie to. Wtedy postanowiłem odetchnąć na chwilę. Przeczytałem, że istnieje kasyno z żetonami 0,1 euro – CASINO EURO, więc tam założyłem konto i posłałem 150 euro. Z mniejszymi żetonami gra jest bardziej oszczędna, jednak jednocześnie konto rośnie wolno. Najczęściej gram Labouchere na dwa tuziny i jednocześnie dwa słupki, Fibonacciego na trzy tuziny, Dominację – tą gram sposobem, że stawiam na pięć dwustreetów i jeden żeton na zero. Również gram tak, że stawiam dwa żetony na 1-18 – te gram systemem Wielki Martingale i jeden trzeci tuzin z progresją 1-2-3-4-6-9-14-21-33....Gram chyba godzinę każdy dzień, zadowolę się z zarobkiem 10 euro. Obecnie wygrałem już 250 euro. Jeszcze zainteresowały mnie Pana systemy bukmacherskie. Zaciekawił mnie system 1-6 zero i Dokładny wynik. Te również często stosuję. System 1-6 zero wychodzi stosunkowo często, oczywiście wydarzyło już się, że outsider wstrzelił bramkę, jednak to nie reguła. Zaś ten drugi system jest bardzo prawdopodobny. Stosuję go głównie w Lidze Angielskiej.

Życzę udanego dnia

Pozdrawiam M.

 

Cześć Jerzy,
Głównie gram D'Alembert, Labouchere, Charlotte, Dominację, jednak wymyśliłem również własne systemy, np.: Stawiam 1 żeton, liczę go jako 1 zł, więc 45 żetonów na czerwony, i po 5ciu żetonach na splity 8-11,10-13,17-20,26-29,28-31, posiadam więc niepokrytych numerów tylko 8 + 0 ,stawiasz 70ż zaś wygrana zawsze wynosi 90ż więc, jeżeli nawet niektóre spiny nie wygrasz, za chwilę masz wszsystko spowrotem, jednak to nie system do długiej gry, najlepiej 3 wygrane i koniec. Kolejny system to: śledzisz ruletkę dopóki niepadnie 6 numerów, które powtórzyły się, kiedy masz już tych 6 numerów, to stawiasz na sąsiednie numery na ruletce…nie na płótnie!!! jeśli powtórzy się 0 to stawiasz 32,0, 6, lub jeśli padnie 22, stawiasz 9, 22, 18 itd, to stosunkowo pewny system, i często z nim wygrywam…

Życzę dużo szczęścia

Mr. C. 

 

Dzień dobry,

przed pewnym czasem natrafiłem na Pana strony o ruletce i stawkach. Posiadam już jakieś doświadczenia z zakładami bukmacherskimi, jednak nigdy jeszcze nie zajmowałem się nimi na całego, zawsze stawiałem tylko to, co przeczuwałem jak lub co polecał bukmacher, jednak tylko dla zabawy.

W porównaniu z tym ruletka wydaje się ciekawsza. Mam już za sobą chyba wszystkie etapy, które na pewno wydarzą się każdemu. Moje pierwsze spotkanie z ruletką wydarzyło się w internecie w pewnej flash grze, gdzie zacząłem odkrywać pierwsze różne prawidłowości. Dzisiaj uśmiecham się, jak stwierdziłem, że kolory często zmieniają się i postanowiłem tą w jakiś sposób wykorzystać. Od tego to niedaleko do systemu Martingale, który wpadnie na myśl chyba każdemu graczowi, który nawet nie ma potuchy, że już dawno istnieje itd. Więc zacząłem go grać i w flash grze miałem bardzo dobre wyniki. Później z przyjaciółmi natknąłem się na elektroniczną ruletkę, których (przynajmniej mnie się tak wydaje), jest ich coraz więcej. No i jak inaczej, chciałem pokazać się, więc, włożyłem do ruletki 50 zł i zakończyłem grę z wygraną 500 zł, zapłaciłem wszystkim piwka i przeżyłem swoich „5 minut sławy“.

Oczywiście potem jeszcze kilka razy grałem, jednak nie trwało długo – i nawet ja stwierdziłem, co znaczy długa seria jednego koloru. Dziś jestem już gdzieś indziej. Po prostu matematyka jest naprawdę królową wśród nauk. Wiedzą to również ludzie, który wymyślają różne systemy: wiedzą, że system nie znaczy pokonać czy przechytrzyć matematykę, lecz tylko zwiększyć szansę na wygraną – to jednak nie znaczy mieć pewność. Gracz chce zawsze wygrać, jednak ciągle musi myśleć o tym, że wygrana nigdy nie jest pewna, dlatego taki człowiek podchodzi do gry z respektem. Szanuje prawa matematyki i szanuje matematyczną korzyść ruletki (więc niekorzyść dla graczy). To jest powód, dlaczego nie nazywam graczem człowieka, który powiedzmy przegra 100zł i nie chce zakończyć grę, dopóki nie otrzyma ich z powrotem – taki człowiek bowiem nie szanuje matematyki, dlatego zasługuje na przegraną, i dlatego zasłużyłem sobie przegrać również ja (w moich początkach). Nauczyłem się więc przynajmniej respektu.

Podczas gry w ruletkę nigdy nie próbujemy pokonać matematyki, odwrotnie, staramy się ją wykorzystać. Musimy wiedzieć, że kiedy mówi się – kto niczego nie ryzykuje, nic nie wygra – to prawda. Korzystajmy więc nie tylko z matematyki, lecz również z prawdy życiowej – że kto pragnie uzyskać więcej, musi uświadomić sobie, że w końcu może otrzymać mniej. Chodzi tylko o to, czy jesteśmy chętni ponieść to. Muszę powiedzieć, że już kilkukrotnie wpadło mi na myśl, że mógłbym zarabiać ruletką. Wiesz, często ludzie pytają: „co robisz, jaka jest twoja praca?“. Ja zawsze chciałem odpowiadać: Że jestem graczem ruletki, zajmuję się grą w ruletkę“. Oczywiście mnóstwo ludzi osądzało by mnie, jednak nie przeszkadzało by mi to. Dla mie hazard nie jest wulgarnym słowem, ponieważ również przechodzenie przez drogę jest hazardem, czy chodzenie po wilgotnych kafejkach w łazience jest hazardem, rynek papierów wartościowych jest hazardem, ruletka jest hazardem. Nie znam żadnej czynności, która nie była by hazardem – do tego to słowo ma dla mnie magiczne znaczenie.

Nie chciałem napisać Panu nic konkretnego, tylko porozmawiać o ogólnej filozofii grania. Jak narazie gra w ruletkę nie jest moim zawodem, jednak nigdy nie mów nigdy. Bardzo często o tym myślę. Zobaczymy, może kiedyś zdecyduję zwolnić się z zwykłego życia ośmiogodzinowych zmian i zaszereguję się do szeregu tyn najprawdziwszych graczy ruletki. To jak narazie pozradwiam i życzę dużo szczęścia w grze.
J.J.
 

 Dzień dobry Panie Jeszka,

ubiegł pewien czas, co brodziłem się w internecie i natknąłem na pana stronę, z zainteresowaniem czytałem systemy i z zapałem uczyłem się teorii prawdopodobieństwa. Długo już nie stawiałem, jednak po czasie nadeszła chwila, kiedy nie wytrzymałem i poszłem do miejskiego kasyna, pamiętałem system Martingale, więc wygrywanie nie robiło mi problemów. Chociaż w końcu przegrałem całą swoją wygraną, było to niesamowite przeżycie. Zacząłem więc ponownie studiować systemy i ponieważ nie miałem ochoty chodzić już do niejakościowego kasyna, zacząłem grać w internecie. W tym czasie miałem wypróbowane już pewne systemy, niektóre z nich bardzo ulubiłem sobie, były to na przykład: Cykliczna Ruletka, Freddie II, System Bally´s oraz System Johna Waynea. Nie grałem dla pieniędzy, lecz dla zabawy, lecz teraz zmieniło się to i ja chętnie spróbowałbym spieniężyć moje doświadczenia. Wymyślałem nawet system, który bardzo bawił mnie i czasami dawał coś zarobił. Chętnie podzielę się:

 

All to 1:
Na początku gry wybierzemy jeden z numerów, który nie dotyka się rogów płótna i mieści się w środkowym słupku (5,8,11,14,17,20,23,26,29,32) stawiamy na niego tyle, ile można (nie będę to opisywał szczegółowo, myślę że obrazek wystarczy – wybrałem numer 5):

 

Fragment użycia systemu w kasynie Europa (3D)

 

 

 
Progresja oparta jest na starym dobrym Martingale i bazuje na „Wyborze Sylwii“, musimy więc liczyć z wyższym zapasem żetonów, jednak i większą wygraną

Gramy według progresji (stawianie):

1 żeton x 16 x 35 spinów =560 żetonów
2 żetony x 16 x18 spinów = 576 żetonów
4 żetony x 16 x18 spinów= 1152 żetonów
8 żetonów x 16 x18 spinów = 2304 żetonów
16 żetonów x 16 x 18 spinów = 4608 żetonów
32 żetonów x 16 x 18 spinów = 9216 żetonów
64 żetonów x 16 x 18 spinów = 18432 żetonów
---------------------------------------------
Łącznie: 143 spinów i 36848 żetonów

Jeżeli padnie jakikolwiek inny numer, aniżeli ten, który wybraliśmy (chociaż głosi nam, że wygraliśmy) gramy według progresji, jeżeli jednak padnie numer, który wybraliśmy, wybieramy kolejny i zaczynamy od początku, bądź kończymy grę.

Ten system gram tylko dla zabawy i muszę powiedzieć, że czasami nieźle powodzi mi się.

Wygrana większością nadchodzi po pierwszych 36 spinach. Lecz system oferuje większą pewność.

Bardzo ważne jest powiedzieć, że warto używać jak najmniejsząwartość żetonów, ponieważ będziemy ich potrzebować naprawdę wiele (idealnie 0,1 $)
Z Szacunkiem J. N.

 

 


....

.... Archiwum listów graczy - 1.część

.... Archiwum listów graczy - 2.część
.... Archiwum listów graczy - 3.część

 

 

Ruletka - z powrotem na stronę główną

 

   
Katalog Stron 

Katalog stron internetowych
Pozycjonowanie stron www

 katalog stron
linkownia.net - katalog i narzędzia internetowe online
 Elitarny Katalog Stron  Katalog Stron - QlWeb
Katalog Stron WWW - quickDIR - szybki katalog www Katalog stron Praca

Giełda samochodowa    Nieruchomości mieszkania     Ogłoszenia drobne      Randki sympatia

Turystyka agroturystyka       Katalog stron Praca

 
Katalog stron

 

 Katalog Stron Internetowych

 Moderowany Katalog Gamster